Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

LIST OTWARTY DO RAFAŁA TRZASKOWSKIEGO

Zwracam się do Pana jako wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej, bo w takiej roli zaprezentował się Pan podczas niedawnej konwencji.

Apeluję do Pana o uczynienie wszelkich wysiłków, by Pańska partia przedstawiła jasne stanowisko w sprawie aborcji, zgodne z oczekiwaniami polskich kobiet, polskiej młodzieży, wyrażone w obywatelskim projekcie ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży i innych prawach reprodukcyjnych.

Profesor Marcin Matczak niedawno stwierdził, że "prawo nie jest po to, aby realizować czyjś indywidualny cel moralny". Cytowany naukowiec nie należy do strefy lewicowej, jest w poglądach wielce umiarkowany, a jednak stać go było na tę deklarację.

Sam Pan zresztą ostatnio zadeklarował, że "w tak wrażliwej kwestii jak usuwanie ciąży (...) ostatnie słowo musi należeć do kobiety. Zawsze. Dosyć nieznośnego pouczania, szukania kompromisów dla wartości podstawowych". Mam nadzieję i głębokie przekonanie, że nie sprzeniewierzy się Pan własnym słowom pod koniec tygodnia, kiedy to zapowiada Pan stanowisko swojej partii w tej sprawie.

Wiem, że Platforma Obywatelska jako ugrupowanie centrowe miała i ma swoje konserwatywne skrzydło. Spośród kilkunastu posłów tej proweniencji poznałem jedynie Joannę Fabisiak, która w przeszłości była z partii wykluczana, lecz nie wiedzieć czemu dostała kolejną szansę na bycie posłanką w Waszym imieniu. Choć ze swoimi poglądami idealnie wpisuje się w PiS.

Wiem także, że w zwyczaju polskich partii było do tej pory przymilanie się do Kościoła katolickiego z wiarą, że jego głos polityczny jest znaczący i trzeba zabiegać o jego poparcie. Wspomniana Fabisiak ma dobre układy z klerem, bo reprezentuje Prymasowską Radę Społeczną. Czy nie pora zerwać te więzi w imię bardziej przejrzystej wizji społecznego życia?

Życie, zdrowie i prawa kobiet nie mogą być dłużej przedmiotem politycznych targów i spekulacji.

Szanowny Panie,

zadeklarował Pan: "Dzisiaj chcemy państwa europejskiego, broniącego praw kobiet, stojącego przy mniejszościach, proponującego jasny rozdział państwa od Kościoła". To istotne zdanie, które traktuję poważnie. Dodał Pan wzruszająco: "Kiedy jesienią i zimą mimo mrozów, mimo pandemii wychodzą na ulice kobiety, bo chcą w Polsce czuć się bezpieczne – nasze miejsce jest z nimi. Nigdy nie będziecie szły same".

Tak jak podczas kampanii prezydenckiej wraz z moim środowiskiem opozycji ulicznej gorąco Pana popierałem, tak potem z równą determinacją uczestniczyłem w protestach Strajku Kobiet, w przekonaniu, że wyrok Trybunału Julii Przyłębskiej jest kolejnym aktem naszego narodowego dramatu, który fundują nam fundamentaliści katoliccy z Ordo Iuris.

Wierzę i ufam, że tym razem się na Panu nie zawiodę i że Platforma jasno określi swoje stanowisko. Żadne pokraczne projekty obecnej złej władzy ani zaostrzanie ustawy aborcyjnej nie przyniosą i nie przyniosły spodziewanych efektów demograficznych. Mamy rosnącą zapaść w tym względzie i tylko zachęty infrastrukturalne, które Pan proponuje, m.in. darmowe żłobki i przedszkola, mogą w dłuższej perspektywie odwrócić ten trend.

Polki nie chcą rodzić, a tym bardziej nie zechcą zachodzić w ciążę po drakońskich nowelizacjach, kiedy zamrożone zostaną badania prenatalne. Lobby aborcyjne, które czerpie zyski z wykonywania aborcji w podziemiu, nie jest partnerem do politycznych dyskusji.

Aborcja winna być legalna i refundowana, jak wszelkie inne zabiegi zdrowotne.

Pan jest człowiekiem wykształconym, więc nie muszę tu przywoływać "Piekła kobiet" Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który sto lat temu pisał o tym samym, o czym my dyskutujemy teraz, a co zostało zrekonstruowane poza naszymi plecami i wbrew naszym intencjom.

Z niesmakiem przeczytałem niedawny tekst  Ernesta Skalskiego o domniemanym zbytnim uskrajnieniu Strajku Kobiet, że w jego wyniku Kaczyński może machnąć ręką na wizerunek Polski w świecie i zdecydować się na politykę w stylu Erdogana. Autor chyba myli skutki z przyczyną. Czy Platforma w podobnym stylu wykaże irracjonalne lęki?

Czy nie dość już mamy dowodów na uzurpację całego naszego życia społecznego przez złą władzę? Czy można się cofnąć? Chcę nadal popierać pańskie inicjatywy, spośród których na wielką uwagę zasługuje koalicja 276.

Na pierwszym planie stawiam jednak wyrazistość wiodącej partii opozycyjnej w kwestii obrony praw kobiet. To warunek sine qua non naszego poparcia.

Proszę serdecznie, by decyzje Platformy nie były powodem do kolejnego rozczarowania i zawodu. Platforma nie straci nic ze swojej tożsamości, może jedynie zyskać! Kompromis jest dziś synonimem braku tożsamości. Sam Pan wszak deklaruje, że dziś obrona praw słabszych, kobiet, mniejszości nie świadczy o lewicowości czy prawicowości, lecz o przyzwoitości. Niech to nie będą słowa rzucane na wiatr!

Przemysław Wiszniewski

Czekamy na Wasze opinie, komentarze: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.