Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mec. Marcjanna Dębska, Komitet Obrony Sprawiedliwości

not. Anita Karwowska

***

Mamy za sobą główną rozprawę przed TSUE dotyczącą skargi Komisji Europejskiej na przepisy dyscyplinujące sędziów i działanie Izby Dyscyplinarnej.

18 marca rzecznik Trybunału wyda pisemną rekomendację, która będzie podstawą do wyroku.

W mojej ocenie ta sprawa ma wymiar sensacyjny. Oprócz Komisji Europejskiej występującej przeciw Polsce do postępowania dołączyły: Belgia, Dania, Holandia, Szwecja i Finlandia.

Każdy kraj członkowski ma prawo dołączyć do postępowania w każdej sprawie przed TSUE, jeśli uzna, że ma ona szczególnie ważne dla prawa europejskiego znaczenie. Na taki krok państwa decydują się jednak rzadko, a dołączenie pięciu państw, jak w tym przypadku, to fenomen. Poczytuję to jako wyraz troski Europy o to, co dzieje się obecnie w Polsce.

Wystąpienia przed Trybunałem były bardzo mocne i stanowcze, padały sformułowania, że w zakresie praworządności Unia Europejska nie może się godzić na kompromisy. Wszystkie państwa zgodziły się, że działalność ID narusza niezawisłość sędziowską i jest sprzeczna z zasadami praworządności UE. Stwierdziły też, że reforma sądownictwa w Polsce nie jest transparentna. Uważają również, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości wykorzystywane są politycznie.

Państwa członkowskie UE uważnie śledzą, co dzieje się w Polsce, były bardzo dobrze przygotowane do posiedzenia. Lubią Polaków i chcą nam pomóc. Organiczna praca naszych organizacji pozarządowych i środowiska prawniczego jest w Europie widoczna i przynosi efekty.

Reprezentująca państwo polskie wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska mówiła podczas dzisiejszej rozprawy to samo co zwykle w postępowaniach dotyczących praworządności w Polsce.

Wiceminister argumentowała, że polskie sądownictwo wymaga dekomunizacji, a reformy oczekiwane są przez społeczeństwo. Padło również stwierdzenie, że w obecnym polskim systemie prawnym niezależność sędziowska może być bardziej zagrożona układami towarzyskimi panującymi w tym środowisku niż polityką.

Trudno powiedzieć, jakie stanowisko zajmie rzecznik TSUE 18 marca. Po tym, jakie pytania usłyszałam dziś ze strony sędziów Trybunału, jestem jednak optymistką. Dopytywali m.in. o to, dlaczego Izba Dyscyplinarna nadal orzeka, skoro w kwietniu - na wniosek Komisji - TSUE zamroził działalność ID.

Mimo to obawiam się, że nawet jeśli Trybunał w swoim wyroku przyzna, że nowy system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość sędziów w Polsce i nie zapewnia koniecznych gwarancji chroniących sędziów przed kontrolą polityczną, to rząd nie wycofa się z reformy, jak robi to dotychczas.

W perspektywie skończy się to więc karami finansowymi dla Polski. TSUE zapewne nałoży je w takiej sytuacji jako środek mobilizujący do przestrzegania orzeczenia, a zawieszeni przed ID sędziowie będą mogli wystąpić o odszkodowania. Finalnie koszt tych reform poniesie więc każdy z nas.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.