Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kilka dni temu z zapartym tchem śledziliśmy wydarzenia w waszyngtońskim Kapitolu, gdzie kontestujący przegraną Trumpa próbowali uniemożliwić głosowanie nad wyborem prezydenta Joe Bidena. Gdy przełamali ostatnią blokadę służb ochrony, wdarli się do Kapitolu i próbowali przerwać obrady. Ostatecznie swojego celu nie osiągnęli. Prezydent elekt powiedział o nich wprost: „To nie byli protestujący, to była tłuszcza siejąca zamęt. To byli wewnętrzni terroryści.”

W Polsce o sędziach, jako ostatniej barykadzie, mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Mówił wprost: „to jest ostatnia barykada, ostatni szczebel decyzyjny w bardzo wielu sprawach” i nawiązywał do możliwości przenoszenia sędziów w razie zmiany ustroju sądów.

Usuwanie niezależnych urzędników

Mechanizm ten znają już wszyscy pracujący w administracji: pod pozorem reformy struktury dokonuje się zmiany nazw, aby prawdziwie niezależnych urzędników usunąć z urzędów i obsadzić je politycznymi służącymi. Czym to się kończy w praktyce widać było niedawno na przykładzie decyzji trybunału Julii Przyłębskiej w sprawie aborcji – wniosek grupy posłów PiS uzyskał oczywiście aprobatę, co doprowadziło do ogromnych protestów społecznych, których skutkiem jest schowanie póki co tej decyzji do szafy nieopublikowanych. Nic specjalnie szokującego – decyzja niby-trybunału podlega publikacji lub nie podlega. I jakoś Julia Przyłębska nawet nie śni o tym, aby bronić prestiżu swojej instytucji, gdyż wie, że nie można bronić czegoś, czego nie ma.

Zapowiedzi czystki w sądach powróciły pod koniec ubiegłego roku, gdy Jarosław Kaczyński ponownie powiedział, że będzie przeprowadzona zmiana sędziów.

„Chciał obsadzić sądy przyjaznymi sędziami, którzy poprą go bez względu na wszystko”. Nie, to nie komentarz do sytuacji w Polsce, to słowa prezydenta elekta Joe Bidena o swoim poprzedniku. Pytanie, kim chce zastąpić Jarosław Kaczyński takich sędziów jak Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn i wielu innych walczących o praworządność? Zapewne służalczymi wobec władzy kapciowymi, którzy pozbawią szans na sprawiedliwy wyrok, tych, którzy sądy traktują jak ostatnią barykadę. Gdyby nie epidemia koronawirusa, to prawdopodobnie już na Boże Narodzenie 2020 r. uchwalona byłaby nocą odpowiednia ustawa, pozwalająca PiS na polityczne czystki w sądach. Jesteśmy jednak cały czas o krok od tej sytuacji, a to musi nas obudzić, bo ostatnie lata dowodzą, że nikt nie bronił skuteczniej praw i wolności każdego z Polaków niż wolne sądy i wolne media.

Niezależni płacą wysoką cenę

Jesteśmy przekonani, że sprawa Igora Tulei będzie sprawą opisywaną w podręcznikach historii jako przykład prześladowania sędziego z powodów politycznych. Nie wiemy, czy będzie w nich nazwisko Czesława Stanisławczyka, który postanowił zrobić szybką karierę w politycznie kierowanej prokuraturze – od wójta Laskowej do prokuratora szczebla krajowego. Nie wiemy też, czy będą tam nazwiska Konrada Wytrykowskiego z Legnicy, Piotra Niedzielaka z Białegostoku i Jarosława Sobutki ze Słupcy, którzy w Izbie Dyscyplinarnej decydowali o uchyleniu immunitetu Igora Tulei w związku z jego niewygodnym dla PiS orzeczeniem. Gdyby nie wcześniejsze upolitycznienie KRS i ich udział w fasadowym konkursie, nie trafiliby do Sądu Najwyższego. Jeśli mielibyśmy na to mieć wpływ, to ich nazwiska powinny się znaleźć na kartach historii, tak samo jak na zdjęciach prasowych z Kapitolu uwieczniono człowieka w futrze z rogami, który wdarł się demolować świątynię demokracji.

To właśnie takie osoby przykładają rękę do niszczenia niezależnych sądów. To oni huśtają ostatnią barykadą, to oni napierają na broniących zasad i swojej niezawisłości sędziów. Paradoksem tej całej sytuacji jest to, że osoby takie jak Konrad Wytrykowski miały być – jak informowały media – członkami grupy nazwanej „kastą”. Prawdziwa to kasta, skoro przez ponad rok od ujawnienia afery hejterskiej nikomu z jej członków nie przedstawiono zarzutów, podobnie jak nie usłyszał ich przez kilka lat oskarżany o antysemickie wpisy w internecie inny domniemany członek tej grupy, Jarosław Dudzicz.

Mamy więc czasy, gdy tacy sędziowie jak Igor Tuleya i Paweł Juszczyszyn płacą osobistą cenę za wypełnianie sędziowskich powinności. Ceną tą jest uniemożliwienie wykonywania pracy, obniżenie wynagrodzenia, hejt w mediach publicznych, poniewieranie w ustach polityków.

Z kolei osoby, które otrzymały te błyskawiczne awanse, też mają określoną cenę, której nie płacą, lecz odbierają co miesiąc: nigdy wcześniej wynagrodzenia sędziów SN nie były tak wysokie jak w Izbie Dyscyplinarnej, nigdy wcześniej w KRS diety dla jej członków nie były tak wysokie jak obecnie.

Zniszczą sprawiedliwość i odbiorą wolność

My, jako polscy sędziowie, stoimy dziś broniąc świątyni polskiej demokracji, jaką są niezależne sądy. W sądach nigdy nie może mieć znaczenia, czy ktoś ma legitymację takiej lub innej partii, czy jest wierzący, czy niewierzący, czy jest orientacji homo, czy hetero, czy ma dzieci, czy jest bezdzietny, czy jest stary, czy młody. To są rzeczy, którymi politycy tak chętnie i łatwo dzielą Polaków, zapominając, że ich obowiązkiem jest jednoczyć wspólnotę.

Temida, będąca w logo naszego Stowarzyszenia Iustitia, jest wzorowana na amerykańskiej Statui Wolności, symbolizującej wolność. Bo sprawiedliwość i wolność to wartości ze sobą nierozerwalnie związane, jedna bez drugiej więdnie i umiera. Gdy współcześni nam ludzie mający za nic konstytucję jutro zniszczą sprawiedliwość, to możecie być pewni, że pojutrze przyjdą po waszą wolność. Widzą to przecież już przedsiębiorcy, którzy muszą mieć świadomość, że w razie sporu o stosowanie się do rządowych zakazów, tylko niezależny sąd będzie miał na uwadze literę konstytucji. To na pewno będą trudne sprawy, w których wiele zmiennych będzie decydować o treści rozstrzygnięć, ale jeśli sędzia będzie niezawisły, to tą zmienną nie będzie wola z gabinetu na ul. Nowogrodzkiej.

Już dziś widać, że takie wydmuszki instytucji jak trybunał Julii Przyłębskiej mają zapewnić spokojny sen premiera – po to przecież złożono w nim wnioski zmierzające do uniemożliwienia orzekania sądów sprawach o odszkodowania za zamknięcie gospodarki.

Nikt nie może już mieć wątpliwości, że ta ostatnia barykada to barykada niezawisłych sędziów, za którą schronili się obywatele – gdyby ta barykada pękła, to zostaną całkiem bezbronni.

Dlatego nasze miejsce 18. dnia każdego miesiąca jest przy sędzim Igorze Tulei i innych represjonowanych sędziach, dzięki którym wytrwamy i w ślad za Stanami Zjednoczonymi rozpoczniemy przywracanie praworządności. Wolność jest dla nas tak samo cenna. Nie ma ceny, której nie warto byłoby za nią zapłacić.

prof. Krystian Markiewicz, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „IUSTITIA”, największego stowarzyszenia sędziów w Polsce

Bartłomiej Przymusiński, sędzia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „IUSTITIA”,

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.