Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyobraźmy sobie sytuację, w której na 48 godzin znika jedna czwarta pracowników oświaty.

Co się wtedy dzieje? Na korytarzach szkolnych piętrzą się góry śmieci, pozatykane są toalety, można urządzić sobie ślizgawkę na rozlanym mydle, nikt nic nie dezynfekuje, nie ma kto skierować spóźnionego malucha do sali lekcyjnej, nikt nie wysyła kolejnego raportu i ankiety do biura edukacji, nie ma komu wystawić zaświadczenia o spełnianiu obowiązku szkolnego, podstemplować legitymacji, zrobić zakupów, wprowadzić danych itp., itd.

Pracuję w administracji jednej z większych podstawówek w Polsce i czuję ogromną złość wobec niesprawiedliwości, która nas spotyka. Pracownik obsługi zarabia pensję minimalną, na którą składa się wynagrodzenie zasadnicze i premia regulaminowa, dopiero suma tych dwóch składników daje owe 2800 zł brutto. Dyrektor nie ma zatem możliwości kogokolwiek nagrodzić, bo musiałby zabrać premię gorzej pracującemu, żeby dać pracującemu lepiej (pula premii jest ściśle wyliczona i nieprzekraczalna), a wtedy ten pracujący gorzej nie osiągnie minimalnego wynagrodzenia.

Od początku pandemii jedynie w marcu i kwietniu pracowaliśmy częściowo zdalnie. W wakacje szykowaliśmy szkołę na powrót uczniów (zwykłe remonty, generalne porządki). Od września jesteśmy na posterunku. W mojej szkole ponad jedna czwarta pracowników obsługi zakaziła się koronawirusem. Większość na początku roku szkolnego, więc prawdopodobnie tracą powoli odporność po przechorowaniu. Bardzo boją się powtórnego zakażenia.

Wśród uczniów przebywamy praktycznie cały czas – od października, kiedy zawieszono zajęcia lekcyjne, odbywały się zajęcia opiekuńcze, a od stycznia stacjonarnie uczą się klasy 1-3. Jednak w programie szczepień ciągle nas nie ujęto.

Kadrowa jednej z warszawskich podstawówek

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.