Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po pięciu latach nieudolnej i szkodliwej polityki europejskiej rząd PiS znalazł się w ślepym zaułku. Zamiast się wycofać, dąży ku katastrofie. Jak spłukany szuler zastawia interesy obywateli Polski, antagonizując przeciw sobie pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej i marginalizując swoje wpływy w tym - dobrowolnym przecież - związku państw.

W historii Unii na palcach jednej ręki można policzyć przypadki, w których dochodziło do groźby użycia weta przez państwo członkowskie. Zawsze następowało to w sytuacjach zagrożenia najżywotniejszych, podstawowych interesów państwa. Zawsze też instrument ten stał w odpowiedniej, zrozumiałej dla innych partnerów proporcji do całości spraw będących przedmiotem negocjacji.

Groźba, do której posunął się w ostatnich dniach rząd PiS, sygnalizując gotowość zablokowania finalnych aktów prawnych UE w sprawie wieloletniego budżetu oraz Funduszu Odbudowy, nie spełnia żadnego z tych warunków. 

Rząd PiS straszy wetem, by wymusić na partnerach rozerwanie związku między przestrzeganiem zasad państwa prawa a korzystaniem z pieniędzy podatników europejskich. Żądając wykreślenia słowa „praworządność” z projektu prawa ustanawiającego taki związek, znajduje się w niemal całkowitym osamotnieniu. Za powiązaniem respektowania praworządności z płatnościami z budżetu UE opowiada się 25 z 27 państw UE, Parlament Europejski, a także znakomita większość obywateli państw Unii, w tym ponad 70 proc. pytanych w tej sprawie Polek i Polaków. Oni wszyscy – w przeciwieństwie do obecnych władz Polski - cenią wartości europejskie i europejskie prawa.

Uniemożliwienie uruchomienia budżetu UE i pogrzebanie Funduszu Odbudowy – w konsekwencji weta – byłyby ciosem świadomie zadanym społeczeństwom wszystkich państw Unii, borykającym się ze skutkami pandemii i pilnie potrzebującym wsparcia z obu tych instrumentów. Szczególnie boleśnie odczują go obywatele naszego kraju: bezpowrotnie utracą blisko 60 mld euro, przewidzianych dla Polski w formie dotacji i pożyczek z Funduszu Odbudowy.

Rząd PiS zapewne zdaje sobie sprawę z tych konsekwencji i kosztów. Dlaczego więc obrał samobójczą taktykę? Dlaczego naraża żywotne interesy Polski i jej obywateli? Dlaczego pokazuje partnerom, że gotów jest wyrządzić potężną szkodę ich staraniom o złagodzenie strat związanych z pandemią? Po to tylko, by móc dalej rozmontowywać konstytucję, trójpodział władzy i podporządkować wszystko jednej partii?

Jeszcze nie jest za późno. Wzywamy rząd PiS do opamiętania. Zajechał na skraj przepaści. Czy znajdzie zdrowy rozsądek, by się cofnąć? Czy skoczy, pociągając za sobą cały kraj?

Podpisy:

Jan Barcz

Michał Klinger

Anna Niewiadomska

Iwo Byczewski

Jacek Kluczkowski

Jerzy Maria Nowak

Maria Krzysztof Byrski

Tomasz Knothe

Piotr Nowina-Konopka

Tadeusz Diem

Maciej Kozłowski

Agnieszka Magdziak-Miszewska

Paweł Dobrowolski

Maciej Koźmiński

Piotr Ogrodziński

Grzegorz Dziemidowicz

Jerzy Kranz

Ryszard Schnepf

Stefan Frankiewicz

Andrzej Krawczyk

Grażyna Sikorska

Urszula Gacek

Andrzej Krzeczunowicz

Katarzyna Skórzyńska

Marek Grela

Henryk Lipszyc

Tadeusz Szumowski

Andrzej Jaroszyński

Bogumił Luft

Andrzej Towpik

Adam W. Jelonek

Piotr Łukasiewicz

Wojciech Tomaszewski

Maciej Klimczak

Jacek Najder

Jan Truszczyński

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.