Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Cokolwiek naciskam na pilocie od telewizorni, to widzę przezornego, septycznego narodowego sternika nawy narodowej lub innego patriotę, co to w interesie narodu coś tam mówi patriotycznie w maseczce, czarnej, a jakże, z małą, ale widoczną biało-czerwoną flagą narodową na tej narodowej maseczce. W zasadzie, jeżeli mówią lub decydują coś sensownego, to przymykam na to oko, ale bywa, że ta maseczka z flagą narodową zakrywa otwór gębowy mówcy, który mówi cokolwiek.

Po jakimś czasie maseczka jest mokrawa, lepi się nieprzyjemnie do tego stopnia, że ląduje w koszu, mimo że jest patriotyczna i częściowo narodowa. Jak już ustaliłem, istnieje część zużytych flag narodowych, które wylądowały bez honoru w koszu. Nie dopuszczam myśli, że rzucono je na trotuar jak jakiegoś peta.

Trochę męczy mnie pytanie, czy ci wszyscy narodowi patrioci nie widzą, że ja, my wiemy, że na twarz założyli sobie flagę najjaśniejszej, by natychmiast po użyciu potraktować ją śmietnikiem.

Niektórym strażnikom barw narodowych przeszkadza wymalowana na nich kotwica Polski Walczącej lub Polki walczącej swoją błyskawicą o swoje prawo do wolnego sumienia. A mnie przeszkadza, że im przeszkadza.

Stefan Słomiński

Piszcie, komentujcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.