Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Mamy dwa kolejne sondaże, które pokazują wielką nieufność Polaków wobec szczepionek przeciwko koronawirusowi. 

W pierwszym badaniu Kantara dla sieci Lux Med z początku listopada ponad połowa badanych (52 proc.) zadeklarowała, nie ma zamiaru zaszczepić się przeciwko SARS-COV-2, kiedy stanie się to możliwe. Najbardziej sceptyczni są Polacy w wieku 25-34 lata. Tu aż 72 proc. ankietowanych nie ma w planach szczepienia. Podobne nastawienie ma 37 proc. badanych po 60. r.ż. 

Kantar sprawdził również jak niechęć do szczepień rozkłada się na mapie Polski. Najmniej entuzjastów szczepionki jest na wschodzie (30 proc.) i południu kraju (40 proc.). W centralnej i północnej Polsce gotowość zaszczepienia się deklaruje co drugi badany. 

Podobne podziały widać też pomiędzy mieszkańcami miast i wsi.

Tylko 36 proc. mieszkańców wsi zadeklarowało chęć zaszczepienia się przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2, natomiast w miastach powyżej 500 tyś mieszkańców ta liczba sięga 51 proc.

Stosunek do szczepionki ma też związek z wykształceniem. Prawie 60 proc. osób z wykształceniem podstawowym nie ma zamiaru skorzystać z tej formy profilaktyki. 49 proc. z  wykształceniem wyższym chętnie się zaszczepi. 

Badanie Kantara zrobiono kilka dni przed tym, jak koncerny BioNTech z Niemiec i Pfizer z USA ogłosiły, że mają skuteczną w 90 proc. szczepionkę przeciwko koronawirusowi. W poniedziałek 16 listopada podobną informacją podzieliła się amerykańska Moderna. Firma podała, że jej szczepionka na koronawirusa ma skuteczność prawie 95 proc. 

Dziś "Dziennik Gazeta Prawna" opublikował kolejne badanie stosunku Polaków do szczepionki. Z sondażu United Surveys na zlecenie DGP i RMF FM wynika, że ponad 50 proc. respondentów nie chce z niej skorzystać. Autorzy badania zaznaczyli, że w podobnej ankiecie dwa miesiące wcześniej chętnych do szczepienia się było o 4 pkt proc. więcej. 

Dlaczego Polacy nie chcą się szczepić?

Zdaniem psychiatry Marty Starzyk z Lux Medu głównym powodem niechęci do zaszczepienia się jest obawa przed działaniami niepożądanymi. - Pacjent unikający szczepień znajdzie w internecie wiele publikacji potwierdzających jego teorie, np.: o działaniach niepożądanych, dodatkach substancji szkodliwych w szczepionkach. Te wiadomości będą go wręcz atakować, będzie w swoistej bańce dezinformacji. Taka strategia unikania na pewien moment będzie zapewniać poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście do czasu zachorowania i konsekwencji z tym związanych. Nie wszyscy zachorują, więc nieszczepiony pacjent też może uniknąć zakażenia, co w sposób złudny potwierdzi przekonanie o braku konieczności szczepienia - tłumaczy specjalistka.

Nieufność do szczepień od lat wzmacniają politycy 

Przez pierwsze dwa lata pierwszej kadencji PiS sprzyjał antyszczepionkowcom. Udało im się dotrzeć ze swoimi postulatami do premier Beaty Szydło. – Będziemy się zastanawiać, w jaki sposób pogodzić te dwa stanowiska – stwierdziła. Projekt zniesienia obowiązkowych szczepień głosami PiS i Kukiz’15 przeszedł do dalszych prac w Sejmie.

Przeczytaj także: Czy to będą złote lata dla antyszczepionkowców i płaskoziemców

Dopiero fala zachorowań na odrę skłoniła posłów PiS do odrzucenia projektu w drugim czytaniu. Ale potem rząd nie zrobił nic, by zatrzymać ruch antyszczepionkowy. W efekcie wzrasta liczba zachorowań na groźne choroby zakaźne, m.in. odrę, świnkę i różyczkę. Tylko na odrę zachorowało w 2019 r. ok. 1,4 tys. osób.

Na własną rękę działają samorządy, które uzależniają przyjęcia do publicznych żłobków i przedszkoli od zaliczenia wszystkich obowiązkowych szczepień. 

Wiatru w żagle ruch antyszczepionkowy dostał dzięki wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy podczas kampanii wyborczej latem tego roku, kiedy trwała pandemia. 

Zapytany, czy  szczepienia przeciwko koronowirusowi powinny być obowiązkowe, prezydent powiedział:

- Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie, ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę, bo uważam, że nie. Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i jako dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić. Uważam, że szczepienia na koronawirusa absolutnie nie powinny być obowiązkowe. Proszę bardzo - kto chce, jeżeli będzie szczepionka, niech się zaszczepi, ale kto nie chce, to jest jego osobista decyzja.

Według ostatnich informacji przedstawionych przez rząd pierwsza pula szczepionek przeciwko koronawirusowi może trafić do Polski w grudniu. Najpierw będzie mógł z niej skorzystać personel medyczny, potem seniorzy. Jednak jak oceniają eksperci, na liczbę szczepionek pozwalającą podać ją wszystkim zainteresowanym trzeba będzie poczekać znacznie dłużej.

Czy zamierzasz zaszczepić się przeciwko koronawirusowi? Czekamy na Wasze opinie. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.