Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od czterech dni dzwonię na infolinię 989, wszyscy są bardzo uprzejmi i bardzo uprzejmie bezradni. Moja mama, rocznik 1934, w końcu zdecydowała się na szczepienie, zatem staram się ją na nie zapisać, w końcu jest w grupie pierwszej.

Mieszkamy w Warszawie. Na wszystkie moje telefony odpowiedź o szczepienia tu właśnie  odpowiadano negatywnie.

Nie chciało mi się wierzyć i nie chce, aby nie zwalniały się miejsca w tylu dedykowanych przychodniach, obojętnie w której dzielnicy.

W końcu pojawił się Różan (ponad 100 km), następnego dnia Ostrołęka (20 km dalej), więc postanowiłam mamę zapisać do Ostrołęki na początek kwietnia. Oczywiście ponawiałam telefony codziennie, bo nóż coś się w Warszawie zwolni. Niestety.

W czwartek (11.03.) dowiedziałam się na infolinii z automatu, że zapisywane są osoby z rocznika 1952, konsultant potwierdził tę informację. Na moje pytanie, kiedy będzie można zapisywać osoby z rocznika mojej mamy, a więc 1934, bo mogą być różne przypadki losowe, które sprawiły, że do tej pory jeszcze nie jest zaszczepiona, odpowiedział, że od 25 marca. W środę słuchałam w TOK FM prezesa Agencji Rezerw Materiałowych, jak to już po 25 marca będzie świetnie i elastycznie, że będą dążyć, aby pacjenci nie jeździli na szczepienia dalej niż 100 km i każdy będzie miał wybór, że będą dzwonić i będzie dobrze.

Moim zdaniem dobrze to już było, program jest jednym wielkim bałaganem, nikt niczego nie kontroluje i za nic nie odpowiada. Reszta to mamienie ludu prostego.

Nie chce mi się wierzyć, że z przyczyn losowych (np. choroba) nie zwalniają się miejsca w warszawskich przychodniach. Po prostu nikt ich nie zgłasza do osławionego programu 989, bo każdy ma ciotkę, wujka... albo z grupy "0", albo pierwszej i tak to "niby funkcjonuje". Kompletny brak przejrzystości systemu, kto został zaszczepiony, ile razy, z której grupy, ile jest szczepionek, jakie itp.

Najbardziej przykre jest to, że nie ma znikąd pomocy, żaden rodzaj dyscypliny rządzących nie ma dla nich znaczenia, a etyka, moralność, uczciwość to takie wyświechtane i niemodne słowa.

Anita

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.