Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest nauczycielką etyki i filozofii

Od pięciu lat w przekonaniu o najgłębszym sensie protestu wobec niebezpiecznej władzy PiS liczyliśmy jako obywatele na zmianę zachowania prawicowych polityków.

Aż zrozumieliśmy, że PiS Jarosława Kaczyńskiego i on sam wraz z ludźmi władzy dobrze się bawią, patrząc na nasze obywatelskie aktywności, i autentycznie wszystko im jedno, co sądzimy o dobijaniu legalnych instytucji państwowych.

Ale też zrozumieliśmy - przede wszystkim dzięki wspaniałej postawie demokratycznych prawników, inicjatywie i ofiarności zespołów medycznych w czasie pandemii oraz mocy Strajku Kobiet - że nie ustąpimy w buncie i że to my już prawicy nie słuchamy.

Rozpoczęło się powszechne szczepienie. Nie obchodzi nas krętactwo prezydenta Dudy i sztuczność przywódców PiS, którzy od marca zwodzą Polaków o skali rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Mamy przed sobą szansę i żadna w tym zasługa PiS. Bądźmy więc wyrozumiali dla tych, którzy niedoinformowani i manipulowani gubią się w spiskowych teoriach o "groźbie szczepień" czy "segregowaniu ludzi".

Nauczyciele też otrzymali możliwość przyjęcia szczepionki już w połowie stycznia. Wreszcie jest szansa przejścia na stacjonarne nauczanie. Dlatego także nauczycielom przypada zaszczytna rola zostania ambasadorami optymizmu w tym światowym przedsięwzięciu.

Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że na co dzień obcujemy z wiedzą. To daje prestiż i zarazem czyni tę grupę zawodową wyjątkowo odpowiedzialną za postawy i zachowania, zwłaszcza teraz, w sytuacji zagrożenia i rozchwiania więzi międzyludzkich.

Jesteśmy zobowiązani do przedstawiania prawdy. Sprawdziliśmy swoje osamotnienie w zdalnej wersji szkoły. Rząd w tym czasie dzień w dzień upokarzał społeczeństwo, wieńcząc dzieło wyborem Przemysława Czarnka na ministra oświaty.

Zatem trzeba zacząć odbudowywać wartości, dając sobie szczepionką na COVID na początek prawo do wolności. To  historyczny moment.

Szczepienie, jak pokazuje historia chorób zakaźnych (odra, ospa prawdziwa, polio), to nie jest wyrażanie poglądów, to uwieńczenie osiągnięć nauki, hamowanie arcygroźnej choroby.

Chodzi nam także o odzyskanie swobody, odkrycie twarzy. O pełne teatry, kina, kawiarnie. No i wreszcie ekonomiczne dźwignięcie tysięcy poszkodowanych pracowników. Po prostu powrót sensu życia na wielu płaszczyznach.

Dlatego udział nauczycieli w szczepieniach jest tak ważny, bo ten gest obrazuje istotę edukacji, staje się żywym sprawdzianem użycia nauki w praktyce. I choć różnimy się w poglądach, to jednak w sprawie groźby utraty życia wszyscy powinni współpracować na rzecz jego ochrony.

Na pewno towarzyszą nam silne emocje i niepewność w obliczu tego przełomowego momentu, ale ciągle w szkole powtarzamy, że drogą do odpowiedzi są pytania, a każde wyjaśnienie przynosi spokój, daje namysł. Wraca prestiż autorytetów różnych dziedzin naukowych, pytajmy. Z jednej strony zaszczepienie to otwarcie szkół, a z drugiej strony danie dowodu poznawczej wiarygodności.

Być może wielu uczniów i uczennic trzyma teraz za nas mocno kciuki. Tak jak my wzajemnie za ochronę klimatu i praw człowieka.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.