Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bardzo dziękuję panu Tomaszowi Urzykowskiemu za ponowne poruszenie tematu tajemniczych kapsułek, które moim zdaniem są WSZĘDZIE!

Od roku mieszkam we wsi Łosie pod Radzyminem. Dwa tygodnie temu po raz pierwszy zauważyłam te kapsułki na naszej asfaltowej, ale pokrytej grubą warstwą zmarzniętego śniegu drodze. Było ich tak dużo, że zwróciły moją uwagę. Wyglądało to tak, jakby zostały specjalnie rozsypane, by rozpuścić lód na powierzchni drogi.

Od razu pomyślałam o tym, że mogą być niebezpieczne dla zwierząt. Zarówno tych dzikich, które mieszkają  w pobliskich lasach, jak i psów, z którymi spacerują mieszkający w okolicy działkowicze (w mediach społecznościowych internauci opisują przypadki zatrucia psów, które wzięły do pyska solny krążek).

Anna

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.