Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zapisy na szczepienia dla Polaków powyżej 70. roku życia rozpoczęły się w drugiej połowie stycznia.

W ciągu trzech miesięcy przynajmniej jedną dawkę szczepionki przyjęło 2,4 mln osób powyżej 75. roku życia, 1,5 mln w wieku 71-75 lat i 2,5 mln w wieku 61-70 lat.

Jak wyliczył kilka dni temu w optymistycznym tonie na Twitterze minister zdrowia Adam Niedzielski: ponad 50 proc. zaszczepionych co najmniej jedną dawką w grupie 70+ i blisko 45 proc. w grupie 60+.

Cieszy się również koordynujący program szczepień szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. W środę ogłosił w mediach społecznościowych, że termin szczepienia uzyskał właśnie pewien 105-latek. "Narodowy Program Szczepień przyspiesza" - skonkludował. Dlaczego urodzony w 1916 roku mężczyzna nie został zaszczepiony wcześniej? Tego minister nie wyjaśnił.

Mamy ok. 9,5 mln Polaków po 60. roku życia, czyli ponad 3 mln seniorów jest nadal niezaszczepionych. W efekcie w najnowszym zestawieniu Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) na tle innych krajów pod względem szczepień najstarszych osób Polska wypada słabo.

Hiszpania, Irlandia, Dania, Portugalia, Malta, Szwecja czy Włochy przynajmniej jedną dawką zaszczepiły 90-98 proc. obywateli powyżej 80. roku życia, a 12 państw w Europie wyprzedza nas w tempie szczepienia 70-latków.

Na problem zwróciło uwagę zrzeszające lekarzy rodzinnych Porozumienie Zielonogórskie, które zaalarmowało w specjalnym komunikacie, że wielu pacjentów jest wykluczonych z systemu szczepień.

"Choć z perspektywy wielkich miast może się to wydawać nieprawdopodobne, to są w Polsce ludzie, którzy korzystają tylko z telefonów stacjonarnych, a jeśli nawet mają komórkę, to nie potrafią odebrać SMS-a. Także tego z powiadomieniem o terminie szczepienia. Te osoby system wykluczył z programu szczepień przeciwko COVID-19 i mogą one skorzystać z tego dobrodziejstwa wyłącznie dzięki swoim lekarzom rodzinnym, znającym ich sytuację" - czytamy w komunikacie.

Jak zaznacza PZ, ze szczepień wykluczone są też osoby mieszkające w małych miejscowościach, z dysfunkcjami ruchu, poruszające się na wózkach, które samodzielnie nie dotrą do punktu szczepień.

O zagubieniu pacjentów w komunikacie PZ opowiada Małgorzata Stokowska-Wojda, lekarka rodzinna w niewielkiej gminy na Lubelszczyźnie.

– To zwykle osoby starsze, które w ogóle nie korzystają z telefonów komórkowych. Zdarzają się rodziny, gdzie jednego telefonu używa więcej domowników. Są też tacy, którzy potrafią obsłużyć jedynie telefon dla seniorów, gdzie mają wbite numery do najbliższych czy na pogotowie, ale już nie odbiorą SMS-a. System powiadamiania o terminie szczepienia, oparty na powiadomieniach SMS-owych wobec takich pacjentów się nie sprawdza - mówi. I dodaje:

- Rejestracja przez infolinię nie wchodzi w grę. My nie chcemy ich jednak pomijać i robimy wszystko, by ocalić przed ciężką chorobą jak najwięcej naszych pacjentów, nawet kosztem dodatkowej pracy. Dlatego w mojej przychodni same pielęgniarki dzwonią do pacjentów, zachęcając ich do szczepień, rejestrując na konkretny termin, a dodatkowo przypominają im jeszcze o szczepieniu dzień przed.

Starszym nie ma kto pomóc

Wielu 30-40-latków pomagało swoim rodzicom i dziadkom w rejestracji na szczepienie. Ale jest rzesza seniorów, którzy takiego wsparcia nie dostaną, bo jednym z elementów starości po polsku jest samotność. 

Obecnie w Polsce co trzecia osoba po 65. roku życia mieszka sama; po osiemdziesiątce – już połowa. Człowiek obok to jedna z najczęstszych potrzeb, o jakich mówią starsi ludzie.

Jak wynika z przeprowadzonego kilka lat temu badania ARC Rynek i Opinia „Sytuacja społeczna osób w wieku 65+” zrealizowanego dla stowarzyszenia Mali Bracia Ubogich, które otacza opieką starszych, 17 proc. osób po 65. roku życia czuje się samotnych, a odsetek ten istotnie wzrasta wśród osób powyżej 80. roku życia (co trzecia doświadcza samotności i izolacji, co dziesiątej to poczucie towarzyszy często, a nawet zawsze).

Zdaniem prof. Jacka Jaworskiego z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku pomóc mogą samorządy. - Do tej pory rząd niechętnie korzystał z pomocy samorządów przy szczepieniach. A dotarcie do wszystkich, w tym starszych osób wykluczonych cyfrowo, z informacją o szczepieniu to zadanie m.in. dla podlegających samorządom ośrodków pomocy społecznej - mówi.

Wiele OPS-ów organizuje transport dla starszych i chorych osób, które nie są w stanie same dotrzeć na szczepienie. Jednak sama rejestracja na szczepienie pozostaje w rękach pacjentów.

O konieczności wsparcia dla seniorów mówi również dr Paweł Grzesiowski. - Osoby starsze są mniej oswojone z zapisami online. One dzwonią do swojego ZOZ, tam dostają termin za kilka tygodni czy miesięcy i cierpliwie czekają. Nikt im nie powie, że są nowe terminy, w tym czasie sprawny młody człowiek się zaszczepi. (...) System powinien wyłapywać, że są nowe sloty, i automatycznie proponować przyspieszenie terminów osobom starszym, które czekają w kolejce - tłumaczył w "Wyborczej".

Tym bardziej że do Polski dociera coraz więcej szczepionek. Tylko w kwietniu ma to być w sumie 7 mln dawek. 

Piszcie:listy@wyborcza.pl

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.