Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem nauczycielką chemii z ponad 10-letnim stażem. Piszę do waszej redakcji, ponieważ mam dość. Mam dość nauki zdalnej i uczenia dzieci w ten sposób.

Gdy tylko w marcu 2020 r. rząd ogłosił, że uczniowie przechodzą w tryb nauki zdalnej wiedziałam, że to będzie katastrofa edukacyjna.

Bo mamy słaby internet

Podczas pierwszych zdalnych zajęć nie kazałam uczniom włączać kamery, chciałam dać im czas, aby się oswoili z nową rzeczywistością i to był błąd. Kiedy pod koniec lekcji drugi raz sprawdzałam obecność, okazało się, że z 30 uczniów w spotkaniu uczestniczyło dziesięciu. Kolejną lekcję rozpoczęłam od poinformowania o obowiązku włączania kamer, prawie wszyscy je włączyli. Niestety, na następnych zajęciach większość uczniów zaczęła tłumaczyć, że ma słaby internet. Kiedy włączyli kamery, to zamiast ich wizerunku na ekranie widniało białe kręcące się kółko na czarnym tle. Uwierzyłam w ten słaby internet. Dopiero po paru tygodniach dowiedziałam się od innych nauczycieli, że uczniowie zamontowali specjalny program, który zamienia widok z kamerki na animację ładującego się kółka, które ma wskazywać na słaby zasięg.

Nikt się nie uczy

Kolejną moją zmorą jest potężna fala ściągania. Gdy we wrześniu 2020 pierwszy raz od pół roku miałam tradycyjną lekcję, to zaczęliśmy ją od diagnozy, która miała pokazać, ile uczniowie się nauczyli. Średni wynik w przypadku rozszerzenia wynosi zazwyczaj około 40 procent, w przypadku podstawy – nieco ponad 50 procent. Teraz średni wynik w obu przypadkach wyniósł kilkanaście procent. Uczniowie przestali się uczyć. Zresztą po co się uczyć, kiedy można ściągać? Przez te kilka tygodni od września nadrabialiśmy zaległości, bo chemia to taki przedmiot, w którym nie znając poprzednich tematów, nie da się uczyć następnych.

Wszyscy udają: uczniowie, że się uczą, rząd nie widzi problemu, część nauczycieli też jest zadowolona. Nie muszą jeździć do szkoły, sprawdzianów też nie trzeba sprawdzać, zrobią sprawdzian online, w którym to komputer sprawdzi wyniki oraz pokaże procentowy wynik. Pora wrócić do szkoły i skończyć ten eksperyment edukacyjny.

Zawsze jakoś ściągną

Sprawdziany online nie mają sensu, branie pytań z książek dla nauczycieli jest bezcelowe, w internecie jest taka platforma, na której są odpowiedzi do każdego pytania, z każdej książki, każdego przedmiotu, nie tylko chemii. Abonament na nią kosztuje kilkanaście złotych miesięcznie, więc każdego ucznia stać, by sobie go wykupić. Kiedy zrobiłam w marcu pierwszy sprawdzian online, to cała klasa dostała oceny celujące, wszyscy, dosłownie wszyscy. Rok temu dokładnie z tego samego sprawdzianu nikt nie dostał oceny celującej, większość ocen to były dwójki i trójki.

Inni nauczyciele doradzają, aby sprawdziany przeprowadzać na specjalnej platformie, na której uczniowie nie mogą wyjść z okna sprawdzianu, gdy wyjdą, to platforma to rejestruje i przerywa sprawdzian. Ale uczniowie poradzili sobie z tym bez problemu – ściągają za pomocą smartfona, z którego przepisują odpowiedzi.

Cały wieczór wymyślałam zadania na sprawdzian dla klasy rozszerzonej. Miałam nadzieję, że uniemożliwię ściąganie. Jeden z kilku uczniów, którzy rzeczywiście się uczą, zrobił wszystkie zadania i wysłał innym. Zorientowałam się, kiedy w 90 proc. prac zobaczyłam ten sam głupi błąd.

Cały materiał trzeba będzie powtarzać

Boję się tego, co będzie, kiedy do szkoły wrócimy dopiero we wrześniu 2021 – zaległości będą tak potężne, że przez cały następny rok trzeba będzie ponownie przerabiać materiał z tego roku, a co z nowym? Uczniowie teraz się cieszą, ale nie wiedzą, że za rok będą mieli dwa razy więcej pracy. Moim zdaniem katastrofa edukacyjna jest nieunikniona. Nawet gdybyśmy wrócili teraz do szkoły, to zaległości są nie do nadrobienia.

Inni nauczyciele mają podobną opinię. Jakiś czas temu na radzie pedagogicznej podsumowaliśmy wyniki nauczania i okazało się, że średnia ocen uczniów od czasu nauki zdalnej wzrosła dwukrotnie – to nie jest normalne.

Nauczycielka chemii w liceum

Czekamy na listy, opinie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.