Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem osobą po siedemdziesiątce, miałam się szczepić 28 marca, a więc już za chwilę. He, he, he - SMS od e-Zdrowie. Zmiana, nowy termin - 5 kwietnia!

Nie wiadomo dlaczego, więc dzwonię na 989, może czegoś się dowiem? Ależ skąd ! Co prawda podano mi numer do punktu szczepień, ale tam: skrzynka abonenta jest pełna, nie można się niczego dowiedzieć.

Mieszkam w Warszawie, moja przychodnia jest po drugiej stronie ulicy, ale NIE. Mam jechać do Siedlec!!! Pociągiem? Taksówką? Autobusem? Na szczęście ma mnie kto zawieźć.

Zastanawiam się, jaki geniusz wymyślił ten chory system, zamiast oprzeć szczepienia na przychodniach? Na ogół wszyscy starsi ludzie mają swoje przychodnie, a one, posiadając dane pacjentów, mogłyby wszystko zorganizować. Ale po co? Ciekawe, kto i ile zarobił na tym "genialnym systemie"? To jest złośliwe pytanie, ale po prostu ręce i nogi opadają, kiedy się patrzy na ten bezwład i bezhołowie.

Zdenerwowana i zdegustowana emerytka

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.