Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prof. dr hab. Ewa Łętowska - RPO I kadencji, profesor nauk prawnych, specjalistka w zakresie prawa cywilnego, członkini PAN i PAU, sędzia NSA i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

800 prawników w 500 szkołach rozmawiało z uczniami starszych klas szkół podstawowych oraz szkół średnich o prawie w ramach Tygodnia Konstytucyjnego organizowanego przez Stowarzyszenie im. Zbigniewa Hołdy.

Czytelnicy „Wyborczej” mogą spróbować swoich sił, rozwiązując kazusy, czyli interpretując konkretne sytuacje z punktu widzenia prawa. To zadania przygotowane dla uczniów szkół biorących udział w Tygodniu Konstytucyjnym. Poniższe zadanie przygotowała prof. Ewa Łętowska.

Kazus. Wolność słowa, uczucia religijne i kodeks karny

Fakty

Znana wokalistka D.R., udzielając wywiadu, powiedziała o autorach Biblii, że „przekonują ją odkrycia naukowe, nie zaś coś, co napisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła”. Prokuratura została zawiadomiona przez kilka osób o popełnieniu przestępstwa polegającego na obrazie ich uczuć religijnych (art. 196 kodeksu karnego). Sąd uznał piosenkarkę za winną znieważenia „przedmiotu czci religijnej w osobach autorów Biblii” i wymierzył jej karę grzywny. Wokalistka złożyła w Trybunale Konstytucyjnym skargę konstytucyjną, kwestionując zgodność art. 196 kodeksu karnego z konstytucją.

Argumentowała, że art. 196 kodeksu karnego to za daleko idąca ingerencja w swobodę wyrażania poglądów. (art. 196 kk: Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 lub grzywny).

Problem konstytucyjny polegał nie na tym, czy piosenkarkę skazano słusznie, czy nie, ale na tym, czy przepis przewidujący odpowiedzialność karną za obrazę uczuć religijnych – jest konstytucyjny.

Wolność słowa kontra inne wolności

Sprawa ujawnia konflikt dwóch wartości, które przysługują każdemu człowiekowi w Polsce (nie tylko obywatelowi): wolności słowa (art. 54 ust. 1 „zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów”) i wolności religii i uprawiania kultu religijnego (art. 53 konstytucji). Przy czym przy korzystaniu z wolności kultu ma nie dochodzić do „obrazy uczuć religijnych” wiernych, pod sankcją odpowiedzialności karnej.

>> Korzystanie z każdej wolności wymaga trzymania się zasady proporcjonalności (art. 31 konstytucji): wyważenia szalek wagi, aby pozostawały one w równowadze. Skoro obie wartości są chronione konstytucyjnie, „wagowym” jest sędzia rozstrzygający konflikt. Analizuje argumenty, dokłada i zdejmuje odważniki wagi i wyrokuje. Musi ocenić, czy zagrożenie w kk co do zasady i rozmiaru sankcji – odpowiada owej proporcjonalności.

>> Wolność słowa ma szczególną rolę w systemie prawa. Umożliwia udział w publicznej dyskusji, wyrażanie opinii, krytyki, realizację prawa do demonstracji, zgromadzeń, prawidłowe korzystanie z prawa wyborczego. Bez wolności słowa jednostka nie jest w stanie wywierać jakiegokolwiek wpływu na władzę i społeczeństwo. Nie ma mocy sprawczej.

>> Wypowiedzi w dyskursie publicznym prawo chroni mocniej; nie powinno ich cenzurować ani tym bardziej za nie karać. Dlatego np. funkcjonariusz krytykowany publicznie musi mieć grubszą skórę i nie może zbyt łatwo się obrażać.

Ale już inaczej będzie, gdy idzie o wypowiedzi, komercyjne w ramach sloganów czy plakatów reklamowych. Tu argumenty za ich ochroną – gdy pozostają one w konflikcie z innymi wolnościami czy prywatnością innych osób – są słabsze.

>> Są wreszcie wypowiedzi artystyczne: teatralne, plastyczne, filmowe, książkowe. One szczególnie często są uważane za obraźliwe, przekraczające granice tego, „co wolno”, z uwagi na czyjeś uczucia osobiste czy religijne czy publiczną moralność. Tu wzgląd na znaczenie i wymowę sztuki, rangę dzieła, intencje artysty – może przemawiać za większym ciężarem gatunkowym dzieła i co za tym idzie, lepszą ochroną.

W naszym kazusie wypowiedź piosenkarki była wypowiedzią umieszczoną w wywiadzie; nie była ani głosem w publicznej dyskusji nad ważnymi sprawami publicznymi, ani nie miała charakteru artystycznego. Tym np. nasz kazus różni się od znanej sprawy innego wokalisty, Nergala, który w ramach artystycznego performance'u (zresztą zrealizowanego w zamkniętym gronie) podarł egzemplarz Biblii.

Obraza uczuć religijnych

Obraza uczuć religijnych jest kwestią wysoce subiektywną i zależną od wrażliwości obrażonego. Na obrazę uczuć religijnych szczególnie często powołują się ci, którzy chcą ocenzurować jakieś dzieło artystyczne. Notowaliśmy już głośne protesty przeciw sztukom teatralnym (Golgota Piknik w Poznaniu), filmom o wymowie antyklerykalnej, imprezom rozrywkowym organizowanym w pewnym czasie (Wielki Post) czy miejscu (w pobliżu kościoła), wystawom artystycznym (rzeźba papieża przygniecionego głazem) i wiele, wiele innych. Jako społeczeństwo łatwo doznajemy obrazy uczuć religijnych, a prokuratura ma pełne ręce.

Wiele lat temu protestowano przeciw wystawieniu "Diabłów z Loudun" Pendereckiego, dziś wołanie o cenzurę i karę dla artystów dotykają "Klątwy" Wyspiańskiego. Sądy w takich wypadkach na szczęście raczej ostrożnie manipulują wagą i odważnikami. Przywołany już Nergal został uniewinniony, ponieważ sądy nie dopatrzyły się w jego artystycznych produkcjach intencji obrazy, czy choćby zgody na taką obrazę.

Znieważenie przedmiotu kultu, aby mogło prowadzić do ukarania - wymaga działania publicznego. Tak było w naszym przykładzie – wywiad D.R. był publikowany. Czy doszło do zniewagi? Wedle sądu karnego taką zniewagą było użycie zwrotu o „naprutych winem i palących jakieś zioła”. Sąd w Łodzi uznał to za naruszenie norm obyczajowych i kulturowych oraz za wyraz pogardy - wobec świętej księgi. (Tu widać, jak wiele zależy od wrażliwości samego sędziego; wedle mnie np. wypowiedź D.R. była niewinna. Ale nie ja sprawę sądziłam).

Trybunał Konstytucyjny, po rozpatrzeniu sprawy, doszedł do wniosku, że art. 196 kk nie narusza istoty wolności wyrażania poglądów, która nie sprowadza się przecież do wyrażania poglądów znieważających uczucia innych osób.

Zarazem jednak zastrzegł, że „ochrona uczuć religijnych innych osób przed ich obrazą, znieważającym, publicznym i umyślnym zachowaniem wobec przedmiotu czci religijnej, nie musi prowadzić do zagrożenia karą pozbawienia wolności, w szczególności w wymiarze do lat 2. Samo zagrożenie karą pozbawienia wolności w tym wymiarze, niezależnie od praktyki orzeczniczej, może być też postrzegane jako środek zbyt dolegliwy”. Czyli: za obrazę uczuć religijnych grzywna tak – więzienie nie.
---
Czytaj także:
>> Kiedy policja nie ma prawa nas podsłuchiwać? Ćwiczenie przygotowane przez sędziego Igora Tuleyę

>> Jakie kryteria musi spełnić sąd, abyśmy mogli powiedzieć, że jest niezależny? Ćwiczenie przygotowane przez prof. Krystiana Markiewicza, przewodniczącego Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

>> Odpowiedz na pytania o zgromadzenia spontaniczne. Przyda się podczas rozmów z policją. Ćwiczenie przygotowane przez mec. Sylwię Gregorczyk-Abram z inicjatywy #WolneSądy

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.