Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemówienie Magdaleny Adamowicz w sprawie wolności mediów podczas środowej (10.02.2021) sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Proszę państwa,

od kilkunastu godzin trwa w Polsce wojna o wolność mediów. Wojna o to, czy polscy obywatele mogą znać prawdę, czy też władza może decydować, jaka ta prawda ma być.

Władza, mówiąc, że chodzi o większe podatki, kłamie - tak naprawdę chodzi o większe posłuszeństwo obywateli. Bo władza za pomocą podległych sobie mediów posłuszeństwo obywateli chce hodować. Jak na Węgrzech. Jak w Rosji.

Co mamy robić, gdy władze kraju członkowskiego Unii Europejskiej odbierają swoim obywatelom prawo do rzetelnej informacji. Znowu Parlament ma mówić: „nie ma na to naszej, brukselskiej zgody”? Znowu tylko mówić? Tupać nogą i krzyczeć?

Jest granica, za którą bezradność, staje się upokorzeniem. Upokorzeniem tych, którzy w osamotnieniu bronią wolności i demokracji.

Jak powiada rzymska maksyma, Vim vi repellere licet - siłę wolno odeprzeć siłą.

Siłą adekwatną do zagrożenia.

Dlatego do adekwatnego działania wzywam całą Wspólnotę Europejską.

 Dlatego do solidarności z polskimi wolnymi mediami wzywam wszystkie wolne media na świecie. Bo skoro spotkało to nas, może to spotkać i was.

Tu kończę. To, co pozostało z mojego czasu, przeznaczam na milczenie. Na ciszę, która niech będzie ostrzeżeniem. Jeśli bowiem nie zareagujemy teraz działaniem, niebawem ta chwila ciszy może stać się minutą milczenia – milczenia nad trumną polskiej demokracji. A skoro polskiej, to i europejskiej.

 Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.