Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Moja, jeszcze niedokończona, droga do apostazji.

Dzień pierwszy - dzwonię do kancelarii z pytaniem, czy muszę telefonicznie poprosić o metrykę chrztu, odpowiedź - nie, wypisujemy od ręki. Pada też pytanie, do czego potrzebna ta metryka, odpowiadam zgodnie z prawdą.

Następnego dnia jadę, szukają, nie ma mnie w księgach. Sugerują, że może inny kościół, odpowiadam, że nie. W tym kościele była również komunia.

Nie będę opisywać szczegółowo, były jeszcze dwa telefony, trzy wizyty, w tym jedna w parafii, w której było bierzmowanie i ślub. W końcu napisałam skargę do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych. Czekam na odpowiedź.

Wnioski nasuwają się same.

Dodam jeszcze, że rzecz dzieje się w Sosnowcu.

Zofia

Czekamy na listy:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.