Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Długo się zastanawiałem, czy o tym napisać. Szalę goryczy przeważyła dzisiejsza informacja o publikacji wyroku TK ws. zakazu aborcji.

Nie dalej jak tydzień temu moja niedawno poślubiona małżonka w związku z powikłaniami ciążowymi trafiła do szpitala MSWiA we Wrocławiu mieszczącego się przy Ołbińskiej. Ona zawsze była twarda (twardsza, jak się okazuje, ode mnie), więc gdy oboje znaleźliśmy się na tamtejszym oddziale ginekologiczno-położniczym, nie zrobiło na niej szczególnego wrażenia to, co na mnie wywarło wrażenie ogromne.

Nie spodziewałem się, dosłownie nie byłem nawet po części świadomy tego (choć życie mnie nie rozpieszczało i oczy nie zarosły mi blichtrem), że kobiety mogą być leczone, a co więcej, mogą rodzić w TAKICH warunkach.

Tym bardziej w XXI wieku i w centrum Europy, w jednym z największych i najbogatszych miast tego kraju.

Pomijając fakt, że żona nie potrafi nachwalić się tamtejszego personelu - umiejętności organizacji, doświadczenia i serca tych ludzi, ich profesjonalizmu i ogromnego zaangażowania - chciałbym Wam, Rodacy, którzy nie mieli okazji tam się znaleźć, unaocznić, w jakich warunkach leczone są w tym kraju kobiety (czyt. jak są traktowane przez rządzących - a pisząc Kobiety, Polaku, mam na myśli twoją i moją matkę, żonę, siostrę).

Byłem w przysłowiowym szoku, widząc te odrapane ściany, zniszczone drzwi, te brudne podłogi, te sypiące się ze ścian i sufitów tynki...

I taki pan Kaczyński i jego świta mówią mojej żonie i milionom Polek, że mają nosić i donosić ciążę.

A co pomyślałem sobie, mając przed oczyma te przestrzenie szpitalne, niedofinansowane i będące w stanie urągającym nie tylko godności pacjentek, ale również pracującego tam wspaniałego personelu, gdy media podały, że Rydzyk dostał 60 milionów na jakieś tam kolejne muzeum, co stanowiło 1/4 naszego rocznego budżetu na ochronę zdrowia?  Jak myślicie?

Dziewczyny, skąd w Was tyle siły, by tu żyć?! By przez wieki dawać temu odpór?!

Stanę z Wami w jednym szeregu, Drogie! Do zobaczenia na ulicy!

Personelowi szpitala, za Wasze starania i okazane nam serce, mimo przykrego dla nas finału tej historii, na łamach 'Wyborczej', o ile mogę, serdecznie i z całego serca dziękuję!

Piotr

Piszcie, komentujcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.