Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autor jest adwokatem, udziela pomocy prawnej uczestnikom i uczestniczkom strajku kobiet w ramach oddolnej inicjatywy adwokackiej prowadzonej wspólnie z organizacjami pozarządowymi.
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Nielegalnych rozkazów nie można wykonywać

Wydaje się, że "rozkaz z góry" to łatwa wymówka. Pozwala odsunąć od siebie odpowiedzialność i przerzucić ją na bliżej niesprecyzowaną "górę". Tyle tylko, że policjanci, którzy powołują się na "rozkaz z góry", sami zapominają o swoich obowiązkach, które mogą wystąpić w związku z takim rozkazem.

Artykuł 58 ust. 2 ustawy o policji stanowi jasno, że "policjant obowiązany jest odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także polecenia prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa". W takim wypadku policjant powinien zameldować o odmowie wykonania rozkazu komendantowi głównemu policji z pominięciem drogi służbowej.

Pytanie zatem, czy działania policjantów tłumiących demonstracje albo przetrzymujących zatrzymanych w komisariatach mogą "łączyć się z popełnieniem przestępstwa".

Przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez policjanta jest przestępstwem.

Przestępstwem, które w tym przypadku może wchodzić w rachubę, jest nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków określone w art. 231 kodeksu karnego. Przekroczenie uprawnień polega na wykroczeniu poza granice, jakie policjantowi przyznają przepisy. Niedopełnienie obowiązków występuje natomiast wówczas, gdy policjant nie wykonuje jakiejś czynności, pomimo że miał obowiązek ją wykonać, albo wykonuje tę czynność nieprawidłowo.

Po pierwsze, zastanówmy się więc, czy użycie wobec demonstrantów gazu łzawiącego albo pałki służbowej w sytuacji, gdy manifestacja przebiega pokojowo i nikomu nie zagraża, jest działaniem w granicach przepisów. Zarówno gaz, jak i pałka służbowa to środki przymusu bezpośredniego. Możliwość ich wykorzystania reguluje ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Możemy w niej przeczytać, że policjant może użyć środków przymusu bezpośredniego wyłącznie w sposób adekwatny i proporcjonalny do istniejącego zagrożenia. Policjant ma ponadto obowiązek wybrać środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości i wykorzystać go w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę.

Strajk Kobiet protestujeStrajk Kobiet protestuje Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Policjant nie może zatem użyć pałki służbowej przeciwko demonstrantowi, jeżeli nie zachodzi taka konieczność. Przykładowo, nie może użyć pałki, jeżeli zatrzymana przez niego osoba nie stawia oporu albo gdy nie musi odpierać ataku na siebie samego. W przypadku gazu łzawiącego, który jest środkiem jeszcze bardziej dolegliwym, policjant może go użyć w szczególności wówczas, gdy zachodzi potrzeba "odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność", a nie wtedy, gdy zachodzi potrzeba rozgonienia manifestującego tłumu.

Po drugie, zastanówmy się także, czy policjant, który odmawia niezwłocznego przeprowadzenia czynności z udziałem zatrzymanego (pomimo istnienia takiej możliwości) i kieruje zatrzymanego "na dołek", prawidłowo wykonuje swoje obowiązki. Podczas ostatnich zatrzymań słyszeliśmy o przypadkach przewożenia demonstrantów z centrum Warszawy do oddalonego o około 30 kilometrów Grodziska Mazowieckiego. Tam, po sporządzeniu protokołu zatrzymania (jednej z pierwszych czynności, jakich dokonuje się po przywiezieniu zatrzymanego do jednostki policji), policjanci odmawiali przeprowadzenia dalszych czynności (tj. formalnego przedstawienia zarzutów zatrzymanemu oraz przesłuchania go). W efekcie zatrzymanego przewożono "na dołek", a zatrzymanie trwało dłużej, niż to konieczne.

Tymczasem kodeks postępowania karnego jasno stanowi, że zatrzymanego należy zwolnić natychmiast, gdy ustanie przyczyna zatrzymania. W takim wypadku dalsze pozbawienie wolności jest niedopuszczalne. Jeżeli więc istnieje możliwość przeprowadzenia czynności z udziałem zatrzymanego, a policjant tych czynności nie wykonuje nie dlatego, że nie ma takiej możliwości, lecz dlatego, że dostał taki "rozkaz z góry", to zatrzymanie staje się nielegalne, niezasadne i nieprawidłowe. Potwierdza to między innymi głośno komentowane orzeczenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w sprawie jednego z demonstrantów zatrzymanych podczas demonstracji solidarnościowej przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Czy policjant, który używa środków przymusu bezpośredniego w sposób nieadekwatny do sytuacji, przekracza swoje uprawnienia? Tak. Czy policjant, który nie wykonuje czynności z udziałem zatrzymanego, lecz bezzasadnie wydłuża czas jego zatrzymania, nieprawidłowo wykonuje swoje obowiązki? Także.

Oczywiście nie możemy przesądzać, że każde takie zachowanie policjanta jest przestępstwem. O tym mógłby ewentualnie przesądzić sąd, i to po dokładnym zbadaniu okoliczności konkretnego przypadku. Możemy jednak apelować do zdrowego rozsądku policjantów i domagać się, aby prawidłowo stosowali przepisy, które przyznają im szczególne uprawnienia lub nakładają na nich obowiązki. Nie byli "ślepymi bagnetami", lecz "myślącymi bagnetami". W przeciwnym wypadku działania policjantów przestają być legalne i stają się nieuzasadnioną, bezprawną represją.

Czy policjant może być sygnalistą?

Może. Tak jak każda inna osoba, która dostrzega nieprawidłowości w swojej organizacji, nie zgadza się z nimi i chce im przeciwdziałać. Choć musi się zastanowić, jak chce to zrobić.

Sygnalista to osoba działająca w dobrej wierze, która na drodze służbowej zgłasza lub nagłaśnia nieprawidłowości w funkcjonowaniu danej organizacji. To jednocześnie osoba cechująca się niesamowitą odwagą, która liczy się z tym, że ujawnienie przez nią nieprawidłowości może wiązać się z działaniami odwetowymi – takimi jak degradacja w pracy czy nawet zwolnienie.

To oczywiste, że dla konkretnego policjanta odmowa wykonania rozkazu może być nawet niemożliwa do wykonania. Nie chcąc usprawiedliwiać takich działań, możemy jedynie się domyślać, że za wykonaniem rozkazu przez konkretnego policjanta, choćby był on sprzeczny z prawem, mogą stać konkretne, osobiste względy – w tym przede wszystkim strach przed wstrzymaniem awansu, obniżeniem uposażenia, degradacją, przeniesieniem do innej jednostki lub nawet zwolnieniem ze służby.

Nawet jeśli policjanci nie są w stanie odmówić wykonania rozkazu sprzecznego z prawem, to rozwiązaniem mogłoby być przynajmniej zapewnienie im systemu anonimowego zgłaszania tego rodzaju nieprawidłowości. Jednak i w tym przypadku stan obecny nie napawa optymizmem. Już w 2018 roku rzecznik praw obywatelskich alarmował, że funkcjonariusze policji nie zgłaszają przypadków złego traktowania lub stosowania tortur wobec zatrzymanych w obawie przed negatywnymi konsekwencjami zawodowymi.

Organizacje, które stawiają w swojej działalności na działania etyczne i zgodne z prawem (przede wszystkim korporacje), samodzielnie wdrażają systemy anonimowego zgłaszania nieprawidłowości i ochrony sygnalistów – jako element szerszego systemu compliance (zarządzania zgodnością).

W policji takie systemy i procedury nie obowiązują – namiastkę systemu zgłaszania nieprawidłowości miało stanowić zarządzenie nr 30 komendanta głównego policji z dnia 16 grudnia 2013 roku w sprawie funkcjonowania organizacji hierarchicznej w policji. Uprawnia ono do zgłoszenia "sygnału" dotyczącego popełnienia przestępstwa przez innego policjanta z pominięciem drogi służbowej (a więc zgłoszenie go wyższemu przełożonemu lub funkcjonariuszom Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji). Ta regulacja jednak nie wystarcza, ponieważ nie zapewnia sygnaliście żadnej ochrony przed potencjalnym odwetem.

Strajk Kobiet protestujeStrajk Kobiet protestuje Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Polskie przepisy nie chronią sygnalistów

Problem tkwi w tym, że obecnie obowiązujące w Polsce prawo nie przewiduje ochrony sygnalistów przed działaniami odwetowymi (z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi banków oraz podmiotów podlegających regulacjom zawartym w ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, które nie mają zastosowania do policji). Brak systemowych rozwiązań na poziomie obowiązującego w Polsce prawa odstrasza potencjalnych sygnalistów od zgłaszania nieprawidłowości.

Ochronę sygnalistów miała wprowadzić do polskiego porządku prawnego głośno omawiana swego czasu ustawa o jawności życia publicznego. Projekt tej ustawy przewidywał, że prokurator mógłby przyznać status sygnalisty osobie zgłaszającej informację o możliwości popełnienia przestępstwa przez podmiot, z którym jest ona związana stosunkiem służbowym, jeżeli współpraca tej osoby z wymiarem sprawiedliwości mogłaby niekorzystnie wpłynąć na jej sytuację życiową, zawodową lub materialną. Sygnaliści mieli być chronieni między innymi poprzez zakaz rozwiązania lub zmiany warunków stosunku służbowego lub umowy o pracę. Projekt był niewątpliwym krokiem w dobrą stronę. Niestety, w styczniu 2018 roku rząd zawiesił prace nad tym projektem i nic nie wskazuje na to, aby miał je podjąć w dającej się przewidzieć przyszłości.

Naprzeciw bierności rządu stara się wychodzić Unia Europejska. W październiku 2019 roku Parlament Europejski i Rada Europejska uchwaliły dyrektywę nr 2019/1937 w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii. Dyrektywa nie obejmuje wprost swoim zakresem służb mundurowych, ale jednocześnie jasno stanowi, że państwa członkowskie mogą rozszerzyć zakres ochrony sygnalistów na poziomie prawa krajowego. Dyrektywa przewiduje między innymi zakaz podejmowania wobec sygnalistów jakichkolwiek działań odwetowych, ochronę ich tożsamości oraz środki wsparcia sygnalistów, w szczególności w zakresie pomocy prawnej. Polska ma czas na transpozycję dyrektywy do krajowego systemu prawnego do 17 grudnia 2021 roku.

Zatem w obecnym stanie prawnym policjant nie może liczyć na ochronę przed negatywnymi konsekwencjami zgłoszenia przez niego nieprawidłowości, w tym "rozkazu z góry", który może stanowić naruszenie przepisów prawa.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że konkretni funkcjonariusze w konkretnych przypadkach zechcą zachować się etycznie, będą zgłaszać naruszenia i przestrzegać przepisów. Ostatnie tygodnie to bardzo ważny egzamin dla całej polskiej Policji i każdego policjanta z osobna. Oby jego wyniki były pozytywne mimo słabego startu.

Jest jeszcze jedno rozwiązanie - skorzystanie z zasady wolności słowa i zgłoszenia nieprawidłowości mediom. Przypomnijmy, że dziennikarzy obowiązuje zasada ochrony źródeł.     

Wsparcia prawnego w przypadku zatrzymania podczas spontanicznych zgromadzeń można szukać m.in. kontaktując się z numerem antyrepresyjnym: +48 722 196 139.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.