Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po przeczytaniu kilku listów od przedsiębiorców opublikowanych na Wyborcza.pl postanowiliśmy podzielić się naszą historią.

Jesteśmy Centrum Nauki i Zmysłów WOMAI (World of my all inspirations), które działa w centrum Krakowa. Od około roku dajemy naszym gościom szansę zwiedzenia dwóch interaktywnych wystaw, dzięki którym bliżej poznają otaczający nas świat. Na pierwszej w całkowitej ciemności wczuwają się w rzeczywistość osób niewidomych, na drugiej przez eksperymenty zgłębiają zagadnienia fizyki i chemii.

Co najważniejsze, wśród pracowników centrum sporą część stanowią osoby niewidome i słabowidzące, które mają tutaj możliwość realizowania się zawodowo. Wszyscy wspólnie stworzyliśmy to miejsce i czujemy ogromną satysfakcję, mogąc je prowadzić.

Ciężkie czasy

Raptem po kilku miesiącach istnienia WOMAI ogłoszono stan zagrożenia epidemiologicznego, co zmusiło nas do zastosowania odpowiednich środków ostrożności. Liczba zwiedzających w grupach została zmniejszona, w muzeum pojawiły się płyny do dezynfekcji oraz maseczki ochronne. Cieszyło nas, że nadal mogliśmy osiągać nasze cele – bawić i edukować. Niestety stan ten nie trwał zbyt długo i obostrzenia wprowadzone przez rząd zmusiły nas jako ośrodek kultury do zawieszenia działalności na kilka miesięcy. Jak można się było domyślić, to trudne zarówno pod względem finansowym, jak i każdym innym.

W połowie czerwca w końcu mogliśmy się przygotować do ponownego otwarcia. Myśleliśmy, jak się później okazało – pochopnie, że najgorsze już za nami. Na przełomie czerwca i lipca 2020 roku wróciliśmy do normalnej działalności, oczywiście zachowując wszystkie środki ochrony i utrzymując standardy sanitarne. Liczba chętnych do odwiedzenia naszych wystaw nie była tak wielka jak dotychczas, ale nawet nieliczni goście sprawiali nam ogromną satysfakcję i pozwalali funkcjonować tak, „by przeżyć” i utrzymać WOMAI.

Tracimy już nadzieję

Spokój trwał zaledwie cztery miesiące. Z końcem października rząd ponownie podjął decyzję o zamknięciu ośrodków kultury, czym pozbawił nas możliwości funkcjonowania. Pracownicy, w tym osoby niewidome i słabowidzące, znów stracili możliwość aktywności zawodowej. Rosną straty finansowe całego zespołu.

Historia nieustannie się powtarza. Po chwilowym poluzowaniu obostrzeń na początku 2021 roku znów zostajemy zamknięci. Teraz tkwimy w zawieszeniu, tracąc rozeznanie, który z kolei to już lockdown pozbawia nas nadziei na stabilizację.

Oczywiście próbujemy myśleć pozytywnie i podejmujemy wszelkie działania, które mogłyby pomóc nam przetrwać. Przygotowaliśmy dla naszych gości vouchery w promocyjnych cenach z długim terminem realizacji. Ciągle powtarza się pytanie, czy uda nam się przetrzymać ten trudny czas. Czy ludzie będą mieli jeszcze środki i czas, by aktywnie prowadzić życie kulturalne po pandemii? Ogromnie demotywujący jest fakt, że nie wiemy, ile potrwa cała sytuacja. Ciężko nam patrzeć, jak rząd swoimi nieprzemyślanymi decyzjami rujnuje polską gospodarkę, czego doświadczamy sami i co możemy obserwować na przykładzie wielu innych firm i organizacji.

Apelujemy więc o pomoc oraz racjonalne i mądre decyzje.

Zespół WOMAI

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.