Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sytuacji tak trudnej, jaką jest pandemia i kryzys nią wywołany, w XXI w., w kraju w centrum Europy, będącym członkiem Unii Europejskiej, dostajemy orzeczenie „trybunału konstytucyjnego” zakazujące przerywania ciąży w przypadku nieodwracalnych uszkodzeń płodu. Ta decyzja ma się wpisać w szeroko pojętą politykę „za życiem”.

W zasadzie brakuje słów, żeby to skomentować – tak bardzo jest to kuriozalne i jednocześnie okrutne.

Jako jedno z pierwszych nasuwa się pytanie -za czyim życiem? Ciężko chorych dzieci, które potrwa w cierpieniu kilka godzin lub dni? Czy może za życiem ich matek i rodzin, z którymi do końca życia pozostanie obraz tego cierpienia?

Jak bardzo za życiem dzieci upośledzonych i nieuleczalnie chorych jesteście, najlepiej wiedzą ich rodzice. Jesteście tak bardzo za życiem wszystkich dzieci, że zdemolowaliście polską szkołę.

Bardzo łatwo jest mienić się obrońcą życia nienarodzonego, w końcu nikogo z was, polityków, nic to nie kosztuje. A to przecież takie szlachetne. Nie trzeba wiele, wystarczy porozwieszać w całym kraju plakaty „z czerwonym serduszkiem” albo hasłami „mam 5 miesięcy”. Co będzie dalej z tymi, którzy mają dziś 5 miesięcy? Nowoczesne państwo powinno chronić i wspierać przede wszystkim dzieci narodzone, otaczać je troską i opieką, zwłaszcza teraz.

Obraz mężczyzny z dzieckiem na rękach uciekającym przed policją na jednym z protestów idealnie ilustruje troskę o dobro dziecka w tym kraju.

Codziennie, kiedy mijam jeden z tych billboardów, mam wrażenie, jakbym dostawała hipokryzją rządzących prosto w twarz. W ten sposób nie pozwalacie milionom kobiet w tym kraju zapomnieć o tym, co zrobiliście. Zmieniając prawo aborcyjne, dotyczące materii tak delikatnej, w taki sposób i w takich okolicznościach, osiągnięto wyżyny cynizmu i okrucieństwa.

Podobnie jak z pomysłem „pokoju do wypłakania się”. Ci, którzy za tym stoją, sami powinni zamknąć się w takim pokoju i zapłakać nad własną głupotą.

Można mieć tylko nadzieję, że dzięki temu więcej ludzi w tym kraju zrozumiało, jakie są prawdziwe motywy partii rządzącej. Żadne tam dobro społeczne ani jakiekolwiek inne dobro, ale jedynie władza dla niej samej i różnego rodzaju osobiste profity.

Orzeczeniem „trybunału konstytucyjnego” władza wzięła społeczeństwo "pod but". Ograniczając kobiecą wolność pod fałszywie pojętą troską o życie, ogranicza się jedno z podstawowych ludzkich praw, czyli prawo do wolności.

Nam wszystkim odebrano właśnie wolność na poziomie fundamentalnym. Trudno sobie wyobrazić politykę bardziej przeciw życiu od tej, która zagościła w Polsce przez ostatnie parę lat.

Życie samo w sobie jest twórczą energią – partia rządząca ze swoimi poczynaniami to kwintesencja destrukcji. Rządzi już drugą kadencję, nie udało się jej zbudować absolutnie niczego, zniszczyć - prawie wszystko, czego się dotknięto.

Zakaz aborcji z powodu ciężkich uszkodzeń płodu, nazwany działaniem „za życiem”, brzmi jak okrutny żart z nas wszystkich.

Ania

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.