Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podczas wczorajszego 29. finału Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała do północy niemal 12 mln zł więcej niż rok wcześniej – zadeklarowana suma na koncie zbiórki wyniosła ponad 127 mln zł. To rekord w historii tej akcji.

Teraz fundacja będzie liczyła wszystkie wpłaty, na początku marca dowiemy się, czy ostateczna kwota również będzie najwyższa w historii WOŚP.

– Gdyby na tej niedzielnej kwocie zbiórka miała się zatrzymać, to już możemy kupić wszystko, co planowaliśmy. Będzie to najnowocześniejszy sprzęt dla 27 oddziałów laryngologii dziecięcej, który zapewni światowy standard leczenia polskim pacjentom – mówił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Jerzy Owsiak, prezes WOŚP. 

Już rekordowy jest wynik aukcji charytatywnych dla Orkiestry prowadzony na Allegro. W zeszłym roku było to 15 mln zł. Dziś jest to prawie 25 mln zł, a licytacje potrwają do 14 lutego. 

– Fantastycznie sprawdziły się również e-skarbonki. Właśnie dostałem wiadomość od Maćka Stuhra, który w swojej e-puszce zebrał ponad 100 tys. zł – opowiadał Owsiak. W sumie było takich e-skarbonek ok. 20 tys. W zeszłym roku – tysiąc. 

Wielką hojność okazali również czytelnicy "Wyborczej". Dzięki licytacjom i e-skarbonce zebraliśmy wspólnie dla WOŚP ponad 300 tys. zł. 

Fundacja nie wyklucza, że w razie potrzeby pieniądze z tegorocznej zbiórki  przeznaczy również na wsparcie szpitali w związku z pandemią. Do tej pory Orkiestra wydała na tę pomoc 70 mln zł. 

Owsiak powtórzył również deklarację, która padła w wywiadzie w "Wyborczej", że fundacja gotowa byłaby kupić szczepionki przeciwko koronawirusowi dla nauczycieli, gdyby były dostępne komercyjnie. Dziś to niemożliwe. 

Owsiak dziękuje niezależnym mediom i Strajkowi Kobiet

Szef Orkiestry podkreślał w poniedziałek, że poza wynikiem finansowym jest dumny z tego, jak finał zjednoczył Polaków. – Najważniejsze jest to, co wczoraj zadziało się w Polsce – skłóconej, targanej podziałami. Pokazaliśmy solidarność, ludzie chcieli być ze sobą. Chciałbym teraz odczuć pozytywną zazdrość całego świata, że robimy tu w Polsce coś takiego – powiedział.

Podziękował niezależnym mediom za rzetelne relacjonowanie finału i Strajkowi Kobiet, który nie protestował w weekend, ale przeznaczył ten czas na wsparcie zbiórki. Odniósł się też do ataków prawicowych polityków i prorządowych mediów, które zarzucają mu hipokryzję w związku z jego poparciem dla protestujących kobiet.

– Nie jesteśmy świrami, którzy mówią, że aborcja ma być na pstryknięcie. Nic z tego. To, co robimy w fundacji, jest świadectwem tego, jak podchodzimy do życia dzieci, które rodzą się z wieloma wadami. Od lat ogromnie wspieramy intensywną terapię noworodka. To, co wygadywane jest dziś pod naszym adresem, to obrzydliwe kłamstwa – mówił.

W imieniu swoim i żony Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak powiedział, że ich zdaniem niepotrzebnie naruszono tzw. kompromis aborcyjny. Zakaz aborcji wprowadzony wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego określił jako uzgodniony po nocy, bez dialogu społecznego. 

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.