W adwokaturze dużo się dzieje, jeszcze niedawno byłam najmłodsza, dziś do rady kandydują cudowni młodzi ludzie, którzy czują, że to ich czas. Doceniam ten zapał, zaangażowanie, wiedzę. Nie chcą czekać, chcą zmian - mówi adwokatka dr. Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Waldemar Paś: Czy może dojść do przejęcia władzy nad stołeczną adwokaturą przez siły sprzyjające rządowi?

Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska: – Nigdy po 1989 r. samorząd adwokacki nie był tak ważny jak teraz. Dlatego w ślad za naszym dziekanem adw. Mikołajem Pietrzakiem, powinniśmy mówić o potrzebie niezależności adwokatury. Nie wszyscy adwokaci kandydujący do władz samorządowych kładą na to wystarczający nacisk.

W najbliższy weekend po raz pierwszy wybory odbędą się online. Czego się obawiacie?

– Niskiej frekwencji, problemów technicznych. Na szczęście przeprowadzone już w innych Izbach zgromadzenia w tym trybie powiodły się. Udały się też testy w naszej Izbie.

Czy z powodu niskiej frekwencji niewielka zorganizowana grupa może wpłynąć na wynik?

– To obawy towarzyszące wszystkim wyborom, odkąd biorę w nich udział. Faktycznie obawiamy się o sprawne zaakceptowanie sprawozdań organów, podjęcie zaproponowanych uchwał, zapewnienie sprawnych wyborów nowych władz warszawskiej adwokatury.

Czy będzie możliwe organizowanie tak masowej pomocy adwokatów dla demonstrantów jeśli wygra strona integrystyczna?

– Myślę, że wsparcie obecnego dziekana warszawskiej rady dla tych, którzy chcą wspierać masowo zatrzymywanych ma znaczenie, choć proszę pamiętać, że są to oddolne inicjatywy wspaniałych warszawskich adwokatek i adwokatów. Ich nic nie zatrzyma.

Wasi przeciwnicy idą do wyborów z hasłem: silna adwokatura.

– Adwokaci w wyborach samorządowych nie są przeciwnikami. Mierzymy się w słusznej i ważnej dla nas sprawie, jaką jest dobro adwokatury. Możemy się spierać i nie zgadzać w wielu kwestiach, ale mamy wspólny mianownik. Martwią mnie tylko siłowe rozwiązania. Jedna z grup prowadzących kampanię wyborczą posługuje się pojęciem silnej adwokatury. Siła ta powinna wynikać z naszej niezależności od władzy, mam nadzieję, że to dostrzegają.

Pewnie chodzi o podkreślanie potrzeby silnych przywódców.

– Ale my jesteśmy silni tak długo, jak bronić będziemy wartości, które są uniwersalne dla adwokatury. A we władzach adwokatury potrzeba na pewno większego udziału kobiet.

Jaka będzie adwokatura po tych wyborach?

– Myślę, że adw. Mikołaj Pietrzak pozostanie dziekanem. Mamy duże szczęście, że człowiek takiego kalibru chce zajmować się sprawami adwokatury warszawskiej. To jest doświadczony lider, a zarazem adwokat praktyk, który osiągnął zawodowy sukces, cieszy się autorytetem w Polsce, w Europie i na świecie. Dodatkowo tytan pracy i człowiek życzliwy innym.

Bardzo pani gra na obecnego dziekana.

– Bo go bardzo cenię, to nietuzinkowa osoba, łącząca w sobie wiele wartościowych cech. Jego praca dla samorządu adwokackiego jest nie do przecenienia.

Jakie są inne zagrożenia?

– Obawiam się, co oczywiste wobec otaczającej nas rzeczywistości, o nieroztropność osób, które upatrują w zawodzie adwokata wyłącznie okazji do zarabiania pieniędzy. Jesteśmy powołani do stania na straży ochrony praw i wolności obywatelskich. A to wymaga od nas odwagi w działaniach chroniących obywatela przed państwem. Aby to robić, musimy być niezależni, wciąż to podkreślać i wskazywać młodemu pokoleniu adwokatów i aplikantów.

To nie znaczy, że jesteśmy zamknięci na zmiany. W adwokaturze dużo się dzieje, jeszcze niedawno byłam najmłodsza, dziś do rady kandydują cudowni młodzi ludzie, którzy czują, że to ich czas. Doceniam ten zapał, zaangażowanie, wiedzę. Nie chcą czekać, chcą zmian.

Czy to w porządku, że młodzi nie chcą czekać, a reszta musi się dostosować?

– Młodsze koleżanki muszą mieć wpływ na kształt adwokatury w Warszawie, ale także w każdej innej Izbie, a zwłaszcza w organach naczelnych. To jest konieczne. Liczę, że zachowamy balans płci i wieku w naszych organach.

Co młodzi chcą zmienić?

– Dostrzegam postulaty szybkości i sprawności w pracy samorządu, ale też zmiany warunków pracy adwokatów, np. umów o pracę. Jestem pewna, że właśnie dzięki inicjatywie najmłodszego pokolenia adwokatek i adwokatów to zagadnienie zostanie w tej kadencji Naczelnej Rady Adwokackiej rozstrzygnięte.

Dlaczego adwokaci chcą etatów?

– Potrzeba stabilności i pewnych warunków zatrudnienia dla większości aktywnych zawodowo osób jest czymś oczywistym. Świadczenie pomocy prawnej tylko w ramach działalności gospodarczej wobec ustawowego zakazu zatrudnienia się jest krzywdzące dla adwokatów, którzy nie korzystają z podstawowych zabezpieczeń socjalnych – chodzi także o kobiety i okres macierzyństwa. Wielu adwokatów, prawie jedna trzecia, po zdanym egzaminie adwokackim wpisuje się na listę niewykonujących zawodu.

To z czego żyją?

– Nie wiemy. Ale wiem, że wielu aplikantów ma także kłopoty ze znalezieniem pracy w zawodzie.

Dlaczego pani uważa, że adwokaci powinni móc pracować na etacie?

– To szansa dla adwokatek, które po zajściu w ciążę mają dylemat, co dalej. To może być dla niektórych niezrozumiałe, wciąż pokutuje stereotyp bogatego adwokata. Ale dziś wielu adwokatów boryka się z prozaicznymi kłopotami, choć sposób wykonywania przez nich pracy odpowiada pracy na etacie.

Adwokaturę dopadła prekaryzacja?

– Tak. Zastanawiamy się więc, w czyim interesie jest utrzymywanie status quo? Przecież nie w interesie adwokata, a szczególnie adwokatek. Kobiety nie mają urlopów macierzyńskich, wychowawczych, tylko zasiłek macierzyński po porodzie. Młode adwokatki pytają mnie, co mają robić, czy mają zamknąć kancelarię z powodu macierzyństwa?

I co im pani odpowiada?

– Jeśli zamkną kancelarię, to klienci odejdą i będą musiały zaczynać od początku, więc godzą obowiązki. W wielkich korporacjach prawniczych urlop na urodzenie i podchowanie dziecka opiera się na nieformalnych ustaleniach. Ostatnio zdarza się także, że adwokatki prowadzące własne kancelarie mają z kolei kontrole z ZUS, gdzie żąda się od nich poufnych dokumentów poświadczających, że naprawdę świadczyły pomoc prawną.

To są realne utrudnienia wykonywania tego zawodu, o czym rozmawialiśmy z przedstawicielem Naczelnej Rady Adwokackiej i z prezes ZUS prof. Gertrudą Uścińską.

Po wyborach nie wrócimy do status quo w tej sprawie?

– Robimy wszystko, aby te sprawy były traktowane priorytetowo bez względu na wybory w samorządzie. Namawiam adwokatki, aby startowały do władz samorządowych, by mieć realny wpływ na kształt adwokatury i uwzględnianie naszych interesów, uniwersalnych przecież dla całej adwokatury.

Czy środowisko adwokackie potrzebuje oczyszczenia?

– Byłam sędzią dyscyplinarnym przez dziewięć lat i wiem, jak wygląda praca pionu dyscyplinarnego. Inne zawody prawnicze mogą brać od nas przykład, jak organizować sądownictwo dyscyplinarne. Każda władza może być zainteresowana ingerencją lub nawet przejęciem niezależnego sądownictwa, czyli jednego z filarów samorządności.

Jak ziści się to zagrożenie?

– Pamiętajmy o rękojmi osób wybieranych do władz samorządowych, czyli ich odwadze, wiedzy i umiejętnej relacji z władzą. Środowisko warszawskiej adwokatury, jestem tego pewna, dostrzega zagrożenia i potrafi dokonać właściwych wyborów. Państwo coraz częściej chce wiedzieć, co dzieje się między adwokatem a klientem. Mamy do czynienia na niespotykaną skalę z próbami przesłuchiwania adwokatów, aplikantów w charakterze świadków na okoliczności związane ze świadczoną przez nich pomocą prawną. To olbrzymie zagrożenie dla obywateli, którzy w zderzeniu z państwem są zawsze na przegranej pozycji. Tu rola samorządu zawodowego jest szalenie istotna. Sprawa przeszukania kancelarii adwokackiej to także oddzielny problem – jak się okazuje, może stanowić też rodzaj szykany.

Czy zgodziłaby się pani reprezentować kogoś, kto dziś próbuje odebrać pani chleb?

– Myśli pan o osobach aktualnie rządzących? Każdemu należy się uczciwa, rzetelna pomoc prawna. Ludzie niekiedy postrzegają nasz zawód przez pryzmat więzi z klientem i naszej jego oceny – myślą np., że niemoralna jest obrona osoby z zarzutem zbrodni zabójstwa. Tymczasem obrońca nie ocenia, ale jest pośrednikiem obywatela w relacji z państwem, sprawdza i przygląda się, czy prokurator nie nadużywa swoich uprawnień, czy są wystarczające dowody na orzeczenie o winie klienta, czy wszystkie procedury są zachowane itd. Prokurator ma przewagę nad każdym obywatelem. Nasz system prawny umożliwia posługiwanie się prawem przeciwko obywatelowi, np. przedsiębiorcę można pozbawić płynności w kilka dni – przedstawić zarzut, zająć wszystkie konta, również prywatne. A samo dochodzenie do prawdy i stwierdzenia odpowiedzialności karnej lub niewinności trwa. Spora przewaga, prawda?

Czy prawa człowieka odchodzą w przeszłość, a nadchodzi czas niepewności, liczy się tu i teraz?

– Każda akcja rodzi reakcję. Naruszenie podstawowych praw konstytucyjnych rodzi opór. Więc wydarzenia ostatnich miesięcy moim zdaniem będą eskalowały. Prawa kobiet, prawa mniejszości seksualnych czy demonstracje w sprawie konieczności ochrony środowiska to podstawowy katalog praw człowieka. Obywatelki i obywatele wychodzą w obronie tych wartości na ulice, protestując przeciw nieprzestrzeganiu lub łamaniu Konstytucji RP. A na straży ochrony i gwarancji prawnych tych obywateli stać będą zawsze adwokaci.

Wiele osób jest bardzo wdzięcznych za waszą oddolną akcję niesienia pomocy prawnej demonstrantom.

– Wielkie wyrazy uznania dla koleżanek i kolegów w całej Polsce. Nasi klienci także wyrażają wdzięczność. Żałuję, że takie zdarzenia mają miejsce i nasza pomoc na taką skalę jest niezbędna. Sądy uwzględniają nasze wszystkie zażalenia i skargi na zatrzymania i działania funkcjonariuszy policji. To jednocześnie poprawiło nasz wizerunek, pokazało, że nie jesteśmy tylko zainteresowani sobą i wygrywaniem intratnych spraw, ale walczymy po nocach w komisariatach, rezygnując z innych obowiązków. To jest realizacja w praktyce, przed organami ścigania i przed sądem postulatu ochrony praworządności i walki na rzecz ochrony podstawowych praw człowieka.

Jak zagłosują pozostali adwokaci, którzy nie wychodzą na ulice?

– I tu pana zaskoczę, dziekan Mikołaj Pietrzak ceniony jest w środowisku prawniczym i adwokackim, także przez osoby nie zgadzające się z nim światopoglądowo. Jestem więc dobrej myśli.

Adw. dr Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, obrończyni w sprawach karnych, do soboty 30 stycznia wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Wyborcza to Wy:listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Oglądam często film pt. ,,Kasta" opowiadający o żenującym poziomie moralnym tych, którzy nazwali siebie kastą. W tym filmie biuro adwokackie nie trzyma z kastą i to jest piękne. Ten film warto oglądać również po to, aby sobie uświadomić, jak powinna wglądać niezależna adwokatura.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0