Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ciągu zaledwie tygodnia byłam świadkiem dwóch wydarzeń, podczas których obcokrajowcy w polskich urzędach potraktowani zostali jak zbędny balast.

Myślę, że skoro państwo polskie przyjmuje imigrantów na swoim terytorium, daje prawo do stałego czy nawet okresowego pobytu, mało tego - wydaje im zezwolenia na pracę, to instytucjonalnie powinno zrobić wszystko, by ludzie ci zyskali namiastkę normalności w kraju, który w końcu jest wciąż członkiem UE i pewne standardy powinny obowiązywać.

W dużym mieście wojewódzkim w jednym z głównych urzędów osoba z Ukrainy usłyszała, że powinna mówić po polsku albo sobie wziąć tłumacza przysięgłego (?), albo w ogóle tu nie przyjeżdżać (sic!), w mniejszym powiatowym pani urzędniczka USC w niewybredny sposób upomniała osobę z Nepalu, by „nie mówiła po polsku do niej jak dziecko!”. Obywatel Nepalu za wszelką cenę próbował zarejestrować tamże swoje nowo narodzone w Polsce dziecko.

Dodam, że obie osoby: i z Ukrainy, i z Nepalu mówiły po angielsku na tyle, by spokojnie móc załatwić sprawy urzędowe. Próbowały też radzić sobie po polsku.

Obie osoby zostały zrugane i odprawione z kwitkiem. I tylko interwencje innych "interesantów" sprawiły, że oporni urzędnicy zaczęli działać.

Nie tak powinno to wyglądać. Prawo w Polsce nie nadąża za życiem, ale też bardzo szwankuje kompetencja, organizacja urzędów, a nade wszystko kultura osobista części urzędników.

Nie robiąc nic w tej materii, dając przyzwolenie na pomiatanie „nie naszymi”, realizujemy smutny scenariusz dość wątpliwej proweniencji ugrupowań narodowościowych z naczelnym hasłem: „Polska dla Polaków”, z mocnym ksenofobicznym podtekstem w tle.

I obyśmy sami jako obywatele pracujący wciąż w wielu krajach nie usłyszeli: „Niemcy dla Niemców”, „Holendrzy dla Holendrów”.

Joanna Krawczyk

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.