Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poczytałam w różnych miejscach różne wypowiedzi i komentarze dotyczące akcji szczepień C-19, przede wszystkim zwykłych ludzi, takich jak ja. Wypowiedzi są podobne jak moja opinia, czyli chaos, bałagan, co tydzień zmiana decyzji, czyli nikt nic wie.

Mam 65 lat i czekam na szczepienie, na swoją kolejkę. W środę wysłuchałam kolejnej konferencji Ministerstwa Zdrowia, która wniosła jedynie to, że jest mniej szczepionek o ileś procent niż miało być, niż zapowiadano, i koniec.

Szkoda, że dziennikarze na konferencjach nie pytają, co to znaczy mniej, co to znaczy ileś tam procent, ile dotarło - to jest ważne.

Moim zdaniem dobrze by było dla przejrzystości, porządku i jawności dla obywateli podawać, tak jak liczbę wykonanych testów C-19 oraz liczbę chorych, także ilość szczepionek, które przysłano do Polski.

Słowo "mniej" niewiele znaczy. Nie mam zaufania do rządu, nie wierzę w informacje, które podają, jeżeli mówili o różnych grupach do szczepień równolegle z seniorami (policja, wojsko, prokuratorzy itd.). Dlatego też uważam, że ta jawna informacja "nam się należy", to jest jak kontrola obywatelska.

Jeżeli wcześniej ta informacja była podawana, to nic nie stoi na przeszkodzie, by rząd dalej podawał ilości, które otrzymuje od firm produkujących, a nie ciągle tylko mówił o procentach, albo że to UE, wina UE itd.

Wszyscy mamy dość tego bałaganu, chaosu, kłamstw w ogóle, i dlatego wiary "w prawdy na konferencjach" u wielu z nas nie ma.

M. Tyczyńska

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.