Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Młodzi kiepsko radzą sobie z pandemią. Według najnowszego badania CBOS "Samopoczucie Polaków w roku 2020" największe problemy mają osoby w wieku 18-24 lata. To one najczęściej odczuwają depresję, bezradność i znużenie. 

Poprosiliśmy Was o listy, jak radzicie sobie w pandemii. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Mój dzień w pandemii

Marzec 2020, policja przypomina, by nie wychodzić z domu. Zamykam się więc w swojej wynajmowanej kawalerce i cieszę się, że w końcu nie muszę codziennie dojeżdżać do pracy. Przecież marzyłam o home office, prawda? Mijają trzy dni, a ja zauważyłam, że chyba brakuje mi drugiego człowieka. Po tygodniu wiszę godzinami ze znajomymi na telefonie, muszę przecież z kimś rozmawiać, z testów wyszło, że jestem ekstrawertyczna, więc jak piszą w mądrych książkach, potrzebuję kontaktu z ludźmi.

Po dwóch tygodniach siedzenia samej w domu i karmienia się śmieciowym jedzeniem (możesz ugotować coś zdrowego, ale przygotuj się, że będziesz to jadła cztery dni z rzędu. Ot, takie życie singla. Dania zawsze są na cztery porcje) zaczynam wyć do księżyca i rozważać powrót do małego miasta, do rodziców (po co wydawać pieniądze na siedzeniu w wynajętym ‘więzieniu’?). Wracać? Nie wracać? Waham się, to przecież tylko trzy miesiące i wszystko wróci do normy.

Styczeń 2021, od dziesięciu miesięcy mieszkam z rodzicami. Czuję się jak mentalna nastolatka siedząca 24 godziny na dobę w swoim pokoju. Znajomi mają rodziny, rodzą dzieci, wychowują dzieci, codzienne kłopoty, co ugotować na obiad i kto odbierze małą z przedszkola - życie. A ja nie wiem już, co to work-life balance, mój komputer włączony jest od 9 do 24, pracuję non stop, z przerwami, (powiedzmy, że trochę dłuższymi niż przepisowe 30 minut w ciągu dnia).

Sama ze sobą

O 15 masz ochotę na drzemkę? Śpij, dziewczyno! Co za różnica, wyślesz maile o 23, jak nie będziesz mogła zmrużyć oka. Bo nie możesz prawda? Nie śpisz do 2, 3, 4.

Dwa miesiące temu poczułaś, że zaczyna się depresja. Znasz to uczucie, masz za sobą kilka epizodów. Wiesz co robić, i żałujesz ludzi, którzy mają gorszy kontakt ze swoimi emocjami, oni nie zgłoszą się do specjalisty, nie będą wiedzieć, co się dzieje. Ty wiesz. Umawiasz się na teleporadę z psychiatrą, zaczynasz łykać tabletki, płaczesz, czujesz, że życie nie ma sensu, jesteś sama, utknęłaś ze starymi schorowanymi rodzicami w małym mieście bez perspektyw. Zrezygnowałaś ze wszelkich kontaktów społecznych, by chronić rodziców.

Chcesz być odpowiedzialna, nie poszłaś na wesele koleżanki, nie odwiedziłaś nowo narodzonego synka przyjaciółki, nie świętowałaś trzydziestki kolegi, nie spotkałaś się z ludźmi z pracy na integracyjnym letnim grillu, nie widziałaś swojej chrześnicy od dawna, bo przecież chodzi do przedszkola, a tam tyle potencjalnego wirusa, prawda?

Dzień zlewa się z nocą, noc z dniem, czas wolny z pracą, praca z czasem wolnym. No właśnie, wolnym, czyli jakim? Tym, w którym oglądasz Netflixa? A może tym, w którym bezmyślnie godzinami scrollujesz media społecznościowe? Mówią, że od komórki można się uzależnić, i zastanawiasz się, czy czasem już nie masz problemu.

Marzysz o szczepionce, teraz, zaraz, szybko! Choćby dla rodziców, by byli bezpieczni. Ale jedyne, co widzisz, to narastająca (jeszcze bardziej?!) nieudolność rządzących (pisze to 15 stycznia, nieco po północy, w momencie, gdy strona przeznaczona do rejestracji na szczepienia ma ‘problemy techniczne’).

Czas płynie, marzysz, by ten koszmar się skończył, chcesz znów spotykać się z ludźmi i żyć nadzieją, że już jutro spotka cię coś ekscytującego, że za miesiąc pojedziesz na wakacje, a za dwa tygodnie skoczysz do znajomych nad morze. No i fajnie spotkać ludzi z pracy i pogadać w kuchni o bzdurach. I znów chcesz marzyć o pracy zdalnej, nie chcesz jej nienawidzić.

Tak wygląda moja pandemiczna rzeczywistość.

Rodzice są zdrowi.

Ja jestem zdrowa.

Mam pracę i raczej jej nie stracę.

Zarabiam, nie wydaję, oszczędzam.

Mam mnóstwo wolnego czasu.

Odpoczywam, czytam, oglądam.

Zaczęłam malować obrazy, robić meble, szyć

Czy mam prawo narzekać?

32 lata, krakowski słoik.

Piszcie, czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.