Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z Mirkiem poznaliśmy się w 1980 r. w Warszawie. Zasugerował mi wówczas napisanie alternatywnego podręcznika historii dla polskiej młodzieży. Miał dać on jej szansę poznać prawdę o przeszłości; pozwolić na konfrontację z manipulującymi historię podręcznikami, obowiązującymi w szkołach PRL-u , w interesie komunistycznej władzy.

Już niebawem, gdy w 1982 r. trafiłem do polskiej rozgłośni Radia Wolna Europa, mogłem skutecznie ową sugestię Mirka realizować na antenie (a niebawem też opublikować pt. „Polska i świat w XX wieku” w emigracyjnym wydawnictwie „Spotkania”).

Myślę, że byłoby nawet poniżej Mirka godności, bym udowadniał tutaj jego ogromne zasługi dla polskiej niepodległości. Bym szerzej przypominał o jego dokonaniach na emigracji w Paryżu, które bezpośrednio obserwowałem; wydawanym przez niego miesięczniku „Kontakt” , organizowaniu pomocy dla podziemia w kraju czy produkcji filmowej dot. m.in. ukrywanych i zafałszowanych fragmentów polskiej historii.

Muszę jednak wspomnieć o jego, nie do przecenienia, udziale w ściąganiu na Zachód podziemnej prasy i wydawnictw.

Wszystko, co docierało do niego, przekazywał też na moje ręce. Kierowałem wówczas w Radiu Wolna Europa wyspecjalizowaną komórką badawczą (Polish Underground Publications Unit, RFE-RL), która nie tylko prowadziła badania nad tym zjawiskiem o niesłychanym zasięgu i mocy sprawczej, ale też przygotowywała teksty z wydawnictw niepodległościowego podziemia do ich prezentacji na antenie RWE. W ten sposób (siłą rzeczy) niskonakładowe gazetki tzw. II obiegu docierały do milionów odbiorców. Oczywiście fakt, że pisma te, tak regularnie i w takich ilościach docierały do Monachium, było ogromną zasługą Mirosława Chojeckiego.

Kończąc, pragnę jednak podzielić się refleksją, która w moim przekonaniu leży u podstaw tej (wydawałoby się) szokującej decyzji IPN. Piszę „wydawałoby się”, bo przecież nie jest ona bynajmniej dziwna czy niezrozumiała w obecnej sytuacji politycznej naszego kraju oraz (co jest tego skutkiem) kierowania IPN-em przez pana Jarosława Szarka, protegowanego Ryszarda Terleckiego (który był promotorem jego pracy doktorskiej). Oskarżany jest on o uprawianie „polityki historycznej” przychylnej rządzącemu od 2015 Prawu i Sprawiedliwości (czyli manipulowanie historią).

Szarek krytykował i zarzucił kłamstwa badaczom z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Z pracy w IPN został za jego kadencji wyrzucony m.in. Paweł Spodenkiewicz specjalizujący się w historii łódzkiego getta czy Krzysztof Persak, który razem z Pawłem  Machcewiczem redagował dwutomowe wydawnictwo „Wokół Jedwabnego”.

Osobiście podpisał też on porozumienie o współpracy IPN z Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (ojca Rydzyka). Jeśli zatem od takiego człowieka zależało uznanie prawa Mirosława Chojeckiego (od 2004 r. szefa Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Żydowskie Motywy”) do uważania go za działacza opozycji antykomunistycznej, to postępowanie IPN-u nie mogło być przecież inne, choć jest haniebne.

Witold Pronobis, historyk

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.