Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Eksperci Biura RPO od 23 października do 14 grudnia 2020 r. rozmawiali z zatrzymanymi po demonstracjach kobiet w pomieszczeniach policyjnych. W styczniu 2021 r. poznaliśmy przygotowany na tej podstawie przez Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur raport „Jak poprawić zachowania policji”. Dokumentuje on działania policji wobec zatrzymywanych osób. Stwierdza m.in., że protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego dobitnie pokazują, że nie udało się wyeliminować przemocy z relacji obywatel-policja.

Na treść raportu i zawarte w nim zalecenia odpowiedział rzecznikowi praw obywatelskich komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. O wnioskach płynących z argumentacji policji rozmawiamy z dr Hanną Machińską, zastępczynią rzecznika praw obywatelskich. 

Anita Karwowska: Wielokrotne kontrole osobiste z rozbieraniem do naga, przetrzymywanie w kajdankach całą noc, kłamstwa wpisywane do policyjnego protokołu, utrudnianie pracy adwokatom - to tylko niektóre z przykładów łamania przez policję praw osób zatrzymywanych na protestach, które opisuje raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Kiedy Biuro RPO opublikowało ten dokument w styczniu, mówiła pani w "Wyborczej", że policja zapisuje dziś najczarniejsze karty w swojej historii po 1989 r. Teraz dowiadujemy się, co ma na ten temat do powiedzenia komendant główny policji Jarosław Szymczyk. 

Dr Hanna Machińska, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich: Zarówno komendant główny, jak i komendant stołeczny policji - bo również on odniósł się do naszego raportu - uważają, że działania policji wobec protestujących po decyzji TK z 22 października ub.r. były absolutnie zgodne z prawem i w pełni uzasadnione, bezzasadne są za to tezy naszego raportu.

Z ich argumentacji wynika, że dobre samopoczucie polskiej policji nie opuszcza.

- Komendant główny policji odnosi się do wielu kwestii zawartych w raporcie KMPT, m.in. do udziału nieumundurowanych policjantów, co nadal wyjaśnia Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, rozwożenia zatrzymanych do podwarszawskich jednostek, chociaż po sprawdzeniu wiemy, że były miejsca w Warszawie. Nie potwierdza naruszenia nietykalności posłów, chociaż materiał filmowy temu przeczy.

Opisuje m.in. zatrzymanie dziennikarki, twierdząc, że funkcjonariusze nie wiedzieli, że jest dziennikarką, mimo że informowała, że wykonuje ten zawód, i używała identyfikatora "PRESS" [fotoreporterka "GW" Agata Grzybowska została zatrzymana w listopadzie ub.r. przez policję podczas protestu przed siedzibą MEN podczas wykonywania obowiązków służbowych].

Opisuje też sytuację zatrzymania osoby, wobec której użyto kajdanek w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa. Na podstawie wielu źródeł i materiałów dowodzimy, że przekraczano ustawę o środkach przymusu bezpośredniego.

W wielu przypadkach sądy uznają, że zatrzymania, choć były legalne, to nieuzasadnione i nieprawidłowe. W piśmie komendanta podkreślono rzetelność sporządzanej dokumentacji. KMPT jednoznacznie pokazuje jednak, że zdarzały się przypadki jej nierzetelności.

My mówimy o brutalnym traktowaniu zatrzymanych, komendant zaś mówi o ”odsunięciu zatrzymanych” albo “o przesunięciu kobiety przy użyciu chwytów transportowych”.

Tu znajdziesz cały raport: Bicie, rewizje osobiste, stosowanie gazu, kajdanek, obelgi - raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur z komisariatów po protestach Strajku Kobiet

Wielu policjantów ma przekonanie, że stosowanie tych metod jest uzasadnione.

Kiedy 8 marca byłam w komendzie przy ul. Wilczej w Warszawie w sprawie zatrzymanej tam uczestniczki manifestacji Strajku Kobiet, usłyszałam od jednego z funkcjonariuszy: “Bardzo dobrze, że w Warszawie jest tak wiele sił policyjnych, dzięki temu obywatele czują się bezpiecznie”.

A ja, przechodząc koło zgromadzonych sił policyjnych i policjantów w pełnym rynsztunku, czułam się zagrożona i po prostu się bałam.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i Hanna Machińska. podczas wręczenia odznaki honorowej 'Za zasługi dla ochrony praw człowieka' .Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i Hanna Machińska. podczas wręczenia odznaki honorowej 'Za zasługi dla ochrony praw człowieka' . Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Co pani odpowiedziała?

- Powiedziałam, że jest odwrotnie. To demonstracja siły policji, która ma wystraszyć obywateli i zniechęcić do protestowania.

O czym świadczą te słowa policjanta z Wilczej?

- Pokazują, że policja w swoich działaniach głęboko ingerujących w sferę wolności obywatelskich ma ochronę i przyzwolenie władzy.

Jak stwierdził prezydent Andrzej Duda: "Policja działa profesjonalnie, nikt nie zginął".

- To był sygnał: róbcie tak dalej.

A przecież wielokrotnie w ostatnich miesiącach byliśmy świadkami nieznanej wcześniej agresji ze strony policji. Widzieliśmy jakiś obłęd w działaniach przeciwko protestującym pokojowo ludziom.

Przypomnę, co powiedział mi jeden z fotoreporterów po tym, jak nieumundurowani funkcjonariusze Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji „BOA” zaczęli bić pałkami teleskopowymi protestujących na placu Powstańców. "Byłem przekonany, że napadli nas chuliganie, rozglądałem się za policjantami, by stanęli w naszej obronie. Potem okazało się, że to właśnie są policjanci" - relacjonował. I właśnie m.in. na takie działania policja ma przyzwolenie władzy.

Jakiś czas temu niektórzy mówili, że policjanci są po stronie obywateli, ale rozkaz to rozkaz. Teraz widać, że policjanci utożsamiają się z narracją władzy.

- Powiem inaczej: są policjanci, którzy działają prawidłowo, jednak to ci bijący obywateli pałkami kreują dziś wizerunek całej formacji.

Komendant główny nie podziela tej opinii.

- Czemu dał wyraz nawet w przytoczonym już doborze słów. W raporcie komendanta odnajdujemy wiele odniesień do przepisów prawa, które rzecznik praw obywatelskich doskonale zna, KMPT działający w imieniu RPO odwołuje się do tych przepisów oraz standardów międzynarodowych. Pragnę jeszcze raz podkreślić, że postanowienia sądów o zatrzymaniach wielokrotnie wskazują na opresyjność działań policji.

Zwróciła pani uwagę, że opisy działań policji w ujęciu komendanta głównego pełne są eufemizmów, np. pisze on o ”odsunięciu zatrzymanych” albo “o przesunięciu kobiety przy użyciu chwytów transportowych”. O czym świadczy ten język? 

- Policja chce przy pomocy słownictwa zneutralizować swoje działania i pokazać, że jej działania służą bezpieczeństwu obywateli. Pamiętam doskonale, co tam się działo. Nie było żadnego odsunięcia, ale brutalna siła. Ludzi trzymano w tzw. kotłach, potem ich wyciągano z tłumu, wrzucano do radiowozów, gdzie funkcjonariusze często byli bardzo brutalni.

Czy ta narracja policji może być przekonująca?

- Nie przykryje rzeczywistości, bezprawne działania policji to fakt.

Kiedy obywatele są pytani o stosowanie w Polsce tortur, to jako ich sprawcę wskazują przede wszystkim policjantów. To znaczy, że policja w oczach Polaków ma dziś bardzo zły wizerunek.

W raporcie KMPT jest m.in. zalecenie, by zapewnić zatrzymanym podstawowe prawa, jak np. dostęp do wody, możliwość skorzystania z toalety, dostęp do adwokata.

- Nie domagamy się niczego wygórowanego, a jednak często okazuje się to trudne do zrealizowania. Kiedyś poprosiłam o to, by podać zatrzymanej osobie wodę. "Czy ja jestem kelnerką, żeby podawać wodę?" - odpowiedziała mi funkcjonariuszka. Zresztą komendant w swoim piśmie mówi, że kwestia przydatności wody do picia została przedstawiona na stronie internetowej. Nie rozumiem tego komentarza.

Innym razem prosiłam, by zatrzymany mógł skorzystać z toalety. Policjant odpowiedział na to: "Najpierw czynności, potem toaleta". Na szczęście w obu przypadkach udało mi się nakłonić ich do zmiany decyzji, jednak karygodne, że w ogóle do takich sytuacji dochodzi.

Łamane są też inne prawa zatrzymanych. Co jest trudnego w tym, by stworzyć sieć informacji o tym, gdzie trafili? Wiele dokumentów, w tym dyrektywa Unii Europejskiej, wymaga umożliwienia dostępu do adwokata osobie zatrzymanej. A jednak policja się przed tym broni.

Komendant twierdzi, że do tego obowiązku należy podejść ostrożnie. Również tego nie rozumiem, ponieważ są jasne standardy międzynarodowe w tym zakresie. Zamiast systemowego dostępu mamy więc działania społeczne w postaci np. kolektywu Szpila, która lokalizuje osoby zatrzymane i kieruje do nich prawników.

Jak funkcjonariusze podchodzą do pani obecności w komisariatach i działań Biura RPO wobec policji? Traktują was jak wrogów?

- Po wielu manifestacjach policjanci przyzwyczaili się do naszej obecności. Tam, gdzie się pojawiamy, przestrzegają prawa, choć czasem dopiero po naszej interwencji. Ale nie jesteśmy w stanie być wszędzie. Co się dzieje podczas zatrzymania, transportu zatrzymanych, co się dzieje w komisariatach, dopóki nie zjawi się obrońca?

Z licznych relacji obywateli wynika, że łamane są tam ich prawa. Dlatego tak ważne są standardy postępowania policji. RPO wielokrotnie wzywał do wyposażenia policji w kamery nasobne. W czerwcu 2020 r. sekretarz stanu Marcin Warchoł w odpowiedzi na raport CPT zapowiedział rozpoczęcie prac nad projektem zarządzenia komendanta głównego dotyczącego obserwowania i rejestrowania obrazu i dźwięku oraz planów wyposażenia policji w kamery.

Wg danych z 2020 r. policja dysponuje 2290 kamerami nasobnymi. Dlatego RPO wystąpił do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o szczegółową informację w tym zakresie. Przecież kamery chronią również policjantów i czynią ich działania transparentnymi.

Obywatele zaskarżają działania policji do sądów i zwykle wygrywają.

- Tak, coraz więcej jest postanowień sądów w tym zakresie. Posłużę się jednym z ostatnich przykładów znanej sprawy zatrzymania w okolicach Pruszkowa grupy osób jadących do Warszawy na demonstrację. Najpierw nałożono na kierowcę mandat za przekroczenie prędkości, w czasie kolejnego zatrzymania pojazdu nałożono mandat za usterkę akumulatora, a kolejne zatrzymanie związane było z przypuszczeniem, że kierowca jest pod wpływem alkoholu, środków odurzających i przewozi niebezpieczne przedmioty. Wszyscy pasażerowie zostali zatrzymani, skuci kajdankami i przewiezieni do komendy. Tu represyjność działania policji jest oczywista.

Sąd uznał, że nie było żadnych przesłanek, aby takie działania podjąć, a zatrzymanie było bezzasadne, nieprawidłowe i nielegalne. Zastępca rzecznika praw obywatelskich, podkreślając skalę nieprawidłowości policji, wystąpił do komendanta stołecznego o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariuszy. To jeden z wielu tego typu wyroków, co dobitnie świadczy o skali naruszeń.

Często sądy orzekają nieprawidłowość zatrzymania z powodu nieproporcjonalnego użycia siły fizycznej czy kajdanek. Sądy podkreślają również, że zwykle w działaniach policji brak jest uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa, o czym stanowią przepisy kodeksu postępowania karnego.

Czy policjanci, których działania sąd ocenił jako bezprawne, ponoszą konsekwencje?

- Zwykle nie, chociaż po takich postanowieniach sądu policja powinna wszczynać postępowania dyscyplinarne wobec tych funkcjonariuszy, a często również postępowania karne, gdy dochodzi do pobicia uczestników demonstracji, np. jak w sytuacji, gdy policjant złamał jednej z protestujących osób rękę w trzech miejscach, bądź też spowodowania innych uszkodzeń ciała, na co osoby zatrzymane mają dowód w postaci obdukcji i materiałów filmowych. Uzasadnione może być również postępowanie cywilne, w którym poszkodowany dochodzić będzie odszkodowania za szkody spowodowane przez funkcjonariuszy policji.

To realne?

- W odpowiedzi wiceministra sprawiedliwości na raport Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu Rady Europy (CPT) na temat działań polskiej policji zawarta jest informacja, że w 2019 r. skierowano zaledwie pięć aktów oskarżenia wobec policjantów. To pokazuje, że odpowiedzialność funkcjonariuszy jest iluzoryczna.

Policja czuje nad sobą parasol ochronny i z niego korzysta. Widzimy już teraz upadek prestiżu policji, który ta formacja budowała przez trzy dekady.

Jak szeroko zakreśliłaby pani krąg odpowiedzialnych?

- Policja to formacja, wobec której oczekujemy szczególnej staranności, poszanowania godności każdego człowieka. Policjant nie może być zwolniony z odpowiedzialności za przekroczenie uprawnień, znęcanie się fizyczne i psychiczne, to jest odpowiedzialność dyscyplinarna, karna, a w pewnych sytuacjach również odszkodowawcza. Ten krąg odpowiedzialnych jest bardzo szeroki. To nie są tylko funkcjonariusze uczestniczący w tłumieniu demonstracji, podkreślam, mówimy o demonstracjach pokojowych.

A ci, którzy je wydają?

- Wielokrotnie widzieliśmy, że takie osoby nie ponoszą odpowiedzialności. Jeśli kiedyś policja będzie gotowa na to, by dokonać rozrachunku, to rzetelnie przeprowadzi postępowania dyscyplinarne i karne.

Ważna jest również odpowiedzialność polityczna za podporządkowanie tej formacji realizacji celów wskazanych przez władzę. I ta będzie najtrudniejsza do wyegzekwowania.

Czeka nas powtórka z czasów transformacji, kiedy milicja stała się policją i trzeba było od zera budować wizerunek, by zdobyć zaufanie społeczeństwa?

- Odbudowa wizerunku to rzetelnie przeprowadzone postępowania wobec konkretnych osób, które dopuściły się bezprawnych czynów.

Przecież przez wiele lat policja zdobywała zaufanie społeczne. Dziś niestety musimy sobie powiedzieć, że wracamy do punktu wyjścia w odzyskiwaniu zaufania społecznego.

Co jest nie tak w konstrukcji polskiej policji, że okazała się tak podatna na naciski władzy?

- Słuchałam podczas sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych wystąpień komendanta głównego policji oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji. Posiedzenie komisji było poświęcone działaniom policji w czasie strajków kobiet

Komendant główny policji Jarosław Szymczyk podczas podczas posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji  (ws. działań policjantów w trakcie pokojowych protestów przeciw zaostrzaniu prawa aborcyjnego - tajniacy bili demonstrantów pałkami teleskopowymi ). Warszawa, Sejm 9 grudnia 2020Komendant główny policji Jarosław Szymczyk podczas podczas posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji (ws. działań policjantów w trakcie pokojowych protestów przeciw zaostrzaniu prawa aborcyjnego - tajniacy bili demonstrantów pałkami teleskopowymi ). Warszawa, Sejm 9 grudnia 2020 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Obaj mówili, że do żadnych naruszeń ze strony policji nie dochodzi. W czasie tego spotkania przedstawiłam odmienny obraz działań policji, ogromnej brutalizacji, bicia ludzi, używania gazu. Te działania stosowane były wobec uczestników pokojowej demonstracji. Naruszano immunitet parlamentarny, o czym zresztą mówili sami posłowie.

Przywoływałam obrazy jak z odległej przeszłości, niestety ani komendant główny, ani minister spraw wewnętrznych i administracji nie dostrzegli żadnego problemu w działaniach policji, która według ich oceny zachowywała się profesjonalnie. W ten sposób tworzy się parasol ochronny, dając sygnał policjantom, że ich działania, nawet te najbardziej brutalne, są aprobowane.

Poza tym widzimy skutki drastycznego zmniejszenia liczby godzin szkoleniowych, co odbija się na profesjonalizmie działania policji. Z relacji komendanta wynika np., że z dokumentem dotyczącym zasad etyki policjanta zapoznało się ok. 7 tys. osób, a nieco ponad 40 osób uczestniczyło w szkoleniu na temat KMPT.

A jak pani ocenia ostatnie działania policji przed Trybunałem Konstytucyjnym, kiedy kilka osób przykuło się do ogrodzenia budynku i rozpoczęło protest?

- W ocenie KMPT działania policji uznano za nieprawidłowe z uwagi na znaczącą dysproporcję udziału funkcjonariuszy, niewłaściwy sposób podania podstawy prawnej zatrzymania, uniemożliwienie dziennikarzom i fotoreporterom wykonywania obowiązków służbowych (co stanowi naruszenie art. 43 prawa prasowego), brak właściwego zabezpieczenia funkcjonariuszy w związku z zagrożeniem pandemicznym, jak również użycie parawanu odgradzającego manifestantów od dziennikarzy i obserwatorów.

Warto też dodać, że zupełnie inaczej przedstawiała się obecność policji w trakcie trwania meczu na stadionie Legii, kiedy przed stadionem zgromadziła się duża grupa kibiców zachowujących się bardzo agresywnie wobec niej, rzucających butelkami w jej stronę, używających rac. W tym przypadku policja stała tak, jakby nic się nie stało.

Zestawienie tak neutralnej postawy policji z agresywnymi działaniami stosowanymi wobec uczestników pokojowych manifestacji jest zastanawiające.

Warto na koniec przywołać raport Komitetu przeciwko Torturom (CPT) z pierwszej w Polsce wizytacji ad hoc poświęconej wyłącznie policji. W raporcie tym wskazano wiele nieprawidłowości w działaniach tej formacji i wyrażono obawę, że sytuacja ta może się znacząco pogorszyć w najbliższym czasie, a warto powiedzieć, że raport dotyczy 2019 r.

Komendant Szymczyk zasugerował, by raporty dotyczące policji, które powstają w Biurze RPO, przesyłać mu przed publikacją do omówienia. Co pani na to?

- Raporty powinny być przedstawiane właściwej władzy, publikowane i upowszechniane. To jest właściwa kolejność. Powinny być również przedstawiane zainteresowanym podmiotom. Takie są powszechnie stosowane zasady zgodne z międzynarodowymi zaleceniami. Omówienie raportów następuje po analizie zainteresowanych jednostek.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.