Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdzie jest czerwona linia? Polski premier pewnym, mocnym głosem uświadamia Unię Europejską o polskim wecie wobec projektu budżetu Unii powiązanego z przestrzeganiem praworządności.

Wiemy, że PiS od dawna porusza się w jedną stronę w tunelu, rozumiemy, że aby się cofnąć, musiałby porzucić wszystkie swoje zabawki, trybunały, sądy, izby w nich, musiałby przyznać, że się myli w sprawie trójpodziału władzy.

Teraz stoi przed pierwszą konsekwencją swojego działania, Unia może z pewnym żalem nie PiS, a Polskę postawić do kąta, bez pieniędzy i w zasadzie bez trybu, bez vacatio legis, za to skutecznie.

Panie prezesie premiera, gdyby panu się wydawało, że to pan dyktuje warunki, to nieśmiało przypominam, że członkostwo w NATO też oparte jest na jakichś zasadach. I jestem ciekaw, co prezydent elekt Joe Biden odpowiedziałby ojcu żołnierza stacjonującego w Polsce, który to żołnierz twierdzi, że ma w istocie bronić karykatury praworządności i prosi tatę o zadanie stosownych pytań swojemu prezydentowi.

Na koniec refleksja, że weta mają w Polsce długą tradycję nieszczęść i żadnego chwalebnego doświadczenia.

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.