Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Panie Prezydencie,

Piszę do Pana ten list w setną rocznicę Plebiscytu na Górnym Śląsku.

Właśnie wtedy, dokładnie 100 lat temu coś bezpowrotnie minęło, coś bezpowrotnie się skończyło. Śląsk - wielokulturowy region, jeden z najbogatszych wówczas w Europie, został podzielony i nie boję się użyć tego słowa - oszukany. Wojna domowa (zwana powstaniami), wojna światowa, Tragedia Górnośląska, zniesienie statutu organicznego województwa śląskiego.

To wszystko już historia, która jednak głęboko tkwi w nas – w Ślązakach i Ślązaczkach.

Dyskryminacja naszego języka, nieuznawanie Ślązaków za mniejszość etniczną, skolonizowanie śląskiego przemysłu – to problemy, z którymi borykamy się od pokoleń.

W tym roku czeka nas ogólnopolski Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań i dwa z pytań spisowych dotyczyć będą deklarowanej narodowości oraz języka używanego w kontaktach domowych. W punkcie 9. wielu z nas zaznaczy narodowość inną i wpisze śląską, w punkcie 11. język inny i wpisze język śląski. Dokładnie tak jak 10 lat temu, kiedy narodowość śląską i posługiwanie się językiem śląskim w swoim domu zaznaczyło kilkaset tysięcy osób.

I co – i nic. Kolejna stracona dekada, kolejne próby uznania języka śląskiego i Ślązaków za mniejszość etniczną w polskim Parlamencie spełzły na niczym.

A przecież Polska może być silna swoją wielokulturowością, uznanie języka śląskiego za język regionalny nie zagraża Polsce, wbrew temu, co twierdzi najnowszy dokument rządowy, Ślązacy nie są ukrytą opcją niemiecką, wbrew temu, co mówi prezes jednej z partii.

Ślązacy i Ślązaczki mogą Polskę wzmocnić, uprawomocnić w kulturze europejskiej. To właśnie u nas odnotowano największy odsetek ludzi głosujących za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej w referendum akcesyjnym z 2003 roku.

Spotykając się ze Ślązaczkami i Ślązakami, słyszę żal względem Rzeczypospolitej Polskiej – państwa, które w swojej bogatej historii i tradycji miało pod swoimi skrzydłami rozmaite mniejszości narodowe, etniczne i religijne, słyszę zniechęcenie, bo moglibyśmy być pomostem w budowaniu zjednoczonej, federalnej Europy, jako historyczny region pomiędzy Zachodem i Wschodem.

1 kwietnia historia znowu zatoczy koło, a Ślązaczki i Ślązacy znowu zadeklarują narodowość śląską oraz język śląski.

Zrobią to mimo niedostrzegania ich obecności przez system prawny Rzeczypospolitej Polskiej, mimo dyskryminowania języka śląskiego.

A przecież wcale nie musi tak być. Jak sam Pan wielokrotnie wspominał podczas swoich wizyt w naszym hajmacie: Śląsk jest wartością dla Polski. Dodam od siebie – Śląsk jest wartością dla całej Unii Europejskiej.

Dlatego jako poseł do Parlamentu Europejskiego ze Śląska i całego województwa śląskiego, proponuję spotkanie w dogodnym dla Pana terminie, miejscu (Warszawa, Śląsk czy Bruksela) i szczerą rozmowę o Śląsku i Ślązakach - o trudnej historii tej ziemi jak i o rzeczach wspólnych, które nas łączą i pozwalają budować porozumienie.

Tak, aby nareszcie żadna obywatelka i żaden obywatel nie czuli się wykluczeni ze względu na swoją tożsamość etniczną, język, którym się posługują czy swoją kulturę.

Z wyrazami szacunku

Łukasz Kohut

Poseł do Parlamentu Europejskiego

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.