Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Relacja z debaty o raporcie „Jak poprawić zachowania policji”, w której udział wzięli: Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, Hanna Machińska, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich, Przemysław Kazimirski, dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przy RPO, mec. Karolina Gierdał, zaangażowana w zapewnienie pomocy prawnej dla demonstrujących, Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego „Wyborczej”. Dyskusję prowadził zastępca redaktora naczelnego "Wyborczej" Mikołaj Chrzan. Zaproszony został również przedstawiciel policji, ale ta odmówiła udziału w debacie.

Punktem wyjścia do dyskusji był przygotowany przez  Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur raport „Jak poprawić zachowania policji”, który dokumentuje działania policji wobec zatrzymywanych osób. Stwierdza on m.in., że protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego dobitnie pokazują, że nie udało się wyeliminować przemocy z relacji obywatel-policja.

Tu znajdziesz cały raport: Bicie, rewizje osobiste, stosowanie gazu, kajdanek, obelgi - raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur z komisariatów po protestach Strajku Kobiet

RPO Adam Bodnar: Powinniśmy patrzeć policji na ręce

– Powinniśmy patrzeć policji na ręce i żądać, by wszystkie prawa osób zatrzymanych były przestrzegane – podkreślił na początku debaty rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Zaznaczył, że zespół biura RPO konsekwentnie monitoruje, co dzieje się z osobami zatrzymanymi podczas protestów. 

Przemysław Kazimirski, dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przy RPO zwrócił uwagę, że osoby zatrzymane często nie znają swoich praw, a policja, która ma obowiązek poinformować o przysługujących zatrzymanej osobie jej prawach, nie robi tego.

– Policjant powinien przedstawić prawa zatrzymanej osoby zaraz po przystąpieniu do interwencji – zaznaczył. Zamiast tego wielokrotnie dochodziło do sytuacji, gdy policjanci odmawiali przedstawienia się, podania stopnia służbowego, do niepodawania przyczyny zatrzymania ani wskazania, jakie prawa ma zatrzymany. Zdarzało się również, że w protokołach policjanci wpisywali zupełnie inną przyczynę interwencji niż mówili wcześniej.

– Policja zaczęła stosować bardzo niepokojącą praktykę polegającą na przewożeniu zatrzymanych poza komisariaty w Warszawie, na terenie woj. mazowieckiego. To niczym nieuzasadniona forma represji. Chcieliśmy poznać przyczynę tych działań, sprawdziliśmy więc stan obłożenia warszawskich komisariatów w czterech dniach protestów, gdy zatrzymywani byli przewożeni poza miasto. Nigdzie stan obłożenia komisariatów nie był pełny, wszystkie dysponowały miejscami dla zatrzymanych. Przyczyna wywożenia za miasto była więc inna – podkreślił szef KMPT.

Wyliczał przykłady brutalnego podejścia policji wobec zatrzymanych:

Z naszych ustaleń wynika, że w kilku przypadkach osobistą kontrolę, z rozebraniem do naga, stosowano wobec tej samej osoby więcej niż raz.

Raport opisuje m.in. przypadek zatrzymania nietrzeźwego mężczyzny podczas jednego z październikowych protestów. – Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony na izbę wytrzeźwień. W czasie jazdy został pobity przez policję. Sposób potraktowania sam określił jako tortury. Do tego w protokole zatrzymania poświadczono nieprawdę, ponieważ stwierdzono, że mężczyzna nie domagał się kontaktu z adwokatem. Sprawdziliśmy zapis monitoringu z izby wytrzeźwień i ustaliliśmy, że mówi coś przeciwnego – relacjonował Kazimirski. 

– Bez tego materiału ta sprawa nie byłaby pewnie tak dobrze rozpoznana. Jak często korzystacie z zapisów monitoringu? – dopytywał Mikołaj Chrzan. Dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przyznał, że to jedno z podstawowych źródeł pracy jego zespołu.

Zapewnienie bezpłatnej pomocy prawnika to obowiązek państwa

Na komisariatach łamane jest również prawo do skorzystania przez zatrzymaną osobę z bezpłatnej pomoc adwokatów. – To problem systemowy. Zapewnienie bezpłatnej pomocy prawnej ciąży na państwie.Taka bezpłatna pomoc wynika z dyrektyw, których zapisy nie zostały jednak zastosowane. To, że osoby zatrzymane miały dostęp do pomocy prawnej, wynika z oddolnej chwalebnej inicjatywy adwokatury. Powinno być jednak inaczej – mówił Kazimirski. 

Uczestnicy debaty dyskutowali również o tym, czy zatrzymania, których na tak dużą skalę przeprowadza ostatnio na protestach policja, są uzasadnione. 

– Nastąpiła bardzo duża łatwość w stosowaniu ostatecznego środka, jakim jest ograniczenie wolności. To jedna z naszych generalnych konkluzji – podkreślił szef KMPT. Podobnego zdania jest również mec. Karolina Gierdał, zaangażowana w zapewnienie pomocy prawnej dla demonstrujących. – Moim zdaniem żadne z tych zatrzymań nie było konieczne – powiedziała adwokatka. 

Policja nie chce na demonstracjach mediów

Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Wyborczej" mówił o działaniach policji wymierzonych w dziennikarzy, którzy relacjonują protesty. – W idealnym państwie policja powinna być zainteresowana obecnością dziennikarzy podczas zgromadzeń publicznych, bo to zapewnia transparentność. Dziś w Polsce jest odwrotnie. Nie możemy ustępować, bo być może nie dowiedzielibyśmy się np. tego, jak wyglądało bicie pałką teleskopową na Placu Powstańców przez nieumundurowanych policjantów, gdyby nie media – zaznaczył.

Jarosław Kurski przypomniał wydarzenia z 23 listopada, kiedy fotoreporterka "Wyborczej" Agata Grzybowska została zatrzymana przez policję. – Wtedy media rządowe i policja twierdziły, że Grzybowska nie była obiektywną dziennikarką, że reprezentowała poglądy manifestujących – relacjonował. – Grzybowska pokazywała legitymację prasową, miała aparat fotograficzny, mówiła, że jest fotoreporterką. Jedyne, czego nie miała, to kamizelki z napisem "Press". Ale rolą policji jest stworzenie warunków do bezpiecznej pracy mediów, a nie ocena obiektywizmu dziennikarzy – stwierdził i podkreślił: – Działania policji nie wynikają z braku szkolenia czy ignorancji. Uważam, że to działania zaplanowane i celowe, by zniechęcić dziennikarzy przed kontrolą społeczną. 

Rada adwokata: Nic nie mów, zażądaj prawnika

Mec. Karolina Gierdał: – Wszystko, o czym dzisiaj rozmawiamy i co znajduje się w raporcie, nie zaczęło się ani w sierpniu, ani w październiku, ani nawet 2015 r. Policja działania w taki sposób już wcześniej. Zmieniła się jednak skala i to, kogo dotykają te problemy, bo dotyczy to osób, które wcześniej nie miały do czynienia z policją.

Udzielający pomocy prawnej Kolektyw SZPILA rozdaje swój numer telefonu podczas protestów. – Współpracujemy z 130 prawnikami, jesteśmy więc w stanie pomóc błyskawicznie każdemu. Jeśli mamy problemy z dotarciem do zatrzymanej osoby, to wynikają one z postępowania policji – zaznaczyła prawniczka. 

Policja stosuje różne taktyki, które mają utrudnić działania adwokatom. – Najpierw musimy się dowiedzieć, że osoba została zatrzymana i gdzie przebywa. To nie jest proste, bo osoby zatrzymane przewożone są poza Warszawę, a policja nie ma centralnego rejestru, który od razu podawałby informację, gdzie dana osoba przebywa. 

Bardzo rzadko mamy możliwość swobodnie porozmawiać z klientem, zwykle odbywa się to w obecności policji. Miałam taką sytuację, gdy zostałam dopuszczona do osoby zatrzymanej na całą noc zaledwie na dwie minuty. Nie zdążyła przekazać mi żadnych informacji, poza deklaracją, że potrzebuje mojej pomocy – mówiła.

Rzecznik Adam Bodnar podkreślił wielką rolę prawników w obronie osób zatrzymanych. – Ta pomoc jest liczniejsza niż w czasie PRL. Trzeba wzmacniać te inicjatywy w całym kraju, poza dużymi ośrodkami – powiedział. 

– Być może znowu protestów na ulicach będzie więcej. O czym powinni pamiętać ich uczestnicy? – dopytywał Mikołaj Chrzan. 

– Zatrzymanie po raz pierwszy to niesamowity stres, trudno podejmować racjonalne decyzje. Lepiej wtedy milczeć i jedynie domagać się adwokata. Nie jest prawdą, że wszystko szybciej się skończy, jeśli zatrzymana osoba przyzna się do zarzucanych jej czynów – podkreśliła mec. Gierdał.

Hanna Machińska, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich, która wielokrotnie osobiście interweniowała na komisariatach w sprawie zatrzymanych osób, podkreślała, że działania policji są często nastawione na psychiczne i fizyczne zastraszenie. – Interweniowałam m.in. w sprawie młodej dziewczyny, którą zakuto w kajdanki. Otoczona wieloma funkcjonariuszami nie mogła nawet bez tych kajdanek pójść do toalety – opowiadała. 

– Policja swoim obecnymi działaniami zapisuje najczarniejsze karty w historii swojej formacji po 1989 r. Jak cynicznie brzmi priorytet komendanta KGP, gdy mówi, że chce zacieśnić współpracę ze społeczeństwem? – podkreśliła. 

Czytaj także:  Hanna Machińska: "Nie przypominam sobie, aby po 1989 roku policja była tak brutalna"

– Policjanci dostają od przełożonych przekaz, że nie ponoszą odpowiedzialności za swoje działania, wręcz przeciwnie – są one aprobowane – zaznaczył RPO. – Dla nas, jako biura RPO, wydarzenia z 2020 r. były nowe pod względem skali, ale sam problem nie jest nowy. Niestety, bez odzewu pozostają nasze rekomendacje.

Co się stało po śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu? Apeluję o konsekwencję. Przygotowaliśmy podsumowanie pięciu lat naszej działalności, wszystko jest spisane, teraz domagajmy się od polityków, by domagali się respektowania standardów od policji i przestrzegania praw obywateli – mówił Adam Bodnar. Zaproponował:

Może powinniśmy uruchomić wielką kampanię Polska bez tortur? Może ta debata będzie początkiem takiej kampanii? 

Hanna Machińska: – Powinniśmy na bardzo szeroką skalę udostępniać tego typu raporty i zabiegać u polityków o implementację wniosków. Musimy konsekwentnie pytać się różnych organów państwa o realizację zaleceń, które wynikają z raportu KMPT. Zamieściliśmy w raporcie ponad 30 rekomendacji, m.in. do szefa MSWiA i komendanta głównego policji. Nie ustąpimy, będziemy domagać się realizacji tych zaleceń.

– Rzecznik praw obywatelskich pyta retorycznie, dlaczego te zalecenia nie są przez rządzących wdrażane. Dlaczego? Bo dziś policja ma służyć władzy, nie obywatelom. Na razie dialog, jaki prowadzi policja z obywatelami to dialog pałki z plecami. Mimo to będziemy dalej się upominać o przestrzeganie standardów przez policję, będziemy apelować do opinii międzynarodowej, będziemy dbać o solidarność – podzielonego niestety – środowiska dziennikarskiego. Jeśli od tego odstąpimy, degradacja policji będzie postępowała w zastraszającym tempie. 

POLECAMY RÓWNIEŻ RELACJĘ Z DEBATY Z BIURA: To były tortury, co robiliście! Jak policja traktuje zatrzymanych na demonstracjach 

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.