Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oświadczenie stowarzyszenia Za wolną Rosję w sprawie interwencji policji wobec uczestników akcji „Uwolnić Nawalnego!”

W środę 21 kwietnia jako Stowarzyszenie Za wolną Rosję zorganizowaliśmy pikietę pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej „Uwolnić Nawalnego!”. Biorąc pod uwagę stan epidemii, wspólnie z przyjaciółmi Polakami i Białorusinami zarejestrowaliśmy 3 zgromadzenia wzdłuż ulicy Belwederskiej w Warszawie. Na akcję przyszło kilkadziesiąt osób, które przechadzały się między zgromadzeniami bądź stały między nimi w łańcuchu.

W pewnym momencie policjanci z KRP Warszawa I zaczęli wyciągać z łańcucha stojące tam osoby, strasząc mandatami. Wiemy o kilku takich przypadkach. Jedna osoba, niemówiąca po polsku, bez upomnienia została wyciągnięta przez policjantów — wstawiła się za nią inna osoba, która otrzymała mandat w wysokości 20 zł z art. 116 § 1a („Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany”) w związku z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 19.03.2021 § 26 („Do dnia 9 kwietnia 2021 r. zakazuje się organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. — Prawo o zgromadzeniach”). [zdj. zał. 1]

W innej sytuacji upomnienie dostało — wraz z rodzicami — 8-letnie dziecko rosyjskich obywateli. W przypadku kolejnej osoby, ojca z dwójką dzieci, interweniowała europosłanka Róża Thun. Znamy przypadki grożenia mandatami osobom, jeśli się „nie rozejdą”.

Słysząc o interwencji policjantów, postanowiliśmy zakończyć naszą akcję wcześniej, niż planowaliśmy. Informowano nas — i znane nam sytuacje to potwierdzają — że

funkcjonariusze zachowywali się bardziej „stanowczo” wobec kobiet oraz wobec osób mówiących po polsku z akcentem.

Przewodnicząca naszego zgromadzenia Maria Charmast zwróciła się do dowódcy (podkom. J. Świętochowski), apelując o rozsądek w zachowaniu, szczególnie wobec obcokrajowców. Dowódca zapewnił, że skończy się na upomnieniach — chociaż nie zareagował w sprawie już wystawionego mandatu. Osoba, która go otrzymała, wolała zapłacić stosunkowo niską sumę.

W naszym odczuciu działania policji mijają się z zapewnieniem obywatelom realizacji gwarantowanego przez Konstytucję prawa do zgromadzeń. W niektórych sytuacjach dochodziło wprost do zastraszania. Nie negujemy obostrzeń i zagrożenia epidemicznego, apelowaliśmy do uczestników o stosowanie się do pewnego sposobu gromadzenia się — stanowczo jednak protestujemy przeciwko zakazowi samego prawa do protestu. Bulwersuje nas to tym bardziej, że w Rosji czy w Białorusi widzimy bezprawne próby uniemożliwiania obywatelom realizacji konstytucyjnych praw.

Bulwersuje nas to, że widzieliśmy zupełnie inny sposób zachowywania się polskiej policji na zgromadzeniach np. antyszczepionkowców. Bulwersuje to, że odległości między uczestnikami naszego — plenerowego — zgromadzenia były większe niż np. w środku pojazdów warszawskiej komunikacji miejskiej.

Nie jest to nasza pierwsza nasza akcja w obronie rosyjskich więźniów politycznych w czasie pandemii — natomiast po raz pierwszy policja ściągnęła nieproporcjonalną do uczestników liczbę funkcjonariuszy i postanowiła pójść z nami na konflikt.

Osoby, które przyjęły i zapłaciły mandat, będziemy namawiać do skorzystania z trybu jego uchylenia. Zapewnimy im pomoc prawną.

Stowarzyszenie Za wolną Rosję

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.