Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anita Karwowska, Waldemar Paś: Dziś pierwsze w tym roku protesty Strajku Kobiet.

Marta Lempart, Ogólnopolski Strajk Kobiet: Otwieramy nowy sezon, bo PiS kolejny raz dostarcza powodów do protestowania. Rząd nie zajmuje się rządzeniem, tylko walką ze wszystkimi, którzy nie zgadzają się na jego politykę - czy też cokolwiek to jest, co ci panowie uprawiają.

Kiedyś mówiło się, że PiS jest teflonowy - nic się do niego nie przykleja, nic mu nie szkodzi, nic go nie rusza. Dziś teflonowe są obywatelki i obywatele - rząd może nakazywać, zakazywać, premier i ministrowie mogą zaklinać rzeczywistość - ludzi to nie rusza, wiedzą, jak jest. PiS stał się totalnie nieskuteczny w opowiadaniu o Polsce.

I mimo ich mocy - instytucjonalnej, siłowej, medialnej - 66 proc. osób uczestniczących w protestach wierzy, że protesty przyniosą skutek. Czyli nie chodzi na nie tylko dlatego, że trzeba albo żeby wyrazić swoje emocje. Ludzie idą po swoje.

PiS o tym wie?

- Wie, rządzący też robią badania, i to bardziej szczegółowe niż my. Wiedzą, że 69 proc. ludzi w Polsce popiera Strajk Kobiet, znają skalę masowości uczestnictwa w protestach - 41 proc. ludzi, którzy kiedykolwiek wzięli udział w manifestacji, uczestniczyło w protestach Strajku Kobiet.

Potem jest długo nic, a z wynikiem prawie o połowę mniejszym, oscylującym w okolicy 20 proc. - Marsz Niepodległości. Inne ruchy protestu nie przekraczają 20 lub kilkunastu procent zaangażowania.

Jednocześnie, w protestach Strajku Kobiet wzięło udział 9 proc. Polek i Polaków, czyli prawie co 10. osoba! Właśnie dlatego PiS tworzy teraz Lex Strajk Kobiet, czyli nowelizację kodeksu wykroczeń w taki sposób, że w przypadku mandatu policjanci będą jednocześnie orzekać o winie i o karze. Wszystko uznaniowo, ukarana osoba nie będzie nawet wiedzieć, za co jest karana i jaką argumentacją odwoływać się od tego mandatu - czyli swoją niewinność będzie udowadniać w ciemno.

Ten pomysł PiS kojarzy mi się z Lex Kasprzak, przepisami o zgromadzeniach wprowadzonymi za czasów miesięcznic smoleńskich i organizowanych wtedy przez Pawła Kasprzaka i Obywateli RP kontrmanifestacji.

Dlaczego?

- Aby pozbyć się Kasprzaka z Krakowskiego Przedmieścia, Kaczyński kazał polskiemu parlamentowi uchwalić ustawę, która zakładała, że między manifestacjami musi być zachowana odległość co najmniej 100 m, a wobec cyklicznie organizowanych zgromadzeń nie można organizować konkurencyjnego zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie.

To tylko jeden z przykładów na ręczne zarządzanie tworzeniem prawa, ale znaczący, bo tak samo dotyczy walki PiS-u z ludźmi korzystającymi z prawa do protestu.

Również teraz, skoro PiS widzi, że społeczeństwo się zbuntowało - co jest działaniem masowym, bo świadomym - i nie ma zamiaru przyjmować mandatów (dziś policjanci, aby wyjść z twarzą, proponują mandaty nawet po 20 zł, byle tylko je przyjąć), to trzeba wprowadzić mechanizm, który to obejdzie.

Co mogą zrobić obywatele, jeśli nowe przepisy wejdą w życie?

- Będą się odwoływać do sądów, ze wsparciem prawników wykazywać, że to kolejne bezprawne działania. Dziś policja nagminnie przegrywa w sądzie sprawy o mandaty dotyczące protestów i tak pozostanie - jedyne, co się zadzieje, to wzrost liczby skarg na policję i odszkodowań za bezprawne działania. Teraz to są jednostkowe przypadki, ale skoro tak się mamy bawić - proszę bardzo.

Zobaczmy, jak nieskuteczne okazało się również nękanie sanepidem - ludzie nie przestali protestować, nie dali się zastraszyć. A teraz też będą się sądzić z tymi, którzy bezprawnie zajmowali im konta bankowe. Ścigający staną się ściganymi, zobaczą, jak to boli - tym razem na masową skalę.

Dla PiS to zwężający się tunel niekompetencji i zwykłej głupoty. Wprowadzają kolejne restrykcje, które nie skutkują, bo ludzie mają je w nosie. No to próbują innych zakazów i to znów okazuje się to nieskuteczne, znów ludzie się tym nie przejmują. No to dalej idą w ten sam schemat i znów dają ciała, znów im nie wychodzi. Czyli mechanizm nie działa, więc odpalają go ponownie. No naprawdę, czterolatek już by się nauczył.

W sprawach mandatowych orzekać będą referendarze sądowi. To nie są niezawiśli sędziowie.

- To czas próby dla wszystkich. Również dla referendarzy. Jeśli ktoś chce robić karierę w państwie PiS, to drogę ma szeroką i usłaną różami. Jeżeli chce być uczciwy, to właśnie teraz ma szansę się wykazać. I jak widać, ten opór jest skuteczny. Od tak dawna próbują złamać prokuratorów, a wciąż nie radzą sobie z nimi. Teraz tych niezależnych wysyłają do pracy w prokuraturach oddalonych po kilkaset kilometrów od domu.

Jestem pewna, że to też przegrają, a ludzie nadal będą robić to, co należy. Nie ma większej siły niż moc ducha obywatelskiego. Dlatego niezależnie od tego, ile mają instytucji i służb, nas jest zawsze więcej niż ich. Obywatelek i obywateli jest po prostu fizycznie więcej niż funkcjonariuszy systemu. Zawsze.

Co się będzie działo dziś po południu?

- O godz. 18. rozpocznie się przed Sejmem demonstracja pod hasłem "Wyłącz program wina +" przeciwko państwu policyjnemu, którą organizują m.in. Warszawska Federacja Anarchistyczna, Koalicja Antyfaszystowska, Studencki Komitet Antyfaszystowski i Anarchistyczny Czarny Krzyż.

W innym miejscu i w innej formie protestować będą również właściciele biur podróży, organizatorzy turystyki, piloci i przewodnicy wycieczek, hotelarze, organizatorzy turystyki pielgrzymkowej, kierowcy autokarów i taksówkarze.

Strajk Kobiet organizuje się na rondzie de Gaulle'a, ale na razie nie zdradzamy, co się tam wydarzy. Wszyscy robimy rzeczy. Strumyczki i strumienie aktywności obywatelskiej płynące w jednym kierunku - po wolność.

Pojawiły się też informacje, że w najbliższym czasie może zostać opublikowany wyrok TK o aborcji.

- Nie wyrok, tylko oświadczenie pani mgr Przyłębskiej udającej prezeskę Trybunału Konstytucyjnego, o czym wiedzą także wyborcy PiS - i to jest jedno z naszych zwycięstw na poziomie świadomości i narracji. Co do samego oświadczenia i jego publikacji - dziś każdą tego typu informację musimy traktować jako próbę dezinformacji, dopóki nie zostanie potwierdzona. Ta nie jest.

Ale niezależnie od tego, co by się wydarzyło, my jesteśmy gotowe do działania, robimy swoje. A panowie z PiS nie tylko wiedzą, że w przypadku wydrukowania oświadczenia niebędącego wyrokiem w oficjalnym, państwowym publikatorze grozi im odpowiedzialność karna za przekroczenie uprawnień.

Z przyjemnością podpiszę się pod zawiadomieniem do prokuratury w tej sprawie, które mamy już przygotowane. I przejdziemy całą ścieżkę prawną, pani mgr Przyłębska będzie się tłumaczyć z udawania kogoś, kim nie jest, a panowie z kancelarii premiera - z traktowania państwowego Dziennika Ustaw jak kolorowanki Kaczyńskiego.

Również dzisiaj w Prokuraturze Krajowej ma być przesłuchany sędzia Igora Tuleya.

- Tak, zaczynamy dzień od wsparcia człowieka, który najprawdopodobniej będzie pierwszym sędzią, którego ta władza zamknie do więzienia za bycie przyzwoitym. Ale to jej tylko zaszkodzi, bo Igor Tuleya jest symbolem walki o niezależne, wolne sądy.

Widać tu emocjonalność i infantylizm panów z PiS - wiedzą, że te wszystkie zagrania wokół sędziego tylko wzmacniają jego i ruch oporu, ale nie są w stanie się powstrzymać.

PiS nie może znieść tego, jak Igor Tuleya się zachowuje, i tego, co mówi. Tym bardziej, że często mówi Strajkiem Kobiet.

Co planujecie dalej?

Otwieramy sezon! A nawet nie my, tylko ludzie. Słyszymy, widzimy, że ludzie czekają, szykują się na protesty. A kilkadziesiąt miast w Polsce nieustannie niesie ten obywatelski płomyk, mimo okresu świątecznego, COVID-19, zimna... PiS tego nie rozumie i nienawidzi.

Dla samego Strajku Kobiet - w dłuższej perspektywie - ważny dla nas jest 8 marca. Wracamy do korzeni, zbieramy się jako Międzynarodowy Strajk Kobiet, tak jak w 2017, kiedy poszłyśmy razem w ponad 60 krajach. Będziemy nie tylko my i Ameryka Łacińska, liczymy tym razem na mocną obecność także ruchów europejskich, bo w sferze praw kobiet źle się dziś dzieje w wielu miejscach.

Koleżanki z innych krajów w Europie przekonały się przez tych parę lat, że to nie jest “Polska, czyli nigdzie”, tylko “Polska, czyli wszędzie”. I wszędzie kobiety mają powody, żeby protestować przeciwko różnym - mniejszym i większym - Kaczyńskim, wszędzie pełza jakiś Ordo Iuris, wszędzie jest walka o wolność.

I wszędzie są skutki pandemii, z którymi rządy nienawidzące wolności radzą sobie najgorzej. Niech 8 marca będzie nie tylko Dniem Kobiet, ale i Dniem Wolności na całym świecie.

Nasz główny temat i symbol pozostaje ten sam - w przyszłym tygodniu startujemy z kolejną odsłoną naszej (rozpoczętej w 2018) kampanii na rzecz legalnej aborcji. Od wielu lat uczymy się m.in. od Argentynek, jak to robić, i idziemy razem z nimi po bezpieczną, legalną, darmową aborcję.

W ich kampanii była odpowiedź na wszystkie kłamstwa, którymi karmione jest społeczeństwo w debacie na temat aborcji. Że się nie da, że ludzie nie są gotowi, że Kościół, że konserwa… Udowodniły, że to kłamstwa pseudosojuszników handlujących na boku z Kościołem.

Mamy trochę trudności z przeniesieniem debaty z Facebooka na serwis Loomio, ale już tam pracujemy. Na FB są emocje, na Loomio - robota. Tu omawiane są postulaty ruchu protestu i plany działań w kilku dziedzinach, m.in. zdrowia, edukacji, praw kobiet i klimatu, a dojdą kolejne.

Niesamowicie działają ruchy oddolne wykonujące pracę obywatelską - te, które zabiegają u swoich władz samorządowych np. o to, by nadawać nazwy ulic czy placów im. Praw Kobiet itp., o finansowanie ważnych inicjatyw, o to, żeby działo się lepiej - mimo PiS. Powstają rady kobiet przy prezydentach miast na dużo większą skalę niż wcześniej.

Dla mnie natomiast słabe jest to, że część mediów, zamiast raportować o tym, co ludzie robią i jak protestują, raportuje, że protestują słabo, za rzadko i w ogóle niedobrze. W tym kontekście szczególnie podoba mi się akcja rozkręcana w Działdowie.

Dziewczyny protestują w Działdowie pod hasłem: "Co Was tak mało? Bo Ciebie nie ma!". To ironiczna odpowiedź wobec cynizmu komentariatu patrzącego z kanapy na zaangażowanie obywatelskie, które jest różne - i zawsze wspaniałe.

Pewnie będzie coraz więcej protestów przeciwko ograniczeniom wprowadzanym na czas pandemii. Będziecie je wspierać?

- Po pierwsze, nie ma demokracji bez praw człowieka. Wiem, że niektórym pasuje demokracja bez praw człowieka (w miejsce których tajemniczo zwykle wślizgują się prawa Kościoła). Do takiej demokracji nie ma powrotu.

Po drugie, wiedza, a nie antynaukowy populizm - na pewno nigdy nie pójdziemy z ruchem antyszczepionkowym, ludźmi wierzącymi w płaską Ziemię, denialistami pandemicznymi i klimatycznymi.

W połowie grudnia zachorowała pani na COVID-19. Teraz wraca pani do aktywności. Jak zdrowie?

- Szybko się męczę. Jeszcze kilka dni temu było naprawdę ciężko, mogłam pracować najwyżej cztery godziny dziennie, brakowało mi sił, sen mnie nie regenerował. Musiałam iść na zwolnienie już po COVID-19. Miałam kłopoty z koncentracją, czułam się, jakbym poruszała się we mgle.

Miałam też problemy kardiologiczne, teraz czeka mnie seria różnych badań. Lekarz podkreśla, że muszę zmienić styl życia, czyli że nie mogę pracować ciągiem po kilkanaście godzin. Muszę robić przerwy, dbać o siebie. Od samego COVID-19 gorszy u mnie był i jest post-COVID.

Udaje się pani stosować do zaleceń kardiologa?

- Udawało mi się to tak długo, jak czułam się źle. Teraz, gdy wróciłam do siebie, znów zasuwam prawie pełną parą. Ale wiem, że to niedobrze, nie róbcie tak jak ja, róbcie mniej. Trzeba wypoczywać, nie możemy paść z wyczerpania w kluczowym momencie. Ja sobie wyznaczyłam jeden dzień w tygodniu na nicnierobienie, to jest minimum. Bardzo polecam.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.