Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

ANITA KARWOWSKA: Pacjenci alarmują, że mają problem z dostaniem się na bezpośrednią wizytę u lekarza rodzinnego. Wciąż dominują teleporady.

DR JACEK KRAJEWSKI, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, które zrzesza lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej: My przyjmujemy normalnie.

To znaczy kto? Lekarze Porozumienia Zielonogórskiego?

 - Nie tylko - mówię szerzej o lekarzach podstawowej opieki zdrowotnej.

Pacjenci mówią coś innego.

- Przez telekonsultacje załatwiamy sprawy, które nie wymagają wizyty w gabinecie, np. wypisanie recepty na kontynuację leczenia, porady edukacyjne, omówienie dawkowania leku. Są dla lekarza dobrym sposobem selekcji pilności i potrzeby wizyty osobistej. Pozostałe kwestie pozostawiamy na tradycyjne wizyty.

Oczywiście docierają do nas sygnały, że nie wszędzie wygląda to w ten sposób. Jesteśmy temu jako PZ przeciwni, uważamy, że to wypaczenie idei medycyny i pracy lekarza. Na pewno nie do przyjęcia jest również, gdy pacjent odbywa serię telekonsultacji, bo każda kolejna nie przynosi poprawy. Wtedy konieczna jest wizyta osobista, inaczej można człowiekowi zrobić po prostu krzywdę.

Tym bardziej że lekarze zostali już zaszczepieni, a w przychodniach obowiązują procedury sanitarne, które mają chronić pacjentów przed transmisją zakażenia. Nie możemy więc mówić, że zagrożenie i niepewność, jak działać, są takie jak przed rokiem.

Czy może pan określić proporcje wizyt tradycyjnych i teleporad?

- Danych ogólnopolskich nie znam, mogę opowiedzieć o własnej praktyce. Dzisiaj [rozmawiamy w piątek po południu] większość pacjentów przyjąłem osobiście. Do tego wypisałem sporo recept zamówionych telefonicznie przez pacjentów z chorobami przewlekłymi.

Teleporady przede wszystkim sprawdziły się w tych przypadkach, gdy pacjenci są od lat pod stałą opieką lekarza. Wtedy można uzyskać znacznie pełniejsze informacje, niż kiedy robi to lekarz, który rozmawia z pacjentem po raz pierwszy.

Czyli to typowa warszawska sytuacja. Jeśli ma się tu abonament w sieci medycznej, to teleporada jest zupełnie przypadkowa - wybrać można sobie nawet lekarza z innego miasta, byle znaleźć kogoś dostępnego. To rzadkość, że lekarz zna pacjenta.

- Naprawdę współczuję warszawiakom. Pracuję ze swoimi pacjentami ponad 30 lat i to daje mi pewność w podejmowanych decyzjach dotyczących leczenia. Gdybym rozmawiał z kimś pierwszy raz w życiu i nic o tym pacjencie nie wiedział, byłoby to nieporównywalnie bardziej ryzykowne. Bałbym się, czy podejmuję słuszne decyzje.

Stan zdrowia Polaków w czasie pandemii drastycznie się pogorszył. Na ile wpływ miało na to ograniczenie dostępu do lekarzy i przejście na teleporady?

- Na pewno jest to jedna z przyczyn, ale przecież nie wynikało to tylko z tego, że to przychodnie odgrodziły się od pacjentów. Bardzo często to pacjent nie chciał spotkać się z lekarzem, obawiając się zakażenia koronawirusem. Choroba nas wszystkich wystraszyła, to zrozumiałe. Teraz musimy włożyć pracę w to, żeby pacjenci znów poczuli się w kontakcie z ochroną zdrowia bezpieczni.

Co z pacjentami, którzy bali się teleporad, bo np. wstydzili się rozmawiać z lekarzem?

- Niestety, są tacy pacjenci. W niektórych przypadkach pomóc może wizyta pielęgniarki środowiskowej, ale to też możliwe jest tylko wtedy, gdy lekarz zna swojego pacjenta i zorientuje się, że zniknął mu z pola widzenia. Jeśli pacjent jest anonimowy, nikt nie zauważy jego nieobecności.

Czy lekarzy będziemy widywać coraz rzadziej, a pozostanie głównie telemedycyna?

- COVID pokazał, że medycyna zdalna może stać się na dobre podstawową formą udzielania świadczeń, choć osobiste zbadanie pacjenta pozostaje oczywiście najważniejszą metodą diagnostyczną. I to nie jest tak, że pacjenci jednoznacznie są przeciw. W wielu sytuacjach również dostrzegają, że sprawę załatwiają przez telefon równie skutecznie, a do tego oszczędzają czas. A z czasem będzie to już nie tylko telefon, ale też połączenie wideo i badanie wykonywane zdalnie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.