Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nieudolność rządu w akcji szczepień widać jak na dłoni. To jakaś sasinada szczepieniowa. W ubiegłą sobotę zaszczepiono około 1200 osób, to tak jakbyśmy zaszczepili jedną wioskę.

Do przeprowadzania szczepień powinny być włączone i to bardzo szybko samorządy terytorialne. Mamy 2477 gmin miejskich i wiejskich. Najczęściej w gminach jest jeden ośrodek zdrowia, a w większych miastach jest ich po kilka, a nawet kilkadziesiąt. np. w Krakowie czy w Warszawie.

W każdym takim ośrodku zdrowia jest gabinet szczepień, często z kilkoma pielęgniarkami wykonującymi szczepienia. Mój dzielnicowy ośrodek zdrowia jest zamknięty na kłódkę. Tylko na drzwiach wisi kartka z dwoma telefonami do „teleporad medycznych”. To jakaś kpina i naigrywanie się z pacjentów.

Niech istnieją szczepienia w „węzłowych szpitalach”, ale postawmy na akcję szczepień wtych ośrodkach zdrowia, które są najbliżej pacjenta.

Wszystkie punkty szczepień, tak jak to jest w Izraelu, powinny być czynne 24/7 a nie tak jak jest teraz, że są pozamykane w weekendy, a w dni robocze pracują niewielką liczbę godzin. Bierzmy przykład z Izraela, który przoduje w liczbie przeprowadzanych szczepień.

Uważam także, że magazyny ze szczepionkami powinny być w każdym województwie, a nie jeden centralny magazyn ze szczepionkami w Warszawie.

Za PRL-u mieliśmy Centralny Ogólnopolski Narodowy Punkt Widokowy na lotnisku we Wrocławiu. Więc już chyba starczy tych różnych tymczasowych szpitali narodowych czy sasinowych centralnych magazynów z kartami do głosowania korespondencyjnego.

Czytelnik

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.