Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W lutym 1989 r. po rozpoczęciu obrad okrągłego stołu zamieściłem w lokalnej gazecie w gminie, w której mieszkam, tekst zatytułowany „Czy pozostaniemy Europejczykami?”. Krytykowałem w nim pojęcie „demokracji socjalistycznej”, zapis o kierowniczej roli partii w konstytucji PRL jako sprzeczny z demokracją. Uważałem również, że strategicznym i cywilizacyjnym wyzwaniem dla Polski powinno być dążenie do członkostwa w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej. Wtedy nam się udało, odrzuciliśmy PRL i zakotwiczyliśmy się w strukturach europejskich i NATO. Wydawało się, że wywalczoną, demokratyczną Polskę mamy już na zawsze.

Dzisiaj – już 72-letni emeryt – przecieram oczy ze zdumienia, patrząc, jak mój rówieśnik, który „13 grudnia spał do południa”, na skutek stresu pourazowego zawłaszcza i upartyjnia Polskę ze wszystkimi jej instytucjami.

Na szczęście mamy jeszcze wolne media, niezawisłych sędziów i samorządy, a więc Budapesztu w Warszawie nie będzie. Ponosimy jednak jako państwo coraz większe straty na wszystkich frontach. Z lidera przemian w Europie stajemy się prymitywnym zaściankiem. Jesteśmy na wojnie cywilizacyjnej z „dobrą zmianą”.

Jak ją wygrać? Oto jest pytanie.

Mówi się, że opozycja musi się zjednoczyć przed wyborami. Zjednoczenia nigdy nie będzie, aby jednak wygrać wojnę, należy zawiązać sojusz wszystkich sił demokratycznych. Powinien to być sojusz ponadpartyjny. Przepychanie się programami partyjnymi i ambicjami personalnymi nie doprowadzi do zwycięstwa. Porozumienie mogłoby opierać się na trzech filarach – trzech niezależnych bloków. Jednym z nich mógłby być blok samorządowy, oparty głównie na samorządach wielkich miast z ich prezydentami. Naturalnym zapleczem politycznym tego bloku jest Koalicja Obywatelska, a powinien być również otwarty na inne organizacje. Inny „bok trójkąta” to ruch Szymona Hołowni. Wspierać by go mogła część samorządów średnich i mniejszych miejscowości, a także PSL z przybudówkami, gdyby doszli do porozumienia.

Wreszcie trzecia siła to Strajk Kobiet – pewnie z szeroko pojętą lewicą. Truizmem jest powiedzenie, że przyszłość należy do Kobiet – faceci powinni chylić przed Nimi czoła, nie tylko w Dzień Kobiet.

Pozytywnym zaskoczeniem dla wielu z nas była determinacja i zaangażowanie młodych ludzi podczas masowych protestów, zwłaszcza młodych kobiet – nawet w miastach powiatowych. Ostrość haseł wywołana karygodną decyzją „odkrycia towarzyskiego prezesa” niosła w sobie duży ładunek gniewu – były to jednak protesty pokojowe. Rozdzieranie szat przez rządzących nad językiem protestów, a niereagowanie na język Dyzmy-Obajtka, to szczyt hipokryzji.

Rodzi się pytanie o program tego sojuszu dla Polski naszych marzeń. Najpierw trzeba opracować strategię, jak wygrać z Kaczyńskim. Dopiero po zwycięstwie możemy ponownie budować demokratyczną, europejską i nowoczesną Polskę, gdzie najwyższą wartością jest człowiek i jego prawa. Na listach wyborczych do Sejmu każda ze stron porozumienia mogłaby umieścić naprzemiennie dowolną liczbę nazwisk oznaczonych nazwami organizacji czy partii, do których przynależą. Po wyborach łatwo byłoby ustalić układ sił w Sejmie.

Ale najpierw trzeba wygrać pewnie przedterminowe wybory, a do tego niezbędna jest wyjątkowa determinacja i wola wspólnego działania bez zacierania oczywistych różnic programowych. „Dobrą zmianę” za całokształt należy zaś ocenić na pięć gwiazdek i dodać jeszcze trzy.

Andrzej Mainka

internowany w stanie wojennym

 Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.