Rehabilitacja postcovidowa ma być ogólnodostępna - zapowiada minister zdrowia Adam Niedzielski. Ale zdaniem fizjoterapeutów państwo przeznacza na to za mało pieniędzy. "Prowadzi to kolejny raz do fikcji i iluzoryczności świadczenia" - ostrzega Krajowa Izba Fizjoterapeutów
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Osoby, które przeszły COVID-19, odczuwają skutki choroby jeszcze długie miesiące po zakończeniu leczenia. Ostatnio szczegółów na ten temat dostarczyło m.in. obszerne badanie przeprowadzone pośród ponad tysiąca brytyjskich pacjentów, którzy przeszli COVID-19 między marcem a listopadem ub. roku. Były wśród nich nie tylko osoby, które chorowały lekko, ale też pacjenci, o których życie lekarze walczyli na oddziałach intensywnej terapii.

Badanie Brytyjczyków wykazało, że poważne upośledzenia zdrowia psychicznego i fizycznego w ciągu pięciu miesięcy po chorobie stwierdzono u 21 proc. pacjentów; łagodne - u 46 proc. badanych, a u 17 proc. stwierdzono tzw. mgłę mózgową.

Dziesięć najczęściej pojawiających się u ozdrowieńców dolegliwości to: ból mięśni i innych partii ciała, problemy z oddychaniem, zmęczenie, bezsenność, spowolnienie, osłabienie, niepokój, depresja, a u 12 proc. - symptomy zespołu stresu pourazowego.

Rehabilitacja postcovidowa w przychodni, w domu i w uzdrowisku

Zakażenie koronawirusem wykryto w Polsce do tej pory wśród prawie 2,76 mln Polaków, z których zmarło ponad 65 tys. Wraz z opadaniem trzeciej fali pandemii Ministerstwo Zdrowia zapowiada uruchomienie specjalnego programu kompleksowej rehabilitacji dla osób, które przeszły COVID-19.

- Rehabilitacja postcovidowa ma być ogólnodostępna. Najczęstszym powikłaniem po COVID-19 jest utrata wydolności oddechowej, ale katalog powikłań jest o wiele szerszy. Chcemy wykorzystać sieć uzdrowisk w całym kraju. Warunki nie są wygórowane. Zgłoszenia przyjmować będzie NFZ - zapowiedział w poniedziałek szef resortu zdrowia Adam Niedzielski.

Rehabilitacja finansowana z NFZ ma być dostępna w trzech wersjach: ambulatoryjnej, domowej i uzdrowiskowej. Świadczeń dla ozdrowieńców udzielać zamierza na razie ok. 100 uzdrowisk, m.in. w Nałęczowie i Augustowie.

Za dobę opieki nad postcovidowym pacjentem Fundusz zapłaci uzdrowisku 188 zł. Na rehabilitację będzie można dołączyć do 12 miesięcy od zakończenia leczenia. 

- Skierowanie na rehabilitację wystawi pacjentowi lekarz ubezpieczenia zdrowotnego po zakończeniu leczenia związanego z chorobą COVID-19, na podstawie wyników kilku badań, m.in. RTG klatki piersiowej, aktualnej morfologii i EKG. Program gwarantuje kompleksową rehabilitację od 2 do 6 tygodni, podczas której pacjenci będą mogli skorzystać z wielu zabiegów, m.in. obejmujących: kinezyterapię, inhalację, hydroterapię, fizykoterapię - tłumaczyła w białostockiej "Wyborczej" rzeczniczka podlaskiego oddziału Funduszu Beata Leszczyńska.

Powrót do zdrowia podczas terapii w przychodni lub w domu pacjenta

Dziś wchodzi w życie zarządzenie prezesa NFZ, które mówi, że z rehabilitacji domowej i ambulatoryjnej, dostępnej na podstawie skierowania od lekarza rodzinnego, będzie można skorzystać przez sześć miesięcy od zakończenia leczenia COVID-19. Terapia ma również trwać od dwóch do sześciu tygodni.

Przeznaczona będzie m.in. dla osób z dusznościami. W ramach leczenia będą wykonywać ćwiczenia oddechowe, wytrzymałościowe i równowagi. Za serię takich spotkań w przychodni NFZ zapłaci 1 tys. zł za jednego pacjenta, w przypadku rehabilitacji domowej - 1,5 tys. zł.

Na taką wycenę nie zgadza się Krajowa Izba Fizjoterapeutów.

"Świadczenia obecnie zostały wycenione poniżej kosztów ich faktycznego wykonania. Prowadzi to kolejny raz do fikcji i iluzoryczności świadczenia, bo zamiast skupić się na badaniu pacjenta, będzie się maksymalnie skracało czas tego badania adekwatnie do wycenionego czasu pracy. To będzie bardzo niekorzystne dla pacjenta.

Skutki pandemii możemy odczuwać jako społeczeństwo przez kolejne dziesięciolecia. NFZ po raz kolejny dowiódł, że traktuje fizjoterapię nie jako istotny etap leczenia, ale tylko jako luksusowy dodatek do niego.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że poza nawias będzie wypchnięty kolejny ważny segment medycyny. W praktyce będziemy mieli do czynienia ze stomatologizacją fizjoterapii" - czytamy w oświadczeniu KIF.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czy po raz pierwszy NFZ próbuje "sprzedać" coś poniżej kosztów? Nie. To już było, i to wiele razy. Gdy nikt nie przystępuje do konkursu, winę zrzuca się na "pazernych medyków". Albo powołuje się "zaufanego" dyrektora, który weźmie kontrakt, zatrudni np. rehabilitantów i "przymknie oko" na to, że usługa - wg wyceny - kontraktowana na godzinę, będzie świadczona przez 15 minut. - I wilk syty i owca cała. - Szkoda tylko i pieniędzy i pacjentów.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    PiS jest tak bardzo oderwany od rzeczywistości, że nie potrafię tego nazwać. W jakim świecie oni żyją? Moja 80-letnia mama, po operacji endoprotezy kolana w 2016 roku, do tej pory czeka na przyjęcie do szpitala na oddział rehabilitacyjny....
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    A kiedy zacznie płacić za normalną rehabilitację?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Przecież chodzi o to, żeby świadczenia dostali ci, którym się należy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0