Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę ten list z nadzieją, że sprawa zostanie nagłośniona. W ciężkim czasie, jaki obecnie nastał, wielu przedsiębiorców ostatnim tchnieniem czeka na deklarowaną przez państwo pomoc. Dla większości z nas jest to jedyna nadzieja na utrzymanie biznesów, które prowadzimy od wielu lat.

Mikroprzedsiębiorstwa, firmy rodzinne stoją na skraju bankructwa. W tym również moja. Prowadzę działalność gospodarczą od 30 lat, od 2011 roku do swojej działalności gospodarczej dopisałem kod 56.10.A – lokale gastronomiczne. W marcu ub. roku uzyskałem pomoc jak większość z nas z tytułu pandemii COVID-19 na wskazane powyżej PKD.

Teraz, gdy po roku obostrzeń, krótkim sezonie letnim i w końcu całkowitym zamknięciu lokali gastronomicznych pomoc jest potrzebna o wiele bardziej, właśnie dowiedziałem się, że ona mi nie przysługuje. Dlaczego? Ponieważ okazało się, że kod PKD, który mam wpisany od 10 lat, dla państwa (systemu) nie reprezentuje mojej branży wiodącej. Przepisy zostały zmienione, tak aby mało kto o nich wiedział. W dobie pandemii wszystko zostało skomputeryzowane. Rodzinna firma reprezentująca sektor gastronomiczny bez wsparcia państwa nie przetrwa. Na potwierdzenie posiadam wszystkie dokumenty, jednak nikt o nie nie pyta, bo system automatycznie generuje odpowiedź, że mój wniosek został odrzucony. Ilu z nas, małych przedsiębiorców, znalazło się właśnie w takim położeniu? Rządzący deklarują pomoc, spieszą z odsieczą, a za plecami nieświadomych niczego ludzi rzucają kłody pod nogi firmom z sektora, który najbardziej potrzebuje pomocy.

Wszędzie dookoła słychać wyrazy współczucia skierowane do upadających jedna po drugiej, istniejących na rynku od lat firm, ale nikt nie mówi o przypadkach takich jak mój.

Przedsiębiorca

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.