Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po przeczytaniu wywiadu Katarzyny Pawłowskiej z Mikołajem Marcelą natychmiast kupiłam książkę jego autorstwa -  "Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku".

Link do wywiadu przesłałam wszystkim znajomym bez względu na to, czy są rodzicami. Mam zamiar wysłać go dyrektorowi szkoły, w której uczy się mój syn.

Mikołaj Marcela nazwał rzeczy po imieniu.

Przy tak ożywczym spojrzeniu zarządzenia obecnego ministra edukacji brzmią jak smutny relikt przeszłości. Zresztą sam minister w jakimś abstrakcyjnym samozadowoleniu przypomina relikt i nie wspominam tutaj o jego o poglądach na temat kobiet.

Zaufajmy swoim własnym dzieciom, uwierzmy w nie, zamiast wierzyć w system, instytucje, rząd.

Szkoła w obecnym kształcie nie daje żadnej gwarancji na szczęśliwe życie.

A to jesteśmy winni dzieciom, które powołaliśmy do życia - by czuły się szczęśliwe w dorosłym życiu, szczęśliwsze niż my dorośli (ze statystyk wynika, że np. 85 proc. z nas czuje się nieszczęśliwymi w pracy).

Zachęcam rodziców nie tylko do lektury tych „obrazoburczych” tekstów, ale także do dyskusji i działania.

Zachęcam pedagogów, psychologów, nauczycieli, samorządowców, by przerwać opresyjny system edukacji. A w zamian dać możliwość wyboru, pracy zespołowej w szkołach, wpuścić świeże powietrze, ufając w to, że nauka może być oparta na zupełnie innych zasadach.

Jeśli nie mam racji, proszę, by każdy z Państwa odpowiedział na pytanie, dlaczego fińskie czy duńskie dzieci i młodzież w szkołach czują się dobrze, czerpią radość z edukacji i trudno byłoby odmówić im świetnych wyników. Dlaczego o polskiej szkole trudno to powiedzieć?

Joanna Krawczyk

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.