Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dr Andrzej Machowski w tekście o referendum w sprawie aborcji ma rację tylko częściowo. Jest bardzo trudno o uczciwe referendum. Jeszcze trudniej o zmianę władzy w sytuacji, gdy o wynikach głosowania decydują instytucje obsadzone przez aktualną władzę. Mieliśmy tego dowody choćby w ostatnich wyborach prezydenckich, kiedy to Duda zaprosił Trzaskowskiego do pałacu jeszcze zanim rozpatrzono protesty i zanim ogłoszono wyniki wyborów. Wiedział, co mówił tow. Lenin: nie jest ważne, kto jak głosuje, ale kto liczy.

Ani uczciwe referendum, ani prawidłowa ustawa nie są możliwe, zanim nie dojdzie do zmiany aktualnej władzy, której bezczelność przechodzi wszelkie granice i która nawet na forum Unii Europejskiej przyznaje, że praworządności w Polsce nie ma.

Załóżmy, że referendum miałoby uczciwie opracowane pytania proponowane przez dr Machowskiego. Z góry można założyć, że w kampanii przedreferendalnej dojdzie do manipulacji zwłaszcza ze strony kościelno-prawicowej. Tego zjawiska w takiej skali nie ma w przypadku ustawy. Poza tym referendum wymaga pewnego wysiłku intelektualnego. Dlatego popieram stanowisko Marty Lempart, która jest przeciwna referendum.

Co do treści ustawy aborcyjnej to mamy niemal idealny wzór w postaci ustawy Sejmu PRL z 27 kwietnia 1956 r., która dała Polkom pełnię praw w tej dziedzinie niemal 20 lat wcześniej niż stało się to we Francji.

Mocno podkreślam, że mimo ustawy dającej Polkom prawo decydowania o liczbie dzieci Polska, biła rekordy dzietności w Europie aż do transformacji 1989 r. Aktualnie, mimo warunków praktycznie uniemożliwiających usunięcie ciąży w szpitalu, Polska wlecze się w europejskim ogonie krajów o najniższej liczbie urodzeń ciągle niższej niż liczba zgonów. A „dziadersi” myślą, że jeśli całkowicie zabronią przerywania ciąży, to dzieci będzie więcej. Nie tędy droga.

Żadna rozsądna kobieta nie urodzi dziecka, gdy nie ma na to warunków.

Zapewnijcie kobietom godziwe warunki, choćby mieszkania pod dostępny wynajem, a będą rodzić. Najlepszy dowód to wysoka dzietność Polek mieszkających w Wlk. Brytanii, a które ani myślą wrócić do Polski.

W Polsce konsekwencje aktualnej sytuacji prawnej w tej dziedzinie są opłakane dla kobiet bez pieniędzy i dla całego społeczeństwa. Rodzi się proporcjonalnie najwięcej w UE dzieci upośledzonych, w tym ok. 10.000 rocznie z nieodwracalnymi zmianami w mózgu (FAS) - dzieci alkoholiczek, dzieci najczęściej porzucanych.

Na koniec przypominam opozycji, że z powodu okropnego wyborczego systemu d’Hondt’a zwycięstwo nie jest możliwe bez utworzenia JEDNEGO KOMITETU WYBORCZEGO opozycji bez względu na odcień każdej partii. Tę konieczność trzeba sobie i wyborcom ciągle uświadamiać i nie czekać z tym do wyborów.

Teresa Jakubowska

Czekamy na Wasze listy, komentarze: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Referendum w sprawie aborcji - to pytanie sąsiadów, czy Zośka może przerwać ciążę. To nonsens. To uchylanie się polityków od podjęcia decyzji, aby nie podpaść PROBOSZCZOWI. To rozwiązanie sprzeczne z art. 47 konstytucji, który stanowi: "KAŻDY ma prawo do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania O SWOIM życiu osobistym". Zgoda na referendum - to zgoda na zamianę "O SWIOM" - na " O TWOIM ".
@brokrak
Nieprawda, referendum to pytanie, czy Zośka ma zdecydować, czy przerwie ciążę, czy mają za nią decydować sąsiedzi, jak dziś. Jest różnica.
już oceniałe(a)ś
0
1
@Tales
Niby tak. Ale to pytanie jest kierowane do wszystkich sąsiadów, koleżanek Zośki i samej Zośki. Pytanie: co wybierze większość tych osób? I dlaczego większość ma decydować o tym, co dobre dla Zośki, a nie sama Zośka?
już oceniałe(a)ś
1
0
Pani Tereso. Jeden komitet wyborczy nie o który Pani apeluje nie jest możliwy. Absolutne minimum to dwa komitety wyborcze:

Jeden konserwatywny zgromadzony wokół Hołowni, PSL i części KO; bazujący na ideach chrześcijańsko-demokratycznych ale z naciskiem na praworządność, stanowiący alternatywę dla wyborców PiS.

Drugi liberalny zgromadzony wokół lewicy i części KO; bazujący na idei świeckiego państwa.
@Krzysztof Śmigrodzki
Sądzę - że twoje stanowisko - to strzał w dziesiątkę!!!! Konserwa nie może być w jednej puszce z socjaliberalizmem. Taka puszka - będzie śmierdzieć pozoracją i obłudą.
już oceniałe(a)ś
4
0
@brokrak
Uprasza się niemieszanie socjalizmu z liberalizmem. Szczególnie, jeśli nie rozumie się znaczenia żadnego z tych określeń.
już oceniałe(a)ś
1
3
@simr1979.V
Uprasza się, o zapoznanie się z tematem - nawet w googlach - i nie pouczanie innych, gdy nie ma się pojęcia o czym się mówi i pisze.
już oceniałe(a)ś
2
0
@Krzysztof Śmigrodzki
Jestem zwolennikiem jednego komitetu wyborczego. Robocza nazwa: NIEPIS.
już oceniałe(a)ś
2
0
Gwoli ścisłości: to nie Lenin, ale Stalin powiedział "nieważne kto głosuje, ważne, kto liczy głosy"... A co do referendum, podzielam zdanie autorki.
już oceniałe(a)ś
11
0
Referenda są możliwe wyłącznie w demokracjach dojrzałych i odpowiedzialnych oraz z precyzyjnym umocowaniem konstytucyjnym. Już samo sformułowanie pytania referendalnego wymaga długiej debaty, a Konstytucja musi dokładnie określać jaki wynik referendum jest prawnie wiążący. Wszystko po to, żeby źle sformułowane pytanie oraz przyjęcie wyniku zwykłą większością nie doprowadziły do tak gigantycznego wstrząsu ustrojowego jak w przypadku brexitu, kiedy referendum było w istocie plebiscytem pt. czy chcesz być wolny, piękny, zdrowy i bogaty a za wynik uznano wolę większości głosujących a nie większości bezwzględnej uprawnionych do głosowania.
już oceniałe(a)ś
5
0
Pytanie referendalne ułożone przez konsorcjum Rydzyk-Kaczyński-Sasin:
Czy jesteś za mordowaniem nienarodzonych dzieci?
już oceniałe(a)ś
4
0
W liczeniu głosów w wyborach i w referendum , nie jest ważne, kto jak głosuje, ale kto liczy i zatwierdza. W USA - w ugruntowanej demokracji - protesty Prezydenta Trumpa rozstrzygały i zatwierdzały regionalne - Stanowe Sądy a u nas Sąd Najwyższy reprezentujący obecną władzę z Dudą i "Kasiorem" na czele.
Przecież z góry oznajmili, że oni władzy nie oddadzą i tak zmanipulują prawo , by sprawiedliwość była po ich stronie.
już oceniałe(a)ś
0
0
Oczywiście, że PIS i kościół chcieli by referendum. Wynik wiadomy. Jeśli Hołownia dalej będzie bredził o referendum to do reszty straci wiarygodność.
już oceniałe(a)ś
1
1