Można też spodziewać się, że w najbliższym czasie będziemy obserwować coraz więcej spraw związanych z odpowiedzialnością za niezasadne zatrzymanie w związku z protestami publicznymi. Do tej pory sądy zasądzały w takich wypadkach kwoty od około 1000 do 5000 zł
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest prawniczką związaną z Helsińską Fundacją Praw Człowieka

W poniedziałek 9 lutego Sąd Okręgowy w Opolu zasądził rekompensatę dla Tomasza Komendy za niesłuszne skazanie oraz wynikające z tego niesłuszne pozbawienie wolności. Sąd zdecydował o przyznaniu 12 mln złotych zadośćuczynienia oraz ponad 800 tys. złotych odszkodowania. W ustnym uzasadnieniu sędzia podkreślał, że sprawa ta jest wyjątkowa i wiąże się z olbrzymim poziomem krzywdy.

Tomasz Komenda
Tomasz Komenda  East News

Wolności nie można wycenić

Sprawa Tomasza Komendy zbulwersowała opinię publiczną w  2018 r. Dziś, po trzech latach od medialnych doniesień o skazaniu niewłaściwej osoby, gdy zapoznajemy się z wyrokiem odszkodowawczym, nieuniknione jest zadanie sobie pytania, w jaki sposób państwo może i powinno rekompensować krzywdy wynikające z błędów wymiaru sprawiedliwości, których nie uniknięto.

Pierwsza z refleksji, która niewątpliwie towarzyszy wielu z nas po usłyszeniu tak postawionego pytania, a także po poznaniu historii Tomasza Komendy, jest krótka – tej krzywdy nie można naprawić, bo nie można zwrócić tych straconych lat, chwil bez najbliższych czy też zapomnieć o dźwięku zamykanych krat w zakładzie karnym, a przede wszystkim poczuciu odbywania kary za zbrodnię, której się nie popełniło.

Gwarancje odpowiedzialności

Te emocjonalne konsekwencje, które łączą się z pomyłkami sądowymi niewątpliwie utrudniają odpowiedź na pytanie o adekwatną rekompensatę, ale nie zwalniają sądów z tego obowiązku, a wręcz przeciwnie – zobowiązują je do szczególnej wrażliwości i wnikliwości w tym zakresie. Zarówno polska konstytucja, jak i normy prawa międzynarodowego – Europejska Konwencja Praw Człowieka oraz Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych – ustanawiają obowiązek zadośćuczynienia finansowego w wypadku błędów wymiaru sprawiedliwości i organów państwa, a w szczególności bezprawnego pozbawienia wolności, niesłusznego skazania, niesłusznego tymczasowego aresztowania, niezasadnego stosowania środka zabezpieczającego oraz zatrzymania. Te wymienione zdarzenia, które łączymy z przymiotnikami „niewątpliwie niesłuszne”, „niezasadne”, „bezprawne”, to zdarzenia, do których nie powinno dojść, a które są wynikiem błędów ludzkich w ramach działania szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości.

Odszkodowanie i zadośćuczynienie

Wiele osób po wysłuchaniu wyroku opolskiego sądu zastanawiało się, dlaczego wymieniono w nim dwie kwoty i dlaczego pojawiła się taka dysproporcja między nimi. Wynika to z faktu, że każda ze wskazanych wyżej okoliczności – niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie, zatrzymanie – wiążą się z określonym poziomem krzywdy i cierpienia psychicznego, a także stratami o bardziej wymiernym finansowo charakterze. Obowiązujące w Polsce regulacje kodeksu postępowania karnego przewidują możliwość dochodzenia odszkodowania, czyli rekompensaty za straty materialne (tj. np. utracone dochody), oraz zadośćuczynienia, które ma zrekompensować krzywdę niematerialną (tj. cierpienie, ból, zmiany w sferze psychicznej). O ile żądane odszkodowanie łatwiej jest określić poprzez odwołanie do dotychczasowych zarobków, przedstawiając sądowi faktury czy też wskazując możliwe wynagrodzenie w okresie pozbawienia wolności, o tyle określenie zadośćuczynienia jest zadaniem trudniejszym.

Sąd, oceniając, jaka kwota zadośćuczynienia jest odpowiednia do odczuwanego cierpienia, bierze pod uwagę wiele okoliczności. Do najważniejszych można zaliczyć: długość okresu stosowania środka lub wykonywanej kary, sytuację rodzinną wnioskodawcy przed pozbawieniem wolności, w jego trakcie oraz po jego zakończeniu, możliwość utrzymywania kontaktu z najbliższymi podczas pobytu w jednostce penitencjarnej, stan zdrowia i odczuwane dolegliwości chorobowe, zapewnienie opieki psychologicznej, skutki w sferze psychicznej, warunki materialne w miejscu pozbawienia wolności (np. powierzchnię przypadającą na jedną osobę w celi), sposób zatrzymania, sposób życia przed okresem izolacji lub postępowania i po nim, sposób traktowania przez innych więźniów, a także funkcjonariuszy policji lub Służby Więziennej.

Koszty niesprawiedliwości

To każdorazowo na sądzie badającym indywidualną sprawę spoczywa obowiązek oceny, jaka kwota jest adekwatna do doznanego cierpienia, nie można i nie powinno się tu posługiwać swego rodzaju taryfikatorem.

Dotychczasowa praktyka polskich sądów pokazywała jednak, że średnio za jeden miesiąc pozbawienia wolności przyznawana jest rekompensata od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że od 2009 r. do 2018 r. w następstwie postępowań odszkodowawczych polskie sądy okręgowe zobowiązały Skarb Państwa do wypłaty zadośćuczynień i odszkodowań o łącznej wartości 154 931 681 zł za błędy wymiaru sprawiedliwości związane z postępowaniem karnym.

Każdego roku sądy zasądzały z tego tytułu łączną kwotę około 17-18 mln złotych.

Ponad 90 proc. wszystkich rekompensat stanowiła kwota przyznawana za niesłuszne tymczasowe aresztowanie i zatrzymanie.

Rekompensaty za niesłuszne skazanie to zazwyczaj niecałe 10 proc. przedstawionych powyżej sum. W ostatnich latach  za zasadne sądy okręgowe uznały wnioski o zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie od 20 do 70 osób rocznie, a o odszkodowanie od  5 do 25 osób.

Dla porównania niewątpliwie niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie skutkowało przyznaniem zadośćuczynień dla około 250-350 osób rocznie i odszkodowań dla około 100-250 osób.

Powyższe dane pokazują chociaż częściowo skalę błędów popełnianych w związku z postępowaniem karnym. Niewątpliwie nie są to kwoty pełne, bo zapewne są jeszcze inne sytuacje, o których nie wiemy, w których nie zdołano udowodnić pomyłki sądowej lub w których wnioskodawcy nie wystąpili z  żądaniami finansowymi lub wystąpili z nimi zbyt późno.

Warto bowiem wspomnieć, że to osoba poszkodowana w wyniku pomyłki sądowej składa odpowiedni wniosek o przyznanie rekompensaty w określonej kwocie do sądu, a nie jest ona automatycznie przyznawana przez organy państwa.

Różne wymiary niesprawiedliwości

Za tymi kolejno przytaczanymi liczbami kryją się historie konkretnych osób – historia mężczyzny, który spędził osiem lat w szpitalu psychiatrycznym po kradzieży kilku paczek kawy, byłego policjanta tymczasowo aresztowanego przez ponad osiem lat za czyn, za który został następnie uniewinniony, czy też uczestnika zgromadzenia publicznego, którego zatrzymano bez podstawy prawnej na kilka godzin na komendzie. 

Zasądzane w tych sprawach rekompensaty były bardzo różne i wynikały z okoliczności indywidualnej sprawy, a także czasu pozbawienia wolności. Wynosiły one od kilku tysięcy złotych przez kilkaset tysięcy do wreszcie kilku milionów złotych.

Kwoty przyznawane przez sądy sukcesywnie rosną, jednak wciąż wydaje się, że są zbyt niskie w zestawieniu z wartością, której dotyczą, czyli wolnością osobistą. Można też spodziewać się, że w najbliższym czasie będziemy obserwować coraz więcej spraw związanych z odpowiedzialnością za niezasadne zatrzymanie w związku z protestami publicznymi i to w ich kierunku będzie też zwrócona uwaga opinii publicznej. W dotychczasowych sprawach sądy zasądzały zazwyczaj w takich wypadkach kwoty od około 1000 do ok. 5000 zł.

Lekcja odpowiedzialności

Wyrok, który zapadł w poniedziałek, jest niewątpliwie przełomowy, co wynika nie tylko z wysokości zasądzonego zadośćuczynienia i odszkodowania, ale przede wszystkim z ogromu krzywdy, którą stara się on chociaż częściowo zrekompensować.

Sprawa Tomasza Komendy i przyznane kwoty są wyrazem i symbolem odpowiedzialności państwa za błędy wymiaru sprawiedliwości, które ta sprawa pokazała jak w soczewce. Jednak nie tylko to, ale też inne postępowania odszkodowawcze są nieraz ostatnim etapem, aby wymiarowi sprawiedliwości przywrócić miano sprawiedliwości.

Wyroki wydawane w tych sprawach powinny być przede wszystkim ważną lekcją dla prawników występujących po różnych stronach sali sądowej, polityków reformujących system sądownictwa, ale też dla całego społeczeństwa, bo pokazują, jaka jest waga niezależnego i sprawiedliwego wymiaru sprawiedliwości.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Rozumiem, że zadośćuczynienie osładza niesłusznie skazanemu resztę życia, ale nie przynosi jednak żadnego skutku naprawczego na przyszłość.
    Do tego potrzebna byłaby możliwość oskarżenia i ukarania OSÓB odpowiedzialnych za te pomyłki. Rozumiem, że urzędnik (prokurator, sędzia, policjant, minister) robi w pracy to co mu instytucja karze, więc nie jest jego odpowiedzialnością, jeśli karze mu robić głupoty. Ale jeśli urzędnik robi źle i ludzie (oraz instytucja) na tym cierpią, to aby takich rzeczy wystrzegał się w przyszłości, powinien być jakoś ukarany. Choćby wyrzuceniem z pracy z wpisaniem powodu do akt.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0