Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bardzo chcę się zaszczepić przeciwko COVID-19. Jestem czynnym nauczycielem akademickim, profesorem wiodącej polskiej uczelni i PAN, do tego cierpiącym na choroby przewlekłe i opiekującym się osobą niepełnosprawną. Niestety, mam pecha - jestem w przedziale wiekowym wyłączonym ze szczepień (wiek między 66 a 70).

Mam wrażenie, że rząd, podejmując decyzję o harmonogramie szczepień nauczycieli, nie wziął pod uwagę, że zaproponowana regulacja jest niezgodna z prawem unijnym, tj. dyrektywą 2000/78, i ma charakter dyskryminacyjny ze względu na wiek.

Obowiązkiem organów państwa (w tym NFZ) jest odmówić stosowania prawa krajowego niezgodnego z prawem UE. Pytanie, czy rzeczywiście chodzi o prawo - podstawą szczepień nie jest akt normatywny. Ale z punktu widzenia prawa Unii wystarczy, że praktyka ma charakter dyskryminacyjny.

Kto by się jednak przejmował konstytucją (zakaz dyskryminacji, bezpośrednio skuteczny) czy prawem unijnym?!

prof. dr hab. Władysław Czapliński

Czytaj także: Kto, kiedy i jak stworzy listy przewlekle chorych?

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.