Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Moja 63-letnia mama figuruje w statystykach jako osoba zakażona wirusem SARS CoV 2, choć nigdy nie miała zrobionego testu. Mało tego, jest w ciężkim stanie, bo aktualnie wrzucono ją na kwarantannę i nikt nie ma zamiaru jej leczyć.

Kilka dni temu, kiedy gorączkowała już dłuższy czas, zgłosiła się na teleporadę. Lekarz rodzinny obiecał przysłać kogoś z testem. Nikt się jednak nie zjawił. Wczoraj (16 marca) do przychodni zajrzał mój ojciec, któremu odmówiono konsultacji w sprawie mamy. Dziś zaś dowiedzieliśmy się, że mama figuruje jako osoba zakażona COVID-em, a test rzekomo został wykonany, choć nikt do niej nie przyjechał!

Mało tego, pogotowie, do którego dzwoniła dwa razy, odmówiło przyjazdu, dopóki nie będzie sygnału ze strony lekarza rodzinnego. A tu jak na razie nic się nie dzieje, mama ciągle czeka na ponowny kontakt z lekarzem rodzinnym.

Co gorsza – ja nie mogę odwieźć jej do szpitala na test, ponieważ jest na kwarantannie i grozi nam za to grzywna.

Próbowałam dzwonić do sanepidu we Wrocławiu, gdzie mieszkamy z interwencją, ale zostałam przekierowana do warszawskiej centrali – poddałam się po wysłuchaniu, że jestem 600-setna w kolejce.

Wygląda na to, że nasi rządzący czekają na to, aż moja mama zostanie wpisana do statystyk osób, które umarły z powodu COVID-u.

Nadia z Wrocławia

Czekamy na listy:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.