Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Będziemy rezygnowali z pracy, by nie ryzykować swoim życiem

Jestem kompletnie bezradna w sytuacji, którą tworzy rząd w szczepieniach na cowid. Mojego krzyku wściekłości, niezadowolenia i poczucia niemocy nikt z decydentów planujących harmonogram szczepień nie chce usłyszeć. Pisałam do KPRM do pana Dworczyka. Otrzymałam informację, że został on przekazany do MEN. I - cisza .

Poza samozadowoleniem rządu w mediach nie otrzymuję żadnej konkretnej informacji.

Mój rocznik 1955 (pracująca nauczycielka) jest pomijany we wszelkich planach szczepień – rocznik widmo, nie ma go w planach, zamykają oczy i krzyczą nie ma go, nie ma go.

My jesteśmy - nauczyciele starsi, którzy ciągle pracują, bo nie ma nauczycieli, bo jesteśmy ostatnią deską ratunku dla umęczonych dzieci i nauczycieli. Nie można nas było zapisać do SIO, bo tego rocznika nie otwarto do zapisów. W grupie 60 do 65 też nas nie będzie. Zapowiedź, że będziemy się mogli zaszczepić w drugim kwartale w grupie wiekowej 65 do 70 jest dla nauczyciela pracującego jak fatamorgana. Po zaszczepieniu nauczycieli będziemy wracali do zajęć stacjonarnych. My nauczyciele najstarsi, najbardziej narażeni na konsekwencje choroby stajemy się bezbronni. Będziemy rezygnowali z pracy bo nie chcemy  ryzykować swojego życia.

Fr. Anna Piątek

I co dalej z nami, bardzo dojrzałymi nauczycielami będzie?

Szanowna redakcjo, piszę bom poirytowana wielce. Jestem 1948 rocznik ale w dobrej kondycji psychofizycznej.Wypełniłam wszystkie obowiązki rodzinne,więc mając czas i wiedzę, nadal uczę w szkole średniej, gdyż brakuje młodych nauczycieli. Obecnie pracuję zdalnie ,niestety lada moment można się spodziewać powrotu do nauczania w realu.

i co ma wtedy zrobić osoba taka jak ja?

Na szczepionkę nauczycielską nie mam szans (za stara) ,na seniorską w moim mieście -Koszalin -też nie (do końca marca będą szczepieni 80-latkowie ,a i tak nie dla wszystkich starczy).

Co dziesięć dni telefonuję pod 989 - bezskutecznie. O nie, miałam propozycję szczepienia na drugim końcu województwa ,tam gdzie pociągi nie jeżdżą a autobus, z przesiadkami, dwa razy na dobę.Więc była to propozycja nie do przyjęcia.

Tymczasem już dwa razy do skrzynki pocztowej wrzucono mi reklamówkę gorąco namawiającą do zaszczepienia się ,,dla dobra własnego i społecznego".

I co dalej z nami, bardzo dojrzałymi nauczycielami (ale jednak nie 80+) będzie?

Elżbieta Pawłowska

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.