Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 "To, że (...) zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus?". Kto wypowiedział te słowa? Otóż w ostatnich dniach zaskakująco wiele osób! Jeśli słowo "ksiądz" zastąpimy słowem "aktor", czy też szerzej, "osoba przydatna dla społeczeństwa", okaże się, że grono osób zainspirowanych moralnością i horyzontami myślowymi redemptorysty Rydzyka znajdziemy także w redakcji "Wyborczej".

Mam 93-letnia babcię. Nie wiem, jak ocenić skalę jej przydatności dla społeczeństwa. Niemcy w łapance zabili jej matkę i ukochaną siostrę w zaawansowanej ciąży.

Miała 15 lat, kiedy musiała zostać gospodynią jako najstarsza z licznego rodzeństwa. Bardzo przepraszam w imieniu babci, że nie znalazła czasu na szkołę aktorską. Na jej obronę powiem, że dodatkowo wychowała pięcioro własnych dzieci, wartościowych członków społeczeństwa.

Jest zdrowa, ma jedynie lekką cukrzycę. Chciałabym, żeby nie umarła, dusząc się kilka dni, ale spokojnie – „na starość”. Chciałabym, aby nie podzieliła losu matki i siostry, umierając w lęku i bólu. Chcę, żeby babcia zasnęła na zawsze we śnie.

Chciałabym, żeby wkrótce się zaszczepiła. Jest mi tysiąckroć droższa niż pani Janda, dlatego wyjątkowo pozwalam sobie napisać ten list.

Zwracam się do pani Judyty Watoły (po jej tekście: "Też załatwiałam wizytę po znajomości"). Dlaczego jest pani adwokatem diabła? To ten sam casus co casus Rydzyka. Naprawdę nie dostrzega pani tej symetrii? Czy to Patriarsze Prudy?

 Powstańcy warszawscy, kombatanci, moja droga babcia po wojennej traumie i inni dotkliwie potraktowani przez los starzy ludzie, proszę zrobić miejsce, raz, raz, jedzie Woland ze swą trupą, a za nim plejada polskich gwiazd, aktorzy, celebryci oraz "ludzie przydatni dla społeczeństwa". Judyto, nie rozlej oleju.

Kochająca wnuczka

Czekamy na listy: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.