Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jako ozdrowieniec po covidzie chciałabym wyjechać do jakiegoś zwykłego spokojnego pensjonatu. Żeby nie trzeba było zaraz biegać po sklepach, kupować jedzenia, gotować, ogarniać mieszkania. Żeby można było naprawdę wypocząć po całym tym koszmarze, strachu itp. Jedzenie gotowe, cisza, powietrze, widoki, spokój.

Przecież ozdrowieńcy mogą jakiś czas podróżować bezpiecznie dla siebie i innych. Mamy ich coraz więcej i niewiele dla nich robimy. A wypoczynek by się przydał. Po całym tym lęku, koszmarze, kiszeniu się w mieszkaniu, chciałoby się wyjechać, odpocząć, poczuć się zaopiekowanym, nabrać sił. To nie jest taka choroba, że wstajemy z łóżka i do roboty.

Dla niejednego podczas choroby wsparciem była myśl, że wyjdę z tego i wyjadę w swoje ulubione miejsce. A pensjonaty czy hotele organizujące takie wyjazdy mogłyby otrzymać dotację i ludzie płaciliby mniej. Osoby z branży fitness mogłyby poprowadzić jakąś delikatną rehabilitację. Nie mówię o fachowym turnusie rehabilitacyjnym, ale o pobycie dla normalnych ludzi po chorobie.

Może ktoś z gmin wypoczynkowych czy właścicieli hoteli i pensjonatów podchwyci taki pomysł i zawalczy o niego z decydentami?

Agnieszka Pilch

Czekamy na Wasze komentarze, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.