Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stałą wadą systemu partyjnego w Polsce jest wszechwładza liderów nad kandydatami swoich partii w wyborach - lider partii, decydując o miejscu na liście wyborczej każdego kandydata, decyduje o jego politycznym losie, dając mu lub nie, tzw. "miejsce biorące".

W Polsce wciąż zbyt mało jest świadomych wyborców, którzy starannie wybierają swoich kandydatów, niezależnie od miejsc na liście wyborczej, zbyt wielu głosuje bardziej na partię niż konkretną osobę, zaznaczając pierwszą lub drugą pozycję na liście.

To powoduje, że z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć, ile miejsc będzie "biorących" .

Liderzy opozycji jak dotąd nie potrafili wznieść się ponad partykularne interesy swoich partii, by stworzyć jedną, wspólną listę wyborczą na prawdziwie partnerskich warunkach - największą odpowiedzialność ponosi tu największe ugrupowanie opozycji, które dotąd najbardziej dbało o pozycję hegemona niż o wygraną nad PiS.

Jaka może być forma skutecznego nacisku na ugrupowania opozycji demokratycznej, by zdecydowały się na jedną wspólną listę wyborczą do Sejmu, ale po partnersku, bez dominacji żadnego z nich?

To powinien być koalicyjny komitet wyborczy niezależnych ugrupowań opozycji demokratycznej, które idą na jednej wspólnej liście, ale ze swoimi niezależnymi programami i kampaniami wyborczymi, by w Sejmie utworzyć własne kluby poselskie – trzeba to tylko zakomunikować wyborcom – wtedy akcentowanie przez PiS w kampanii wyborczej różnic wśród opozycji na tle światopoglądowym nie będzie skuteczne, bo wyborcy będą wiedzieli, że np. PSL z Lewicą są na jednej liście, by obronić demokrację, a do wyborów idą ze swoimi programami. Każdy wyborca opozycji głosuje na kandydata swojego ugrupowania na wspólnej liście i dopiero wyniki wyborów wskażą, które ugrupowania dostały większość potrzebną do stworzenia rządu.

Ww. pomysł na jedną listę opozycji oznacza, że znika pewność wejścia do Sejmu z dotychczasowych miejsc biorących - znika więc wszechwładza liderów nad kandydatami.

Mało tego - koniec nic nierobienia kandydatów z "gwarantowanych" miejsc biorących - trzeba zakasać rękawy i walczyć o uznanie wyborców!

Dlatego skuteczną formą nacisku na liderów opozycji (by zdecydowali się na jedną listę wyborczą do sejmu) - gdyby upierali się przy oddzielnym starcie - będzie zapowiedź rozpropagowania szerokiego, wspólnego apelu wszelkich sił społecznych do wyborców opozycji, by starannie wybrali kandydata, biorąc pod uwagę jego poglądy, dokonania, podejście do wyborców.

Im szybciej my jako wyborcy znajdziemy skuteczne narzędzia nacisku na ugrupowania opozycji, tym lepiej dla Polski i nas wszystkich.

Zwykły wyborca

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.