Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Andrzej Duda – pełniący aktualnie obowiązki lokatora rezydencji Prezydenta RP – musi się bardzo nudzić. Przypomina mi się taki satyryczny rysunek – bodaj z „New Yorkera” – pokazujący faceta siedzącego za biurkiem, mówiącego przez telefon do sekretarki: „Proszę połączyć mnie z kimkolwiek i powiedzieć, żeby czekał”.

Współczuje prezydentowi Dudzie, bo rzeczywiście nie nic bardziej smutnego niż milczący telefon.

Stworzenie Biura Polityki Międzynarodowej jest paradoksem, bo wcześniej trzeba by prowadzić jakąś politykę międzynarodową. Tymczasem aktualna polska dyplomacja to już nie trzecia liga, a raczej okręgówka, przepraszam piłkarzy!

Nowe elity

Moja babcia zwykła powtarzać: „Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz!”. Ale rządy PiS-u doprowadziły do czegoś odwrotnego, zapominając o tej starej maksymie. Teraz obowiązuje zasada: im mniej potrafisz, tym większy dla ciebie afisz.

Przykro mi stwierdzić, że aktualnie spora część Polaków znajduje się w czymś w rodzaju hibernacji. Wiele ma z tym wspólnego pandemia, która modyfikuje nasze zachowania, reakcje, priorytety. Mam jednak nadzieje, że okres postcovidowy zmiecie raz na zawsze pisowską ekipę ludzi naszpikowanych świętą ideologią, nepotyzmem, homofobią i poczuciem absolutnej bezkarności.

Pan Andrzej Duda może sobie inaugurować kolejne biura do spraw nieistotnych, taktyka zasłony dymnej nic tu nie pomoże. A póki co zgłaszam kandydaturę ekscelencji Jędraszewskiego na stanowisko kapelana Biura Polityki Międzynarodowej.

Piotr Bauman a- Nantes – Francja

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.