Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Ogólnopolski Strajk Kobiet podsumował wydarzenia z protestów 9 grudnia w Warszawie. Tego dnia uczniowie i studenci prowadzili protesty w obronie wolnej od ideologii (i ministra edukacji Przemysława Czarnka) szkoły oraz strajk klimatyczny - tuż przed szczytem Unii Europejskiej, gdzie miały być podjęte decyzje o polityce klimatycznej UE. Odbywały się również demonstracje solidarnościowe z osobami szykanowanymi przez policję.

- Kiedy w Sejmie obradowano nad wotum nieufności wobec wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego, przed komisariatem na ul. Wilczej doszło do dramatycznych wydarzeń - relacjonowała podczas konferencji prasowej w piątek Klementyna Suchanow z OSK. 

- W środę to było polowanie na osoby niepełnoletnie - podkreśliła. 

Suchanow, której córka również została zatrzymana, opowiedziała ze szczegółami o Moli, 20-letniej dziewczynie, której policjant złamał podczas interwencji rękę. Zaprezentowała film z tego wydarzenia. Słychać na nim krzyk Moli i wielokrotnie powtarzaną prośbę do policjantów: "Zostawcie mnie". 

Przeczytaj również: Rozmowa z Molą. Policjant był bez powodu brutalny i wiedział, że mnie krzywdzi

"To był koszmar. Policjanci, proszę, przestańcie"

O interwencji policji opowiadał również Krzysztof, 20-letni uczestnik demonstracji. On także został zatrzymany i wzięty do radiowozu. - Policjantka zabrała mi telefon i wyjęła baterię. Powiedziała, że sprawdza, czy nie jest kradziony. Przeszukała mi apteczkę, musiałem pokazać wszystko, co mam w kieszeniach. Znalazła naklejki Strajku Kobiet. Powiedziała wtedy: "To ponaklejaj sobie je teraz na kurtkę. Boisz się? Ignorujesz mój rozkaz?" - mówił.

- Chciałem opuścić radiowóz i wrócić do domu - kontynuował. Policjantka również dopytywała, czy jego rodzice są w domu. Chłopak nie odpowiedział. - Byłem zestresowany, to był koszmar - dodał. 

Na chwilę trafił do radiowozu razem z Molą. Słyszał, jak prosiła o pomoc medyczną, zaznaczając, że ma do tego prawo. 20-latek zaapelował do policji: - Proszę, przestańcie. My też jesteśmy ludźmi, mamy uczucia. 

Według danych kolektywu Szpila, którego prawnicy pomagają protestującym, 9 grudnia policja zabrała na komisariaty sześć osób, dziewięcioro protestujących było przetrzymywanych w radiowozach, jedna będzie musiała się poddać operacji - Mola. 

- Nie ustaliliśmy tożsamości żadnego z funkcjonariuszy, który podejmował te interwencje. Dopóki na manifestacji byli dziennikarze i fotoreporterzy, policja zachowywała się poprawnie. Kiedy media zniknęły, a ludzie zaczęli się rozchodzić, policja przestała być miła. Oni czują się bezkarnie, gdy jest ciemno i jest mało ludzi. Wtedy wyciągają pałki i gaz - tłumaczyła Marta Krzynówek ze Szpili. 

- Spisane numery seryjne telefonów młodzieży są teraz w rękach policji. Do czego to jest wykorzystywane? - dodała Suchanow. Pytała: - Są już połamane ręce, przestraszeni młodzi ludzie. Na co mamy czekać? Czy ma być jakaś ofiara? Do czego chce doprowadzić Kaczyński?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.