Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polska nadal niegotowa na swoje Sex Pistols.

Wielu komentuje facebookowy wpis pewnego znanego pisarza, który dzięki ostatnim działaniom polskiego wymiaru sprawiedliwości w mgnieniu oka przetoczył się przez sferę medialną na całym globie. Postanowiłem i ja napisać coś w luźnym nawiązaniu.

W maju 1977 roku zespół Sex Pistols wydaje singiel zatytułowany God Save the Queen, który w założeniu miał być obrazoburczą i prowokacyjną parafrazą hymnu Zjednoczonego Królestwa przygotowaną na srebrny jubileusz panowania Elżbiety II. Piosenka, jak na zadziornych punkrockowców przystało, zaczyna się od słów:

God save the queen

The fascist regime

They made you a moron

A potential H bomb

God save the queen

She's not a human being

and There's no futur

Prowokacja i obraza majestatu udała się koncertowo – rozpętała się wielka narodowa awantura i nie było już nikogo w UK, kto nie usłyszałby w tym czasie o Sex Pistols. Z jednej strony duża część brytyjskich poddanych naprawdę nienawidziła bezczelnego młokosa z pofarbowanymi na czerwonymi włosami, który wykrzykiwał to wszystko do mikrofonu – wiele rozgłośni radiowych odmawiało nadawania utworu, wzywano wydawcę do wycofania i zniszczenia nakładu płyt, organizowano akcje blokowania i bojkotu koncertów zespołu, który zresztą przez jakiś czas ukrywał się pod nazwą SPOTS (Sex Pistols On Tour Secretly). Z drugiej strony singiel osiągał rekordy sprzedaży i to pomimo braku promocji w mediach i zakazu umieszczania na listach przebojów, publika głosowała nogami, zapełniając sale koncertowe w całym kraju.

Od tego czasu minęło 44 lat, emocje opadły do zera, a sama piosenka znalazła się w absolutnym kanonie światowej sceny muzycznej - została sklasyfikowana na 173. miejscu listy 500 utworów wszech czasów magazynu "Rolling Stone". Jako bezdyskusyjny klasyk brytyjskiego punk rocka była wielokrotnie coverowana przez inne zespoły. Gdy na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku Brytyjczycy postanowili pochwalić się globalną rozpoznawalnością swojej kultury muzycznej, nie zabrakło tam również fragmentów utworów Sex Pistols. John Lydon, wokalista zespołu, zmienił się z chudego młokosa w łysiejącego i pomarszczonego grubasa. Nie tylko on się zmienił – punk rock przestał być popularny, nie ma już płyt, singli czy gramofonów,  ale majestat Elżbiety II trwa. Jeżeli los pozwoli, za chwilę będzie świętowała 70 lat panowania – sprawdziłem, to będzie brylantowy jubileusz!

To teraz porównajmy z naszym krajem. Gdy Sex Pistols w wyniku narodowego wzmożenia stał się wrogiem publicznym w Zjednoczonym Królestwie, nikt na poważnie nie rozważał uruchomienia brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, aby wyegzekwować ten gniew paragrafami. Tam naprawdę wszyscy rozumieją, że majestatowi głowy państwa nie może zagrozić paru muzyków.  Coś musi był mocno nie tak z naszym rozumieniem czci i majestatu głowy państwa, jeżeli w 2021 roku trzeba je zabezpieczać sankcją do trzech lat więzienia za znieważenie.

Krzysztof Jóźwiak, Lublin

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.