Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytam nagłówki wiadomości i nie wierzę.

Z jednej strony spływają coraz bardziej niepokojące dane medyczne. Nowy wariant COVID-19 występuje już w wielu krajach Europy. Naukowcy nie mają pewności, czy obecnie aplikowane szczepionki będą skuteczne wobec wariantu południowoafrykańskiego. Coraz więcej niepokojących danych dostarcza wnikliwa analiza znanego już szczepu wirusa – okazuje się, że może on nieodwracalnie uszkadzać komórki ludzkiego mózgu.

Z drugiej strony coraz głośniej mówi się o kolejnym całkowitym zamknięciu Francji. Izolacja Izraela staje się faktem. Dodatkowo będą tam szczepić młodzież, zapewne po to, aby nie roznosiła bezobjawowo wirusa na niezaszczepionych. Nawet Węgrzy decydują się na bezprecedensowy – jak na wciąż unijne państwo – krok: będą szczepić społeczeństwo rosyjską wersją szczepionki.

A my przed tygodniem otworzyliśmy szkoły dla maluchów, a w lutym [wg zapowiedzi ministra Czarnka] wyślemy do nich uczniów klas ósmych i maturalnych. Bez realnej perspektywy zaszczepienia nauczycieli w najbliższych tygodniach i nawet bez dodatkowego ich testowania! O testowaniu uczniów nikt się nawet nie zająknął. Jest jeszcze gorzej – rząd ma przedstawić decyzję w sprawie luzowania obostrzeń, mówi się, że od lutego wszystkie sklepy znów będą otwarte.

Jest w tym jakiś sens, logika, ukryty zamysł? Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że nasz rząd zamierza pójść dokładnie w przeciwnym kierunku niż większość cywilizowanego świata?

Czy tylko mnie się wydaje, że robi to po to, aby nie mierzyć się z coraz bardziej powszechnym buntem przedsiębiorców? Aby zminimalizować ryzyko pozwów, którymi poszczególne branże zamierzają niebawem zbombardować skarb państwa?

Chciałoby się ich zapytać – „Oszaleliście?”

Krzysztof Wiśniewski

Piszcie, komentujcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.